Marcin Zieleniecki: Wspieranie rodzin to nie koszt a inwestycja

Rozmowa z dr. hab. Marcinem Zielenieckim, podsekretarzem Stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

– Wraz z nowym politycznym otwarciem Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zmieniło nazwę, dodając słowo „rodzina”. To zabieg semantyczny?

– Zdecydowanie nie. Jest to zaakcentowanie faktu, iż we wszystkich aspektach działań ministerstwa sprawy związane z rodziną są bardzo istotne. Elementy prorodzinne pojawiają się więc w obszarze świadczeń rodzinnych, w dziedzinie ubezpieczenia społecznego i prawa pracy.

– Minister finansów Paweł Szałamacha po dwóch tygodniach działania rządu Beaty Szydło stwierdził, że powodzenie projektu „500 plus” będzie testem na wiarygodność. Co Pan powie oponentom, którzy twierdzą, że nie stać Polski na taką formę wsparcia rodziny…

– Wsparcia udzielonego polskiej rodzinie nie można traktować w kategoriach kosztów. Jest to inwestycja i, jak każda inwestycja, jest ona projektowana w pewnym czasie. Jej skutki poznamy przecież nie od razu. To są inwestycje nie tylko w obszarze świadczeń rodzinnych, ale też w obszarze ubezpieczeń społecznych, w którym wydolność systemu ubezpieczenia emerytalnego zależy od tego, jak liczna i jak produktywna jest kolejna generacja. Stawiamy na rozwój rodziny, na wzrost dzietności.
Jako resort koncentrujemy się na przygotowaniu drogi legislacyjnej w obszarach, za które odpowiadamy. Myślimy o rezerwach, które upatrujemy w systemie ubezpieczeń społecznych. Poszukujemy ich nie tylko w oszczędnościach na świadczeniach, jak było do tej pory. Szukamy rezerw w sferze przychodów FUS. Będziemy sukcesywnie prezentować te rozwiązania, patrząc bacznym okiem na rynek pracy. Dostrzegamy zjawiska, które negatywnie odbijają się na kondycji funduszu. Te patologie postaramy się wyeliminować.

Całość w grudniowym wydaniu „Magazynu „Solidarność”; rozmawiał Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę