Min. Finansów: Zwiększymy środki na wynagrodzenia w budżetówce o 2,3 proc., czyli o prognozowaną w 2019 r. inflację

Projekt przyszłorocznego budżetu ma pozwolić ograniczać deficyt, ale w tym celu trzeba utrzymać koszty w ryzach – zapowiada minister finansów Teresa Czerwińska w wywiadzie z Dziennikiem Gazetą Prawną.

W rozmowie z DGP, opublikowanej 20 sierpnia br., minister odpowiada na pytania o kondycję budżetu i założenia na rok przyszły. 8 sierpnia br. już informowaliśmy o studzeniu optymizmu przez minister finansów.

Rozczarowani projektem budżetu na 2019 rok będą pracownicy sektora publicznego. Minister finansów, pod naporem postulatów płacowych sfery budżetowej, argumentuje teraz, że mimo zamrożenia kwoty bazowej jej zdaniem wynagrodzenia w sferze budżetowej systematycznie rosną. W 2011 r. wynosiły one średnio 4,6 tys. zł brutto, a w 2016 r. 5,3 tys. zł brutto. Chodzi zapewne o liczne dodatki do kwoty bazowej, która od 10 lat nie wzrosła.

– Wskaźnik wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej nie zmienia się, ale on dotyczy bezpośrednio kwoty bazowej. Nie można jednak mówić o zamrożeniu – to pewne nadużycie. Zwiększamy bowiem środki na wynagrodzenia o 2,3 proc., czyli o prognozowaną w 2019 r. inflację. W 2011 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie w korpusie służby cywilnej wynosiło ok. 4,6 tys. zł brutto, a w 2016 r. – 5,3 tys. zł, tj. wzrost ponad 13 proc. – przekonuje minister finansów.

O kwestii płac w budżetówce szerszej napiszemy we wrześniowym Magazynie Solidarność.

Rok 2019 to rok wyborczy. Wiosną wybierzemy posłów do Parlamentu Europejskiego, jesienią do Sejmu. Można więc oczekiwać zwiększania wydatków budżetowych, ale wraz ze wzrostem wydatków ma też pójść spadek deficytu. Według rządu dziura w budżecie nie przekroczy 28,5 mld zł. Tym samym ma zmniejszyć się o 12,5 mld zł w stosunku do tegorocznego planu.

Co do sfery podatków, to z zapowiedzi ministerialnych wynika, że rząd szykuje zmiany, które obok uszczelnienia systemu, miałyby skupić się na uproszczeniu systemu podatkowego.

Nie możemy niestety liczyć na obniżenie stawek podatku VAT, który doliczany jest do ceny wszystkich towarów i usług. Stawkę VAT z 22 proc. do 23 proc. podniósł w 2011 r. rząd Donalda Tuska. Podwyżka miała być tymczasowa i zostać zniesiona w 2014 r. Mija już pięć lat, a 23 proc. VAT pozostaje.

- Jeżeli chodzi o stronę dochodową, to w VAT wykonanie będzie na poziomie zapisanym w ustawie, czyli 166 mld zł; być może będzie to wynik nieco lepszy. W kwestii całej puli dochodów podatkowych zakładam, że wpływy będą o ponad 10 mld zł wyższe, niż założyliśmy. Te przewidywania opieramy na podstawie pierwszego półrocza. Być może druga część roku pozwoli nam osiągnąć lepszy wynik, ale dzisiaj nie można tego przesądzać. Druga strona medalu to wydatki. One się często opóźniają lub są po prostu niewykonywane – mówi min. Czerwińska.

Dla instytucji rządowych i samorządowych limit wydatków wynosi i będzie wynosił 845 mld zł. To wynika z reguły wydatkowej i dotyczy całego sektora finansów publicznych. Jeśli patrzymy na stronę dochodową samego budżetu państwa, to założono wzrost we wpływach z podatków o ok. 5 proc. czyli o 18 mld zł.

- Czas szybkiego tempa wzrostu PKB jest najlepszy do ograniczania deficytu, bo wtedy jest najmniej odczuwalny społecznie i gospodarczo – dodaje minister.

ASG

 

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę