Marsz rotmistrza Pileckiego. Trzeba dać świadectwo

Gdański marsz rotmistrza Witolda Pileckiego „Trzeba dać świadectwo” godnie i spokojnie przeszedł ulicami Starego i Głównego Miasta Gdańska oraz Długim Pobrzeżem od pomnika prałata Jankowskiego pod pomnik Tym, co za Polskość Gdańska.

DSCN1245a

Marsz, który wyruszył sprzed pomnika ks. prałata Henryka Jankowskiego poprzedziła uroczysta msza święta w bastionie „Solidarności”, w bazylice św. Brygidy. Patriotyczną, przypominająca historię człowieka krystalicznego, oddanego Ojczyźnie i Chrystusowi, który z woli jego oprawców miał trafić „na śmietnik PRL” wygłosił ks. kanonik Ludwik Kowalski, proboszcz parafii św. Brygidy. List do uczestników marszu przysłała córka rotmistrza Zofia Pilecka-Optułowicz.

W świątyni wybrzmiałą pieśń:

Szlakiem jakich kolein 
Ruszył szwadron do boju się rwąc? 
Zostały tylko ślady podków. 
Po szable już nie sięgnie dłoń. 
I tylko w piersi, tylko w środku 
Jest żal, że już nie zarży koń. 
Zostały tylko ślady podków. 
Ułański patrol w lesie znikł. 
Drżą jeszcze wierzb gałęzie wiotkie. 
Lecz jeźdźców nie odnajdzie nikt. 

„Trzeba dać świadectwo” – takim hasłem na banerze otwierano marsz, w którym przeszło kilkaset osób, w tym harcerska grupa rekonstrukcyjna Czata z Zespołu Szkół nr 6 w Oruni, studenci, narodowcy, kibice piłkarskich klubów, młodzi ludzie, którzy w upalne południe postanowili przyłączyć sie do marszu.

Szli pod hasłami „Gdańsk Pamięta”, „Rotmistrz Pilecki!”, „Dzięki za wolność rotmistrzu”, „Nadchodzi marsz Pileckiego”, „Cześć i chwała rotmistrzowi!”, „Narodowe Siły Zbrojne – NSZ”, a przy oddziale redakcji „Gazety Wyborczej” skandując: „Kłamstwa Michnika wrzuć do śmietnika!”

Niedzielny marsz Pileckiego, w odróżnieniu do sobotnich demonstracji, czyli kilkusetosobowego tzw. Marszu Równości i kontrmanifestacji złożonej z około dwustu osób, kiedy do akcji zmobilizowano dwie kompanie funkcjonariuszy prewencji policji w pełnym rynsztunku, przebiegał bardzo spokojnie. Marsz niedzielny zabezpieczał poprzedzający go… jeden policyjny samochód.

Z kolei efektem sobotniej akcji policji było sparaliżowane na kilka godzin miasto, pięciu (sic!) zatrzymanych – już zwolnionych, w tym niespełna 19-letnia córka gdańskiej radnej PiS Anny Kołakowskiej, powalona na ziemię w pobliżu przystanku Brama Oliwska. Filigranową dziewczynę zatrzymało trzech roslych funkcjonariuszy w bojowym rynsztunku prewencji.

Takie natężenie działania sił porządkowychwobec około 50 manifestantów już po rozwiązaniu demonstracji w sobotę musi budzić wątpliwości. Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak zlecił już kilkanaście godzin po zajściach, funkcjonariuszom z biura kontroli KGP sprawdzenie celowości, zasadności i prawidłowości działań policji w Gdańsku w sobotę 21 maja.

Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę