Minimalna już nie taka minimalna

Polska należy do grupy państw o niskich kosztach pracy. Zapowiedź rządu Mateusza Morawieckiego szybkiego wzrostu płacy minimalnej świadczy o odmiennym podejściu obecnej ekipy rządzącej do polityki rynku pracy i pracownika niż ten reprezentowany przez rząd PO-PSL i ekipę lewicy spod szyldu SLD. Pracownicy zyskają, o ile zapisy o najniższym wynagrodzeniu nie będą omijane. 

Poniżej publikujemy fragment artykułu, który w całości ukaże się w najbliższym, październikowym, wydaniu „Magazynu Solidarność”.

Płace nie nadążały za wzrostem gospodarczym. Udział wynagrodzeń w PKB w Polsce jest znacznie niższy niż unijna średnia.

Płaca a PKB

Polska z niespełna 45-procentowym udziałem wynagrodzeń w PKB jest na końcu państw unijnych. Gorzej jest tylko na Węgrzech, Malcie i w… Irlandii. Średnia unijna wynosi 56 proc., a w Słowenii powyżej 60 proc.

Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy był przyjęty w latach 90. i kontynuowany przez kolejne ekipy rządzące model rozwoju gospodarczego oparty na budowaniu konkurencyjności polskiej gospodarki na niskich płacach. Na dodatek główny wysiłek szedł na ograniczanie bezrobocia, a nie na jakość istniejących i nowo tworzonych miejsc pracy.

Do połowy średniej

Premier Morawiecki na konwencji PiS w Lublinie podał, że 1 stycznia 2020 r. płaca minimalna wzrośnie do 2600 zł, czyli o 15 proc. To jest pewne bez względu na wynik wyborów. Jarosław Kaczyński, prezes PiS, dodał, że w 2021 r. najniższe wynagrodzenie ma wynieść 3 tys. zł, a w 2023 roku sięgnąć 4 tys. zł. Oznaczałoby to systematyczny wzrost „minimalnej” o 15 procent rok do roku.

Zmniejszy się najprawdopodobniej rozpiętość między płacą minimalną a płacą średnią. W relacji do prognozowanego w 2020 r. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce minimalne wynagrodzenie za pracę kształtowałoby się na poziomie 49,7 proc.

Ogłoszenie propozycji rządu nastąpiło przed wyborami do Sejmu i Senatu. Jeszcze w czerwcu br. minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska ogłosiła, że rząd chce podnieść od 1 stycznia 2020 r. minimalne wynagrodzenie o 200 zł, do 2450 zł brutto.

Socjalna Europa?

W państwach „starej” UE stawki płacy minimalnej wynoszą od 9 euro za godzinę w górę. We Francji to 10 euro, a w Luksemburgu 11,97 euro. W Polsce minimalna stawka godzinowa to 14,70 zł, około 3,35 euro.

Pensja minimalna w Niemczech, gdzie działa społeczna gospodarka rynkowa, der Mindestlohn, wynosi 9,19 euro za godzinę, a od początku 2020 roku 9,35 euro. Obojętnie, czy mowa o pracownikach z zagranicy, sezonowych – prawo do płacy minimalnej dotyczy wszystkich zatrudnionych na terenie Niemiec.

Ale uwaga, dzięki powszechności branżowych układów zbiorowych pracy i sile związków zawodowych, „minimalna” np. pedagoga to 15,72 euro, dekarza 13,20 euro, elektryka (montaż) 11,40 euro, pracownika opieki 11,05 euro, pracownika tymczasowego (Leiharbeiter) 9,27 euro. Są jednak kilkuprocentowe różnice między zachodnimi a wschodnimi landami.

W RFN funkcjonuje około 500 wiążących dla pracowników danej branży układów zbiorowych, obejmując blisko 60 proc. wszystkich zatrudnionych.

Według ekspertów z Fundacji im. Hansa Böcklera (Hans-Böckler-Stiftung), prowadzonej przez federację związków zawodowych DGB, płacę minimalną można uznać za „wystarczającą na utrzymanie”, kiedy wynosi ona 60 proc. krajowej mediany wynagrodzenia.

Pojęcie „płaca minimalna” jest obecne od początku istnienia Międzynarodowej Organizacji Pracy. Mówią o niej m.in. Deklaracja Filadelfijska MOP oraz konwencje MOP z 1928 r. i 1970 r.

Płaca minimalna, obowiązująca w 22 krajach Unii Europejskiej, wzrosła w II kwartale tego roku r/r o 4,8 procent.

Koszty pracy

Europa Wschodnia jest dobrym miejscem do inwestycji z uwagi na niskie koszty pracy. Wydajność pracowników we wschodniej Europie jest nieznacznie mniejsza od np. Niemców, gdy różnica w kosztach ich zatrudnienia – znacznie mniejsza.

Z danych Eurostatu wynika, że w 2016 r. przeciętne koszty pracy w dziesięciu wschodnich krajach UE wynosiły ok. 25 proc. kosztów pracy w Niemczech. Natomiast wydajność pracownika stanowiła 70 proc. tej największej europejskiej gospodarki.

Według Eurostatu w 2017 r. jednostkowe koszty pracy w Polsce wyniosły 9,4 euro/godz., przy średniej unijnej 26,8 euro (w poszczególnych krajach wspólnoty wahały się w granicach od 4,9 euro do 42,6 euro).
Najniższe koszty wystąpiły w Bułgarii (4,9 euro), Rumunii (6,3 euro), na Litwie (8 euro), Łotwie (8,1 euro), na Węgrzech (9,1 euro) i właśnie w Polsce (9,4 euro). Na drugim biegunie są Dania (42,5 euro), Belgia (39,6 euro), Szwecja (38,3 euro) i Luksemburg (37,6 euro).

Koszty pracy obejmują płace i jej opodatkowanie, składki ubezpieczeniowe, dojazdy do pracy, bhp, szkolenia, rekrutację, działalność socjalną.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę