Młoda „Solidarność”: majowa próba z 1988 roku

Wiosną 1988 roku przeciwko kulejącemu i słabnącemu reżimowi PRL wystąpiła młodzież. Młodzi robotnicy z hut i stoczni oraz studenci zawołali: „Strajk!”. Chcieli mieć swój Sierpień. Opozycja jednak była słaba, a PZPR przygotowywała się do jakiejś formuły „aksamitnej” rewolucji, nie tyle politycznej, co gospodarczej.

Gen. Wojciech Jaruzelski w maju 1988 r. na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR po raz pierwszy użył terminu Okrągły Stół. Przeciwko paktowaniu z „czerwonym” wystąpiła m.in. Federacja Młodzieży Walczącej i Solidarność Walcząca oraz partie KPN, PPS i LDP Niepodległość.

Preludium

Wrzenie zaczęło się 26 kwietnia 1988 roku od strajku w Hucie im. Lenina w Krakowie. Strajkujący w Nowej Hucie zażądali podwyżki płac o 12 tys. zł, indeksacji wynagrodzeń oraz przyjęcia do pracy wyrzuconych działaczy „Solidarności”. W nocy z 4 na 5 maja 1988 r. na teren huty wdarli się antyterroryści z MO, a Zmotoryzowane Odwody MO brutalnie pacyfikują protest.

29 kwietnia 1988 r. zastrajkowali hutnicy z Huty Stalowa Wola. Robotnicy postulowali podwyżkę płac i przyjęcie do pracy zwolnionych kilka dni wcześniej członków Komitetu Założycielskiego „Solidarności”. Hutę otacza kordon ZOMO i 30 kwietnia 1988 r. w godzinach popołudniowych, wobec ultimatum władz, strajk się skończył.

Protesty w Krakowie, Stalowej Woli i Gdańsku poprzedziły próby rejestrowania w sądach związkowych struktur zakładowych „Solidarności”. Podejmowano je m.in. w zespole portowym Szczecin-Świnoujście w 1987 r. i na Wybrzeżu.

3 maja 1988 r. mec. Jacek Taylor złożył, za pośrednictwem Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku, wniosek o rejestrację NSZZ „Solidarność” Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Podpisany w kwietniu 1988 r. przez 14-osobowy komitet założycielski wniosek został odrzucony.

1 maja święto ZOMO

W niedzielę, 1 maja 1988 r., po mszy św. w kościele św. Brygidy i spotkaniu na placu przed plebanią, młodzież zapaliła się do działania. Impulsem była brutalna akcja ZOMO i szturm milicjantów na zgromadzonych przed kościołem.

Ludzie zabarykadowali się w świątyni, zamykając wrota od strony wejścia na plebanię. Milicjanci próbowali sforsować wejścia od ul. Profesorskiej. Zostali odparci. Był to „młody milicyjny zaciąg”, który na szczęście jeszcze nie radził sobie z manifestantami.

W starciach na uliczkach Starego Miasta widać było młodych z Federacji Młodzieży Walczącej i m.in. wyróżniającego się wzrostem, ciskającego kamienie, późniejszego znanego podróżnika Marka Kamińskiego. Skandowano hasła „Nie bij brata za pieniądze!”, „Solidarność!”.

Strajk młodych

W poniedziałek, 2 maja 1988 r. o godz. 9.30, po przerwie śniadaniowej, rozpoczął się strajk w Stoczni Gdańskiej. W wielkim wówczas, zatrudniającym około 9 tysięcy pracowników, zakładzie pracy, w maju 1988 r. zastrajkowało kilkuset, a w szczytowym momencie niespełna tysiąc stoczniowców. 5 maja przez pierwszą zmianę stanął Wydział K-2 Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni. Strajk jednak wygasł.

W Stoczni Gdańskiej zainicjował protest Jan Stanecki, spawacz z Wydziału K-1. W pochodzie poszła przez stocznię grupa kilkudziesięciu młodych wiekiem i stażem stoczniowców. Wkrótce dołączyło do nich kilkuset, głównie młodych, robotników. To oni byli widoczni na bramach zakładu i okalającym stocznię murze. Na pierwszą strajkową noc zostało w zakładzie pół tysiąca stoczniowców.

Protestem była zaskoczona nawet Tajna Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność”. W drugim dniu strajku został wybrany na przewodniczącego Komitetu Strajkowego doświadczony stoczniowiec z traserni Alojzy Szablewski.

Było jasne, że strajk jest i będzie prowadzony pod szyldem „Solidarności”. Taka była decyzja TKZ z Brunonem Baranowskim, Marianem Moćką, Pawłem Zińczukiem i Szablewskim.

Strajkujący przedstawili pięć postulatów: podwyżka zarobków o 20 tys. zł, przywrócenie działalności NSZZ „Solidarność”, zwolnienie więźniów politycznych, przyjęcie do pracy zwolnionych za przekonania, gwarancje bezpieczeństwa dla strajkujących.

Studenci

W maju 1988 r. na kilku uczelniach nastąpiła jawna reaktywacja Niezależnego Zrzeszenia Studentów, m.in. na Uniwersytecie Gdańskim i Politechnice Gdańskiej. 2 maja studenci z NZS UG podjęli decyzję o proteście.

3 maja 1988 r. na Wydziale Humanistycznym UG ogłoszono strajk solidarnościowy ze Stocznią Gdańską. Oprócz poparcia dla stoczniowców i postulatu legalizacji „Solidarności” studenci domagali się przywrócenia samorządności studenckiej.

Przewodniczącym Komitetu Strajkowego został ówczesny student prawa Paweł Adamowicz. Wcześniej nie był znany jako „zadymiarz”. Strajk przygotowali m.in. Przemysław Gosiewski (późniejszy wicepremier i szef klubu PiS), Andrzej Sosnowski i Grzegorz Bierecki. Członkami strajkowego komitetu zostali Sosnowski, Mariusz Popielarz i Anna Galus-Czerwonka.

Budynek Wydziału Humanistycznego UG okupowało kilkuset studentów, wspieranych przez kilku nauczycieli akademickich. Studenci zorganizowali farbę, papier, malowali plakaty. Strajk, prowadzony w luźnej, wiecowej atmosferze, załamał się jednak na wieść o brutalnym rozbiciu 5 maja 1988 r. strajku w Nowej Hucie. Obawiano się akcji milicji na uniwersytecie.

Mediacji z szefami gdańskiego WUSW podjął się biskup Tadeusz Gocłowski. To on przekonał gen. Jerzego Andrzejewskiego, komendanta wojewódzkiego MO, który „szlify” zdobywał jeszcze w UBP, że strajk na UG będzie rozwiązany pokojowo.

6 maja 1988 r. Komitet Strajkowy podjął decyzję o zawieszeniu akcji strajkowej i przekształcił się w Studencką Grupę Negocjacyjną. Negocjacje z rektorem Jackiewiczem trwały po inaugurację następnego roku akademickiego, a na UG pojawiły się „stoliki” z bibułą.

Eksperci

Podczas majowego strajku nie ujawniła się struktura podziemnego związku, a w dniach protestu tylko niektórzy członkowie TKZ wystąpili jawnie (Szablewski i Zińczuk).

Do stoczni 3 maja przybyli Lech Wałęsa, Lech Kaczyński, Krzysztof Wyszkowski, Bogdan Borusewicz i Krzysztof Dowgiałło. Ksiądz Henryk Jankowski, proboszcz ze św. Brygidy, odprawił na terenie zakładu nabożeństwo majowe. Ze wsparciem przyjechali do Gdańska mec. Władysław Siła-Nowicki, Andrzej Stelmachowski, Tadeusz Mazowiecki, Jarosław Kaczyński i Andrzej Wielowieyski.

Wysłannicy Episkopatu Polski – Mazowiecki i Wielowieyski – podjęli rozmowy z dyrektorem stoczni Czesławem Tołwińskim. Bez efektów. Stronę solidarnościową reprezentowali: Jan Górczak, Bronisław Baranowski, Alojzy Szablewski oraz doradcy Władysław Siła-Nowicki, Tadeusz Mazowiecki, Lech i Jarosław Kaczyńscy. Jedynym efektem rozmów była decyzja dyrektora o zawieszeniu działalności stoczni od 5 maja oraz udzieleniu płatnych urlopów osobom, które nie przystąpiły do strajku.

Zbigniew Romaszewski i Lech Wałęsa z kolei zagwarantowali uczestnikom protestu wypłatę poborów ze związkowych funduszy.

Tego dnia ZOMO spacyfikowało strajk w Nowej Hucie. Siłowego scenariusza spodziewano się też w Gdańsku. Napięcie rosło. Odcięta została łączność zakładu z miastem.

Porządku starały się pilnować robotnicze patrole, również, a nawet przede wszystkim, nocą. Mimo izolacji do stoczni docierały żywność, leki i wiadomości.

Groźba rozlania się strajku na inne zakłady Trójmiasta wprawiła w niepokój członków organizacji partyjnych PZPR. Z KW PZPR słano meldunki z pełnym opisem wydarzeń do Wydziału Polityczno-Organizacyjnego KC PZPR.

6 maja 1988 r. milicjanci kordonem odizolowali stocznię od miasta, a w nocy z soboty, 7 maja na niedzielę, 8 maja ZOMO symulowało szturm. Stoczniowcy się nie przerazili. Zaczęła się tworzyć specyficzna strajkowa aura.

Nawet mecz I ligi między Lechią a Górnikiem Wałbrzych rozegrany 7 maja przy ul. Traugutta stał się okazją do manifestacji na trybunach.

Jednak 10 maja 1988 r. około godz. 18 podczas ostatniego strajkowego wiecu Wałęsa, Mazowiecki i Szablewski przekonywali stoczniowców o słuszności zakończenia protestu. Tuż po godz. 20 otworzyła się brama nr 2 i strajkujący w milczeniu opuścili stocznię. W drodze do kościoła św. Brygidy opozycjonista Tadeusz Szczudłowski niósł na czele pochodu drewniany krzyż. Stoczniowcy wychodzili w milczeniu. Milicyjne suki i budy rozjechały się na pobocza i chodniki. Po kilkuset metrach gdańszczanie na ten przejmujący widok milczącego marszu zaczęli skandować: „Dziękujemy!” i „Solidarność!”.

Wiosna „Solidarności”

Tak jak w Grudniu i Sierpniu, także maj 1988 miał swoistą poezję. Ukazywała się ona w strajkowych biuletynach, była tworzona spontanicznie, na kolanie. Plakaty, znaczki, biuletyny powielane były metodą sitodruku, a farbę uzyskiwano mieszając służącą do prania pastę komfort z tuszem.

W piosenkach z roku 1988 obok nastroju przygnębienia są też nastroje buntu ludzi, którzy nie mają już nic do stracenia. Pojawiają się w nich tony i akcenty rewolucyjne oraz chęć walki, np.: „Bo trzeba walczyć o lepszą przyszłość/Bo trzeba walczyć, żeby żyć”.

Ale to będzie długa droga:

Wcale jeszcze nie kończymy / Chociaż dzisiaj tu siedzimy / Trochę tylko odpoczniemy / I raz jeszcze spróbujemy…

Pojawiły się też strajkowe „przeboje”.

Gdy przyszedł maj, stanęła stocznia / Gdy przyszedł maj, zawrzała krew / Ktoś krzyknął nam: Chodźcie na bramy / Nie bójcie się / Solidarność zwycięży znów

Mit tamtego czasu wyśmienicie wyśpiewał Kazik Staszewski (Kult):

Ulice toną w czerwieni / My w rękach mamy kamienie / Majowe słońce tak praży / Chłodzą nas wody strumienie

Z ponurego średniowiecza / Krucjata przeciwko Polsce / Opornik w klapy wpinany / Ach, jakże było wspaniale.

Obok nurtu poezji robotniczej była i ta wyśpiewana przez zespół Róże Europy:

A ja biegnę, biegnę, biegnę po ulicy / I eksploduje moje serce / I ciągle, ciągle jeszcze więcej / Nigdy dosyć rewolucji / Patrzymy pomnikom w oczy / W których uśmiechu zginęło dzieciństwo.

i punkowy Dezerter:

Wielki gmach kamienny pomnik / Strzela w niebo swoją szpicą / Środek Europy przygnieciony pięścią komunizmu / „Pałac” z dumą mówią o nim / Pałac nowych możnowładców / Jak śmieszne przy tym głazie / Wyglądasz robotniczy darmozjadzie

A ja stoję na dole pałacu / Z zadartą do góry głową / Podpalam z rozkoszą lont / I pragnę wysadzić go sobą.

Majowy strajk z 1988 r. rozpoczął przełamywanie bariery strachu. To przedstawiciele młodego pokolenia, któremu obcy był strach przed reżimem, zorganizowali strajk, który okazał się preludium do kolejnych, sierpniowych strajków.

W maju 1988 r. wpływowy finansista i rzecznik tzw. społeczeństw otwartych George Soros na zaproszenie ambasadora PRL w Waszyngtonie Jana Kinasta spotkał się z gen. Wojciechem Jaruzelskim i premierem Mieczysławem F. Rakowskim, przedstawiając plan transformacji systemu centralistycznej gospodarki planowej na liberalną, wolnorynkową. W sukurs przyszedł mu wnet 35-letni Jeffrey David Sachs, wsławiony wówczas monetarną transformacją przeprowadzoną w…Boliwii. Powstawały zarysy Planu Balcerowicza.

Pół roku później kryzys gospodarczy i proces chylenia się imperium ZSRS ku upadkowi spowodowały rozmowy w Magdalence i Okrągły Stół. 16 września 1988 r. rozpoczęła się seria spotkań w podwarszawskiej Magdalence.

Artur S. Górski

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę