Marcin Horała: Zmieniamy Polskę, opozycji reformować nie będziemy

Rozmowa z posłem Marcinem Horałą, pełnomocnikiem wyborczym PiS w woj. pomorskim przeprowadzona kilka godzin po głosowaniu, które doprowadziło do destrukcji opozycji

marcin_horala

– Sukces radnego Adama Śliwickiego z PiS w przedterminowych wyborach w Krokowej to dobry prognostyk dla waszej partii przed jesiennymi wyborami samorządowymi. Czy ten jednorazowy, acz znaczący, triumf nad kandydatem PO zawrócił wam w głowach?

– Nie należy popadać w ślepą euforię. Nie twierdzę nierozumnie, że to był reprezentatywny sondaż, dający nam poparcie 70 procent wyborców na Pomorzu. Prognostyk jest dobry. Przecież wielu polityków, czy komentatorów, twierdzi, że bycie w PiS na Pomorzu buduje w wyborach samorządowych swoisty szklany sufit, że kandydat PiS tutaj nie ma szans na wygraną. Tymczasem wybory wójta w Krokowej pokazały, że ma szansę. Zwycięstwo było miażdżące. I to przy wysokiej frekwencji, jak na wybory przedterminowe. Przecież bywało, że uczestniczył w takich wyborach co dziesiąty wyborca. A w niedzielę w Krokowej sięgnęła ona 50 procent.

– Kłopoty prezydenta Adamowicza z fiskusem i zainteresowanie się prokuratury jego osobą nie jest wystarczającą receptą na wyborczy sukces. Pora już na wyartykułowanie i wyklarowanie sytuacji z kandydatem PiS w Gdańsku?

– Prawo i Sprawiedliwość w całej Polsce jeszcze nie przedstawiło kandydatów. Mimo wszystko mamy czas. Kiedy w kwietniu 2014 roku zgłosiłem zamiar kandydowania na prezydenta Gdyni pytano mnie dlaczego tak wcześnie. Mamy styczeń. Nie jest to więc ostatnia chwila.

– Warto oswajać mieszkańców z kandydatem….

– Owszem, są oznaki zniecierpliwienia. Wolałbym by ci kandydaci byli. I być może wkrótce będą. Fakt wcześniejszego czy późniejszego wskazania kandydata nie jest dla sukcesu kluczowy.

– Czyli co jest?

– Kluczowe jest, by był to dobry kandydat, który zjedna wyborców i będzie w stanie zawalczyć o zwycięstwo w Gdańsku.

– Tymczasem w zrekonstruowanym rządzie nadal brak ministerstw, reprezentantów Gdańska. Nie ma na Pomorzu ekspertów? Dwaj wiceministrowie i pani minister finansów, która tyle, że tutaj kończyła studia to wątła reprezentacja ambitnego regionu…

Chciałbym by wśród ministrów znalazło się maksymalnie wielu przedstawicieli Pomorza. Tak po prostu jest, że wiele regionów jest w podobnej sytuacji i swoich reprezentantów nie ma. Ten rząd jest w znacznej mierze autorski, bardziej ekspercki.

– To rząd PiS, z dwiema przybudówkami.

Z koalicjantami… W rządzie są profesorowie, doktorzy. Postrzegam skład Rady Ministrów jako rząd fachowców, ekspertów właśnie. Nie zaś jako zbiór polityków, zakorzenionych w swoich regionach.

– Czy zbiór ekspertów, połączonych z reprezentacją twardego jądra partii?

Największą siłą w parlamencie jest PiS. To co jest ważne dla ludzi, to, żeby rząd dobrze rządził, by spełniał ich oczekiwania, ambicje. Oczywiste, że dobrze rządzący rząd pod szyldem Prawa i Sprawiedliwości będzie sprzyjał szansom PiS w nadchodzących wyborach samorządowych.

– Rząd Mateusza Morawieckiego ma konserwatywno-liberalne oblicze. Przyszedł czas na oliwienie gospodarki po realizacji kosztownego pakietu socjalnego?

Żeby wydawać trzeba najpierw zarobić. Sięgnęliśmy najpierw po rezerwy, poprzez ukrócenie złodziejstwa, oszustw podatkowych. Jest to jednak skończony zasób pieniędzy. Można ukrócić złodziejstwo do pewnego stopnia, wyliczalnego, choćby po likwidacji luk, przez które wyciekały podatki. Są to spore kwoty, liczone w miliardy, które wróciły do budżetu. By tendencje wzrostowe utrzymać i postarać się o zaspokojenie potrzeb, które rosną, należy pokusić się o zbudowanie trwałych instrumentów wzrostu gospodarczego. W perspektywie dekady, nie roku. I to jest priorytet tego rządu.

– PiS i rząd narazi się na niezadowolenie związkowców, z niepokojem czekających na wprowadzenie pakietu pięciu ustaw gospodarczych nazywanych Konstytucji Biznesu, które według nich mają wydźwięk antypracowniczy?

Środowiska pracownicze nie powinny się obawiać. Nie ma mowy o antypracowniczych rozwiązaniach. Przecież by pracownik miał miejsce pracy, mógł zarabiać, musi mieć miejsce pracy. Firmy muszą się rozwijać. Tworzyć coraz lepsze miejsca pracy. Dialog społeczny jest i będzie prowadzony. Już sporo propracowniczych rozwiązań wprowadziliśmy. Wspomnę wzrost płacy minimalnej, wiek emerytalny przywrócony, płacę godzinową, wolne od marca, co prawda nie wszystkie, niedziele w handlu.

– Mamy nowe otwarcie, przesuwające PiS w stronę centrum? Do tego w środę w nocnym głosowaniu 58 posłów PiS zagłosowało przeciwko odrzuceniu przez Sejm projektu liberalizacji ustawy tyczącej przerywania ciąży, złożonego przez ruch „Ratujmy Kobiety”. Zabrakło kilku głosów. Przeciwko odrzuceniu, za przesłaniem do dalszych prac, był nawet prezes Kaczyński. Skąd ta zmiana u posłów PiS?

– Akurat ja jestem jednym z tych posłów. Chodzi nam o obietnicę, że nie będziemy w pierwszym czytaniu odrzucać projektów obywatelskich, nawet jeśli się z nimi głęboko nie zgadzamy. Przy głosowaniu proceduralnym należało ten projekt skierować do dalszych prac. Tak, jak i projekt idący dalej w ochronie życia. Z mojej perspektywy, czyli osoby, która jest za zwiększeniem ochrony życia i za przyjęciem projektu ustawy, która eliminuje przypadki eugeniczne z ustawy, skuteczne byłoby zarysowanie alternatywy. Pozostawienie jednego projektu buduje obraz, że był możliwy kompromis, a tylko jedna grupa radykałów chce to zmieniać. Tymczasem próby zmian są z obu stron. Kompromis jest fikcją. Poprzedni przypadek upadku ustawy zaostrzającej przepisy dopuszczające aborcję upadł, gdyż uruchomiono olbrzymie pokłady emocji i zbudowano obraz wroga.

– Kłopot w PO ma poseł z Gdyni Marek Biernacki, który był za odrzuceniem w pierwszym czytaniu projektu liberalizacji ustawy tzw. aborcyjnej.

Ale to nie jest nasz problem, to jest ich problem, Platformy…

– Prezes Kaczyński i premier Morawiecki narobili opozycji więcej kłopotów, usuwając z rządu niepopularnych, nie powiem, że niekompetentnych, czy kontrowersyjnych ministrów, panów Macierewicza, Szyszko, Waszczykowskiego, Radziwiłła. Jak tak dalej pójdzie to realną opozycję będzie musiał wymyślić Jarosław Kaczyński…

– Czytając opinie płynące z elektoratu sprzyjającego opozycji odnoszę wrażenie, że nie jest on zadowolony ze sposobu reprezentowania jego racji przez polityków partii opozycyjnych. Merytoryczna, dobrze przygotowana i proponująca rozwiązania opozycja jest potrzebna i dobrze wpływa na rządzących. Lepiej się biegnie, czując oddech konkurentów za plecami. Nie w samotności.

– Samotni maratończycy z PiS?

– Na to nic opozycji nie zaradzimy. Reformujemy i zmieniamy Polskę. Na lepsze. Opozycji reformować nie będziemy.

Rozmawiał Artur S. Górski

Wywiad ukazał się w piątkowej „Gazecie Gdańskiej”

Na zdjęciu: poseł Marcin Horała, fot. Ryszard Kuźma
Download PDF
Powrót Drukuj stronę