Mocne słowa prezydenta Dudy u św. Brygidy: chcę, żeby Polska to była właśnie solidarność, niezłomnie, spokojnie krocząca w przyszłość

– Jeżeli ktoś dzisiaj pyta co to znaczy Polska?, to powiem głośno: chcę, żeby Polska to była właśnie solidarność, niezłomnie, spokojnie krocząca w przyszłość, budująca sprawiedliwość, będąca razem i wspólnie, po to, żebyśmy mogli mieć silne państwo. Żeby można było spokojnie w tym państwie pracować. Żeby można było spokojnie wychowywać dzieci – powiedział prezydent RP Andrzej Duda w bazylice św. Brygidy w Gdańsku, tuż po zakończeniu mszy św. celebrowanej z okazji 38 rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych.

DSC_0213 (1)

W piątek 31 sierpnia 2018 r. w Gdańsku odbyły się główne uroczystości z okazji 38. rocznicy Sierpnia’80. Prezydent Andrzej Duda zabrał głos w kościele św. Brygidy po mszy św., której przewodniczył metropolita gdański abp. Sławoj Leszek Głódź.

Jeszcze przed mszą świętą prezydent złożył kwiaty przy grobie ks. prałata Henryka Jankowskiego, wieloletniego proboszcza parafii św. Brygidy i kapelana stoczniowej „Solidarności”. Natomiast podczas mszy ofiarował bazylice św. Brygidy ornat z wizerunkiem orła białego.

Zebranym w kościele głównie członkom Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” dziękował za to, że wtedy, te 38 lat temu byli i prosił – zmieniajcie razem z nami Rzeczpospolitą tak, żebyśmy już nigdy więcej nie musieli powtarzać niezrealizowanych sierpniowych postulatów, jak ten dotyczący obniżenia wieku emerytalnego, który został podwyższony wbrew woli większości Polaków. Na szczęście udało się go przywrócić.

– Dziękuję za zaproszenie w tym roku, tutaj do Gdańska, na tę mszę św. w tym właśnie kościele, w tej bazylice, która dzisiaj tak nierozerwalnie kojarzy się z „Solidarnością”. Dziękuję, że mogliśmy się tutaj razem modlić za „Solidarność” tą dawną, tą obecną i tą przyszłą. „Solidarność” nie tylko w sensie związku zawodowego, który był, jest i mam nadzieję będzie istniał, bo jest potrzebny Polsce, ale solidarność również w tym najszerszym tego słowa znaczeniu. Znaczeniu ludzi, każdego z Was, wszystkich razem i każdego z osobna – mówił prezydent Duda.

– Jak powiedział kiedyś ojciec św. Jan Paweł II: „Solidarność to jeden i drugi. Solidarność to jeden z drugim. Solidarność to jeden za drugiego. Solidarność to znaczy razem, razem myślą, ale razem i czynem. Solidarność to wielka wspólnota.” To właśnie dzięki tak pojmowanej solidarności, która była gigantyczną wspólnotą udało się nam odzyskać wolność. Z tak wielkim trudem, to właśnie dzięki Wam, dzięki wszystkim tym, którzy wtedy mówili „nie”, dzięki wszystkim tym, którzy wtedy mieli odwagę z czystym sercem, nie myśląc o własnych korzyściach, często nie myśląc nawet o własnym bezpieczeństwie, ryzykując więzieniem, prześladowaniami, staliście twardo wierząc w to, że ziszczają się słowa Ojca Świętego Jana Pawła II wypowiedziane rok wcześniej w Warszawie.  „Niech zstąpi duch twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi.” Jakże wiele ludzi wówczas jednoznacznie to zrozumiało o co modlił się nasz wielki święty, Ojciec Święty Jan Paweł II. O jakie zstąpienie Ducha Świętego się modlił i o jakiej ziemi mówi? O polskiej ziemi – wyjaśnił prezydent Andrzej Duda w bazylice św. Brygidy w Gdańsku, tuż po zakończeniu mszy św. koncelebrowanej z okazji 38 rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych 31 sierpnia 2018 roku.

– I stało się, że po raz kolejny w historii naszego państwa, to co wydarzyło się u nas dzięki bohaterstwu i niezłomności Polaków stało się udziałem i zbawieniem dla wielu innych. Bo jakże inaczej potraktować wielkie zwycięstwo „Solidarności”, którego efektem było zburzenie muru berlińskiego, którego efektem był upadek żelaznej kurtyny. Tak jak w 1920 r. efektem bohaterstwa polskich żołnierzy i genialnego planu marszałka Józefa Piłsudzkiego i jego dowódców „czerwona zaraza” nie zalała Europy, bo zatrzymały ją piersi i dłonie trzymające karabin, dłonie polskiego żołnierza. A potem, te 60 lat później, dłonie polskich robotników zaczęły kruszyć żelazną kurtynę i dzięki opiece Opatrzności, modlitwie kapelanów i ich bohaterstwu, dzięki takiemu oddaniu, jak oddanie księdza Jerzego (chodzi o bł. ks. Jerzego Popiełuszkę) – zwyciężyliśmy! – podkreślił Andrzej Duda.

W swojej wypowiedzi odniósł się do dyskusji i sporów dotyczących przełomu roku 1989.

– Można się zgadzać z różnymi koncepcjami i różnymi teoriami, ale fakty są takie, że w Polsce nastąpiła w zasadzie bezkrwawa rewolucja. Nie strzelano do ludzi na ulicach, tak jak tutaj w Gdańsku, w Gdyni w 1970 roku. Nie ma dzisiaj dziesiątków setek czy tysięcy krzyży nad mogiłami młodych ludzi, którzy tak jak ja wtedy mieli po 17, 18 lat. I którzy być może byliby gotowi walczyć o wolną Polskę z bronią w ręku. Płacimy jednak za to cenę. I wszyscy mamy tego świadomość. Tą ceną są także choroby, które bez przerwy, choć w coraz mniejszym stopniu drążą nasze państwo od tamtego czasu. Bo jakże nie nazwać chorobą tego, że w Sądzie Najwyższym wciąż orzekają sędziowie, którzy skazywali ludzi niepodległościowego podziemia w czasie stanu wojennego? – pytał prezydent.

Wypowiedź prezydenta była wielokrotnie przerywana gromkimi oklaskami.

– A przecież wszyscy dziś wiemy, że tak jest, tylko prawda o tym, że nadal są tam ludzie, którzy uczestniczyli w komunistycznym aparacie represji „wychodzi na jaw” dopiero po prawie 30 latach. Wówczas w Ministerstwie Sprawiedliwości, jedna z osób nadzorowała czy prawodawstwo stanu wojennego jest we właściwy sposób wdrażane i składała z tego raport do Komitetu Centralnego PZPR – kontynuował prezydent.

– Tak zbudowana tkanka nie jest tkanką zdrową. Nie może być. To dlatego łatwo zrozumieć, że żaden ze zbrodniarzy w zasadzie nie odpowiedział za swoje czyny. Bez przerwy były jakieś przeszkody w zdumiewający sposób uznawane przez sąd. To nie była zdrowa Polska. Jeżeli polski parlament, niby po przełomie, wybiera komunistycznego dyktatora na pierwszego prezydenta tej III Rzeczypospolitej i zagłosowali na niego także ludzie, którzy byli zaangażowani w przywracanie nam wolności, to czy można mówić, że to była w pełni wolna Polska? Nie była! Ślady tych skażeń, które powstały są do dziś w polskiej gospodarce, w polskim wymiarze sprawiedliwości i muszą być konsekwentnie usuwane. Wierzę w to, że będą – skwitował Andrzej Duda.

– Taką właśnie „skazą podszytą komunistycznym chichotem” była likwidacja Stoczni Gdańskiej. Człowiek taki jak ja, pochodzący z drugiej strony Polski, wychowany na legendzie, na wielkim micie „Solidarności” przyjeżdża do Gdańska i w miejscu, gdzie jest ta „świątynia”, ta kolebka „Solidarności” widzi chaszcze i gruzy. Czy to też nie jest symbol tej zmieniającej się Polski, że nie każda zmiana była uzdrowieniem? Niektóre były chorobą. Te wszystkie choroby musimy wreszcie po tylu latach wyleczyć – podkreślił prezydent.

Zadał też pytanie – Gdzie byli przeciwnicy obecnej władzy protestujący, niby broniący konstytucji wtedy, kiedy nie było żadnej pomocy dla rodziny i kiedy następowała coraz większa pauperyzacja i kiedy bezrobocie było ponad 10 proc.? Gdzie oni byli kiedy likwidowano Stocznię Gdańską? Wtedy uważali, że wszystko jest w porządku! Gdzie byli, kiedy na umowach śmieciowych budowano liberalną gospodarkę odbierając ludziom chleb i spokojne życie?

– Trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć, że nie jest to system państwa, które ma w konstytucji wpisaną deklarację, iż system gospodarczy ma być systemem społecznej gospodarki rynkowej. Bo społeczna gospodarka rynkowa, to sprawiedliwy podział dóbr. To gospodarka, której koncepcja oparta jest na doktrynie chrześcijańskiej, na chrześcijańskiej nauce społecznej, która nakazuje wyrównywanie dysproporcji. To właśnie ta zmiana, która teraz się dzieje jest dobrą zmianą. Jest to program 500+, to pomoc rodzinom organizowana w różnych formach, która mam nadzieję będzie poszerzana tak, że polska rodzina będzie mogła żyć coraz spokojniej. To zdecydowane działania w kierunku likwidacji bezrobocia, tak skuteczne na przestrzeni ostatnich trzech lat. To uniemożliwienie okradania Polski i nas wszystkich, choćby poprzez kradzież podatku vat – to jest właśnie Polska co, do której głęboko wierzę, że jest Polską solidarności. Tak zmieniana Polska jest tą Polską, o której marzyliście państwo stając przeciwko komunistom w 1980 roku. To jest ta Polska, o której marzyliście stając do kolejnych strajków razem z następnym pokoleniem w 1988 r. trzydzieści lat temu. Dziękuję Wam za to w imieniu Rzeczypospolitej. Dziś po raz kolejny i nigdy nie wystarczy tych dziękuję, żeście nas obronili – mówił Andrzej Duda.

– Tu w Gdańsku symbolicznie obchodzimy tę wielką rocznicę porozumień sierpniowych, bo tu powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Powstał na skutek sprzeciwu, ale nie sprzeciwu przeciwko komunistom, a sprzeciwu przeciw zakończeniu strajku, który toczył się od dwóch dni w Stoczni Gdańskiej – wyjaśniał Andrzej Duda.

Prezydent przypomniał, że to kobiety, których nazwiska częściowo zatarł czas, w sierpniu 80 roku zatrzymały strajk w Stoczni Gdańskiej. Nazwisko jednej z nich – Anny Walentynowicz zostało utrwalone na tablicy znajdującej się w kościele św. Brygidy, ale była też nieżyjąca już Alina Pieńkowska, oraz Maryla Płońska.

Prezydent mówił również, że jedną z plam na honorze III Rzeczypospolitej było to, że ten kto protestował przeciwko naruszaniu ideałów „Solidarności”, tego zadeptywano, nie uznawano, wykreślano. Po czym dodał – Wierzę głęboko w to, że tak budowanej Polski nigdy już nie będzie, że zawsze będzie to Polska dobrych zmian, zmian solidarnych.

Podziękował „Solidarności” za to, że broni ludzi pracy po to, żeby Polska była krajem normalnym, a nie żeby istniały gigantyczne rozwarstwienia społeczne, które w żadnym demokratycznym kraju nie mają miejsca.

– W demokracji dysproporcje wyrównuje się poprzez realizację społecznej gospodarki rynkowej, a także poprzez realizację chrześcijańskiej nauki społecznej. Poprzez wdrażanie tej nauki w praktyce – stwierdził Andrzej Duda.

– Wierzę w to głęboko, że razem z „Solidarnością” i ludźmi oddanymi sprawie rzeczywiście Polski, która jest prawdziwie solidarna, solidarnego społeczeństwa, solidarności ludzi władzy z tymi, którzy ich wybierali będziemy mogli podnosić minimalne wynagrodzenia, będziemy mogli tworzyć kolejne elementy, które pozwolą w Polsce godnie żyć każdej rodzinie, każdemu człowiekowi, który tego chce. Tak, żeby ludzie mieli poczucie, że Polska jest krajem, w którym mogą żyć dostatnio, a przede wszystkim, żeby mieli to poczucie, że Polska jest krajem sprawiedliwym. Sprawiedliwym w każdym calu – dodał prezydent.

Zwrócił się też do „Solidarności” – Proszę Was, bądźcie z nami. Proszę Was, pokazujcie, jeżeli uważacie, że gdzieś popełniany jest błąd. Błąd zawsze można naprawić, a choroby trzeba wyleczyć, choćby terapia była trudna.

– Panie Boże błogosław kolebce „Solidarności”. Panie Boże błogosław wszystkim ludziom naszej wolności, tych wszystkich porozumień, które wtedy były w sierpniu i wrześniu podpisywane… Boże błogosław Polsce, błogosław ludziom „Solidarności”, błogosław nam wszystkim – powiedział prezydent Andrzej Duda.

– Te słowa są swoistym exposé na dziś ale nade wszystko na jutro. I tak trzymać! – stwierdził metropolita gdański abp. Sławoj Leszek Głódź, dziękując prezydentowi Dudzie za jego wypowiedź.  

(mig)

Download PDF
Powrót Drukuj stronę