Mija rok od drugiej tury wyborów prezydenckich. 24 maja 2015 r. establishment III RP doznał szoku

W drugiej turze wyborów prezydenckich 24 maja 2015 roku prezydentem Polski został Andrzej Duda, kandydat Prawa i Sprawiedliwości. To było dokładnie rok temu.

Andrzej Duda zdobył 51,55 proc. głosów, Bronisław Komorowski 48,45 proc. W sztabie zwycięzcy zapanowała prawdziwa euforia. W sztabie kontrkandydata – dezorientacja i przygnębienie.

Na nic zdały się opinie rozmaitych ekspertów i komentatorów odwołujących się do „racjonalności” sceny politycznej i wyborów. Szczególnie dotknęło to Adama Michnika, redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”, dla części naszej społeczności wręcz guru intelektualnego.

W programie „Tomasz Lis na Żywo” (tak, tak był taki program na antenie TVP), naczelny „Wyborczej” prognozował:

- To mnie się zdaje, że jeżeli tu się nie stanie coś takiego – co ja nie jestem w stanie przewidzieć, że Bronisław Komorowski po pijanemu i na pasach przejedzie niepełnosprawną zakonnicę w ciąży, no to oczywiście, że będzie prezydentem! To oczywiste! Musi się stać coś niesłychanego w ogóle! Sobie tego w ogóle nie umiem wyobrazić, żeby on nie wygrał tych wyborów. Zwłaszcza, że jest bardzo dobrym prezydentem! – wieszczył Adam Michnik.

Andrzej Duda wygrał, gdyż człowiekiem innego pokolenia, nawiązującym kontakt z obywatelami. I nie stracił przez rok na popularności, gdyż przystąpił do realizacji, przynajmniej częściowej, swoich obietnic z kampanii wyborczej we wprowadzaniu reformy społecznej.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę