Minister finansów: Polska musi upewnić się, że ostateczny kształt strefy euro jest bezpieczny

Minister finansów Mateusz Szczurek przestrzega, że przed przystąpieniem do strefy euro Polska musi upewnić się, że ostateczny kształt strefy jest dla nas bezpieczny. Czy wejście do strefy euro jest dla nas korzystne? Premier Tusk, który obiecywał nam zarobki i wydatki w euro od 2011 roku jest na tak, choć pod pewnymi warunkami. 

- Podobnie jak w przypadku unii bankowej, myślę, że absolutnie kluczowe jest upewnienie się, że ostateczny kształt strefy euro jest dla Polski bezpieczny – powiedział w rozmowie z PAP min. Szczurek, po poniedziałkowej konferencji Tatra Summmit w Brukseli o zarządzaniu unią gospodarczą i walutową, organizowanej m.in. przez słowackie ministerstwo finansów, Centre for European Affairs i brukselski think-tank Bruegel.

- Po pierwsze, Polska musi być sama gotowa do funkcjonowania w strefie euro oraz strefa euro musi sama rozwiązać problemy, z którymi ciągle się boryka – argumentował Szczurek. Jako fundamentalne problemy strefy euro wymienił nierównowagi wewnętrzne oraz różną konkurencyjność i stan koniunktury poszczególnych gospodarek eurolandu.

- Jeżeli mamy do czynienia z taką sytuacją, że stopy procentowe, które są na przykład właściwe dla Niemiec, a o wiele za wysokie dla krajów południa czy zachodu strefy euro, albo z sytuacją, w której stopa procentowa jest za niska dla Polski, a za wysoka dla innego kraju, musimy mieć do dyspozycji mechanizmy, które pozwolą na kompensowanie tych różnic – przekonywał minister finansów.
- Polacy są dosyć sceptyczni wobec członkostwa w strefie euro, nie aż tak sceptyczni jak Duńczycy czy Brytyjczycy, ale nie sądzę, aby obecny czas, w którym wewnętrzne problemy strefy euro ciągle jeszcze nie są w pełni rozwiązane, zaś Polska nie jest gotowa funkcjonować bezpiecznie w strefie wspólnej waluty, był właściwym na wstępowanie – dodał Szczurek.
Premier Donald Tusk też ocenił przed tygodniem, że wejście Polski do strefy euro nie byłoby dzisiaj bezpieczne dla polskich obywateli, ale jest on nadal za tym, by nasz kraj przystąpił do strefy euro po spełnieniu wymaganych kryteriów. Premier mówił w „Sygnałach Dnia” w Polskim Radiu, że nasz kraj chce być w strefie euro, ale „nie za cenę obniżenia wynagrodzeń ludziom o jedną trzecią”.  Wcześniej premier Tusk obiecywał wejście do strefy euro w 2011 r. oraz, że Polacy „zaczną wracać z emigracji,  bo płaca tu będzie się opłacać”.

By przystąpić do strefy euro, kraj musi spełnić kryteria konwergencji dotyczące wskaźników makroekonomicznych: kryterium inflacji (inflacja nie wyższa niż 1,5 pkt proc. od średniej   trzech krajów UE o najniższej inflacji), kryterium fiskalne (deficyt finansów publicznych nie może przekraczać 3 proc. PKB, a dług publiczny nie może być większy niż 60 proc. PKB), kryterium wysokości stopy procentowej (w ciągu roku średnia nominalna długoterminowa stopa procentowa ma nie przekroczyć więcej niż o dwa pkt proc. stopy procentowej trzech państw członkowskich o najbardziej stabilnych cenach) oraz kryterium dotyczące wahania kursu waluty krajowej (+/- 15 proc. w stosunku do euro przez minimum 2 lata).

Za spadek wynagrodzeń odpowiada jednak polityka danego państwa. Tak samo jak za inne, kryzysowe problemy. W Estonii w 2011 roku, tuż po przyjęciu wspólnej waluty, ceny skoczyły o 5 proc. Czy po wejściu do strefy euro skończymy jak chociażby Hiszpania czy Grecja? To zależy od rodzimych polityków, a nie tylko od waluty.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę