Mitt Romney w Gdańsku: Tylko gesty bez słów

Gdańska wizyta Mitta Romney’a, kandydata Partii Republikańskiej na urząd prezydenta USA to przedwyborczy gest w stronę amerykańskiej Polonii, ale przede wszystkim sygnał wysłany w stronę Rosji, że USA nie straciły zainteresowania tą częścią Europy.

Zwycięzca prawyborów Partii Republikańskiej w większości stanów USA powstrzymał się od werbalnych deklaracji, wygłaszanych publicznie. Nie było też deklaracji poparcia w wyborach. Spotkania z byłym prezydentem i pierwszym przewodniczącym NSZZ Solidarność Lechem Wałęsą oraz premierem Donaldem Tuskiem odbywały się bez bezpośredniego udziału mediów, bez prasowej konferencji. Mogli przez chwilę uczestniczyć w nich kamerzyści i fotoreporterzy. Oficjalne deklaracje publicznie nie padły, ani w temacie zniesienia wiz do USA, tarczy antyrakietowej, polityki wschodniej, czy energetycznej. Goście odwiedzili zaś miejsca związane z historią tej części świata: Westerplatte, tereny gdańskiej stoczni, pomnik Poległych Stoczniowców. „Solidarność” dystansuje się od tej wizyty.

- Wizyta kandydata na prezydenta USA była przygotowana przez stronę amerykańską. „Solidarność” nie uczestniczyła na żądnym etapie w jej przygotowaniu. Co cieszyć może to jedynie fakt, iż kandydat do Białego Domu odwiedził miejsca związane z „Solidarnością”, która jako symbol przemian i zwycięstwa nad totalitaryzmem ciągle jest żywa w świadomości Amerykanów. Przecież spotkanie z pierwszym przywódcą „Solidarności” było wymownym gestem. Lech Wałęsa, „Solidarność” to słowa, które ciągle mówią dużo za oceanem. Gdyby poszedł komunikat, że Romney spotkał się z premierem Tuskiem, czy prezydentem Komorowskim to dla Amerykanów, a może i większości „Polonusów” niewiele by powiedziało – uważa Krzysztof Dośla, przewodniczący ZRG NSZZ „Solidarność”.

Zdaniem Krzysztofa Dośli wizyta Romney’a to element kampanii wyborczej, a rzecz w tym, by deklaracje przeszły w czyny.

- Otrzymaliśmy wystarczająco wiele sygnałów o amerykańskim poparciu politycznym i gospodarczym od czasów prezydentury George’a Walkera Busha a niewiele z tego wynikało choćby w przypadku tak zwanego offsetu przy naszym militarnym zaangażowaniu. Skuteczna polityka to nie tylko gesty. W rywalizacji z obecnym prezydentem o zwycięstwie może zdecydować głos elektorów jednego stanu. O sukcesie powiemy, gdy gesty przejdą w czyn. A na razie traktujmy tą wizytę jako sygnał ewentualnej zmiany politycznego wektora w Waszyngtonie – analizuje Dośla, podkreślając, że to nie „Solidarność” zaprosiła Romney’a.

Fakt, że biznesmen Romney został zaproszony formalnie przez byłego lidera NSZZ Solidarność Lecha Wałęsę wywołało komentarze za oceanem. Jego polityka była bowiem oparta na nadmiernym – zdaniem krytyków, fiskalizmie i lansowaniu liberalnego spojrzenia na gospodarkę.

- W imieniu Piotra Dudy, przewodniczącego  Komisji Krajowej, pragnę wyrazić naszą solidarność z amerykańskimi pracownikami i związkami zawodowymi. NSZZ „Solidarność” będzie zawsze wspierać AFL-CIO w walce o prawo pracowników do organizowania się w związki zawodowe i do negocjacji układów zbiorowych – stwierdził w kontekście wizyty Andrzej Adamczyk, kierownik Biura Zagranicznego KK NSZZ „Solidarność”.

Dzień po wizycie ostre słowa do Lecha Wałęsy wystosował Piotr Duda, przewodniczący KK NSZZ „S”.

- Musi mieć Pan świadomość, że Romney w kampanii oskarża związki zawodowe, iż swymi żądaniami przyczyniają się do likwidacji miejsc pracy (zakładów i branż), zmniejszając ich rentowność dla biznesu. Przede wszystkim oskarża centralę AFL-CIO. AFL-CIO to wielki przyjaciel „Solidarności”, który wspierał nas w najtrudniejszych czasach, także w czasie gdy Pan był przewodniczącym Związku. Dlatego spotkanie z Romneyem było z Pana strony daleko idącą niewdzięcznością wobec amerykańskich przyjaciół związkowców, pomagających Panu w czasie stanu wojennego jak i po reaktywacji związku. Spotkania Mitta Romneya zarówno z Panem, jak i Premierem czy Prezydentem, mogę podsumować krótko  - trafił swój na swego. Mówiąc wprost, były to spotkania ludzi zwalczających związki zawodowe i prawa pracownicze. Kto wie, być może Pan nawet doradzał jak pałować związki zawodowe? Swoją drogą ciekawe, czy zapytał Pan swojego gościa o jego stosunek do związków zawodowych i do AFL-CIO – nie pozostawia wątpliwości Piotr Duda.

Wizyta zaś jest o tyle ważna, że to od wyników jesiennych wyborów zależy m.in. dalsza polityka USA w stosunku do Europy, w tym do Polski. Poprzednio w trakcie kampanii Barack Obama nie składał wizyty w Polsce. Zatrzymał się w Berlinie. Gdy w poniedziałek ok. godz. 15 Romney wraz z żoną Ann i ze swoimi sztabowcami wysiadł z limuzyny, by przejść kilka metrów dzielących go od Ratusza Głównego Miasta, witał go tłum – głównie turystów. Była też grupa osób z Kongresu Nowej Prawicy z wielkim transparentem z podobizną Rona Paula i napisem „Polish choice – R. Paul”. To gest w stronę libertariańskiego polityka ze strony zwolenników rozwiązań proponowanych m.in. w Polsce przez Janusza Korwina-Mikkego. Niektórzy z widzów nawet podpytywali: „Czy to Obama przyjechał”?

Do Ratusza Romney przyjechał na spotkanie z Donaldem Tuskiem. Premier wszedł do Ratusza niezauważalnie – bocznym wejściem. Obecna administracja amerykańska dołożyła więc starań by ranga wizyty nie wyszła poza ramy przewidziane kampanią wyborczą. Telefon rzecznika rządu Pawła Grasia uporczywie milczał, przekierowując połączenia na Centrum Informacyjne Rządu. Ani premier, ani rzecznik nie znaleźli czasu by porozmawiać z dziennikarzami. Gość zaś wyszedł do oczekującego tłumu z gestem pozdrowienia i po tym spotkaniu przeszedł do Dworu Artusa, gdzie czekał Lech Wałęsa – formalny zapraszający i gospodarz spotkania. Były prezydent RP podkreślał przed spotkaniem , że będzie chciał poznać poglądy kandydata na Europę i Polskę.  W spotkaniu oprócz głównych gości uczestniczyło trzech doradców Romneya oraz m.in. Jerzy Koźmiński były ambasador RP w USA. Spotkanie trwało godzinę. Na Wałęsie Romney zrobił  korzystne wrażenie. Obietnicy zniesienia wiz ze strony potencjalnego prezydenta nie usłyszeli ani Wałęsa ani dziennikarze.

- Trzeba oprzeć świat na wartościach. Sama wolność nie wystarczy. Trzeba stawiać na ludzi wartości. Rozmawialiśmy ogólnie, że Polska rozwija się na normalnych zasadach. Do popierania kogokolwiek namawiał nie będę. Tak się polityki nie robi. Parę rzeczy mi odpowiada, ale poczekajmy. Stany Zjednoczone mają przewodzić światu – relacjonował Wałęsa swoje spotkanie z republikańskim kandydatem podkreślając m.in. fakt, iż obaj szanują rodzinę, mają „żony przy sobie”, a Romney ma pięcioro dzieci.

Ten polityk i były biznesmen oraz gubernator jest mormonem, czyli członkiem Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Mormoni uważają się za odłam chrześcijaństwa. Wyznawcy tego kościoła uznają Biblię, za podstawowę źródeł wiary. Za główne świadectwo o Jezusie Chrystusie uznają tzw. Księgę Mormonów.

Mitt Romney, jako kandydat Partii Republikanów na prezydenta USA przyjeżdżając do Polski wysyła sygnał, że jego administracja zechce odnowić polsko-amerykańskie partnerstwo. Ten reprezentujący lobby przemysłowe mormon i biznesmen może poważnie zagrozić prezydenturze Baracka Obamy. W prawyborach republikańskich 2008 roku Mitt Romney zajął drugie miejsce – po Johnie McCainie, który ostatecznie wybory przegrał z Obamą. Obecnie wskaźniki poparcia dla Baracka Obamy i Mitta Romneya są niemal identyczne. W jego rodzimym stanie  Massachusetts wielu zwraca jednak uwagę, że nie ma co liczyć na gospodarczą rewolucję, a za gubernatora Romneya odczuwalny był wzrost podatków i innych form obciążeń fiskalnych. Te sympatie części gdańskiej ulicy ujawniły się przez moment, gdy grupka kilku osób zaczęła skandować półżartem pół serio „Obama!” na widok wychodzącego z ratusza Romneya.

Na zakończenie Romney złożył wraz z żoną i synem, wieniec pod pomnikiem Obrońców Wybrzeża na Westerplatte. Tuż przed godz. 19. przy pomniku Poległych Stoczniowców Matt Romney położył białą różę, a jego żona Ann – czerwoną. Przez kwadrans goście wizytowali  stocznię i obecną siedzibę ECS.

We wtorek w Warszawie republikański kandydat rozmawiał z prezydentem Bronisławem Komorowskim i ministrem SZ Radosławem Sikorskim. Wystąpienie Romneya w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego nosiło tytuł „Stany Zjednoczone – Polska: Relacje i Wartości Wolności”.

W trakcie kilkudniowej podróży zagranicznej Mitt Romney odwiedził, poza Polską, Wielką Brytanię i Izrael. Obecna administracja amerykańska w „planie gry” przesunęła akcenty na Azję. W polityce Obamy dominuje tzw. „reset” w relacjach z Rosją. Kadencja prezydenta Baracka Obamy, wygasa 20 stycznia 2013.

Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę