Ministrowie Tuska po półroczu oceniani na „trójkę”

Przyszedł czas na ocenianie polityków. Po tym jak NSZZ „Solidarność” uruchomił kampanię, której celem jest rozliczanie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego kandydujących do tego gremium posłów z ich aktywności w Sejmie i Senacie za ocenę członków rządu zabrał się Dziennik Gazeta Prawna. Wybory do parlamentu są okazją do przedstawienia i przypomnienia działań polityków na arenie krajowej, ponieważ wielu z nich, jak mówi lider związku Piotr Duda, „chce czmychać do Europarlamentu”. Związkowcy piętnują więc tych kandydatów do PE, którzy będąc ministrami, posłami i senatorami, głosowali za przyjęciem antypracowniczych przepisów. Służy temu przede wszystkim strona internetowa –  www.sprawdzampolityka.pl.

Tymczasem mija pół roku od rekonstrukcji rządu Donalda Tuska. Ich oceny podjął się DGP. Wypadli na trzy z plusem, chociaż np. minister nauki Lena Kolarska-Bobińska zasłużyła sobie na „trzy”, podobnie jak Rafał Trzaskowski, minister od cyfryzacji, a Andrzej Bierant, minister sportu zapracował na „trzy z minusem”.

Wejście nowych osób miało dać nową energię i pomysły, odwrócić niekorzystne dla Platformy trendy w sondażach i potwierdzić przywództwo premiera. Żadna z nominowanych osób nie ma silnej pozycji politycznej.

- Jednak niektórzy nowicjusze są po prostu słabi i możliwe, że znów trzeba będzie ich wymienić. Ale nawet ci najskuteczniejsi są jedynie tłem dla szefa. Jednak nie oszukujmy się: o to tak naprawdę chodziło – pisze DGP.

I rzeczywiście tuż po rekonstrukcji Platforma zaczęła wreszcie zyskiwać i w wyborach europejskich rywalizuje z PiS o wygraną. Tusk zachował swoją pozycję lidera w rządzie i w partii.

Elżbieta Bieńkowska, która przejęła dawny resort Sławomira Nowaka szykuje podległą sobie administrację do skonsumowania nowej perspektywy budżetowej Unii Europejskiej. Bieńkowska nie tylko tytularnie, lecz i faktycznie stała się w rządzie prawą ręką Tuska.  Nie zaszkodziła jej nawet wpadka „Sorry, taki mamy klimat”. Mimo, że Polska jest na szarym końcu unijnego rankingu jakości transportu, że w rankingu OECD dotyczącym najlepszych miejsc do życia, spadła o 2 miejsca z 36 badanych na 27 miejsce,  to wicepremier, minister infrastruktury Elżbieta Bieńkowska zasłużyła jakoby na „czwórkę”, a na gospodarczym kongresie w Katowicach stwierdziła „Nasze drogi już nie są nienajlepsze, jeszcze troszkę im brakuje”.

Frontową postacią w rządzie stała się też minister Joanna Kluzik-Rostkowska, niegdyś w sztabie wyborczym Jarosława Kaczyńskiego i w PJN. Ostatnio krytyczną uwagę społeczeństwa z obowiązkowego wprowadzenia sześciolatków do pierwszych klas udało jej się skierować na kwestię darmowego podręcznika. I za to zasłużyła na „4-”.

Mateusz Szczurek i Maciej Grabowski, wcześniej wiceminister finansów, nie są postaciami eksponowanymi. Otrzymali „czwórki”. Ich działania na rzecz ratowania  finansów publicznych i reanimacji gazu łupkowego są równie  ważne jak unijny budżet.
Półrocze od rekonstrukcji rządu pokazuje, że co najmniej dwa ministerstwa sportu oraz administracji i cyfryzacji mogą zostać zlikwidowane w kolejnym rozdaniu. Resort administracji i cyfryzacji przejmie zapewne MSW i Infrastruktuta i Rozwój. Sport zaś ma szanse wrócić do resortu edukacji.

Jeśli minister kultury Bogdan Zdrojewski zdobędzie mandat eurodeputowanego Tusk będzie musiał rozglądać się za jego następcą. Słabym punktem gabinetu Tuska jest zdrowie. Bartosz Arłukowicz, który ostatnio zapowiedział leczenie chorych na raka bez kolejek, może stracić urząd, jeśli np. NFZ zabraknie kolejnego miliarda w budżecie.
 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę