Ludzka solidarność

Huraganowy wiatr w nocy z 11 na 12 sierpnia dokonał ogromnych zniszczeń. Z naszego terenu zniknęło 36 mln drzew. Szkody powstały na ponad 10 tys. ha. Ucierpiały nie tylko lasy państwowe, ale i prywatne, a także gospodarstwa znajdujące się na terenach wielu gmin z rejonu Kościerzyny, Brus, Chojnic…

W związku z tragiczną sytuacją, która dotknęła część naszego Regionu, gdańska „Solidarność” włączyła się do pomocy. Prezydium Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „S” wystosowało apel do organizacji zakładowych o wpłaty na konto Regionu z dopiskiem „Pomoc” (Numer Konta: PL 34 1160 2202 0000 0000 6189 1527).

- W tych trudnych chwilach okażmy naszą solidarność z ofiarami tego dramatu – mówi Krzysztof Dośla przewodniczący gdańskiej „S”.

- Na terenie Nadleśnictwa Lipusz straciliśmy 2,15 mln m³ drewna – wyjaśnia Arkadiusz Brokn, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Lipusz. – Są to ogromne szkody i dotyczą zarówno lasów państwowych, jak i prywatnych. To się przekłada na około 9 tys. ha plus lasy prywatne. Niektórzy stracili 100% lasu. Najbardziej poszkodowane są 4 gminy: Sulęczyno, Parchowo, Lipusz, Dziemiany. Ale spore zniszczenia są również w gminach Karsin i Kościerzyna. Ucierpiały też osoby fizyczne i to niezależnie od wieku.

- To co stało się w nocy z 11 na 12 sierpnia jest wielką tragedią nas wszystkich – mówi Bogdan Tyloch, kierownik Oddziału ZRG NSZZ „Solidarność” w Chojnicach. Jest bardzo ciężko i przygnębiająco. Na przykład przewodniczący oświaty „S” z Czerska ma dom, który znajdował się ok. 80 m od lasu. Teraz aby dotrzeć do lasu musi pokonać kilka kilometrów. Wszystko zniknęło. Nie ma żywej duszy, żadnej zwierzyny. Otrzymujemy dużą pomoc od państwa, rządu, ale przede wszystkim funkcjonujemy dzięki pomocy społeczności lokalnej. Pomagają też wolontariusze. Jeden z miejscowych biznesmenów zajmujący się sprzedażą stali zawiesił na kilka dni swoją działalność i włączył się do pomocy. Udostępnił swój kemping na mieszkanie dla najbardziej poszkodowanych. Kupił agregat prądotwórczy, namioty. W niedzielę jechałem do Czarnej Wody i byłem przerażony. Od Jeziorek do końca Rytla zniknął w całości las. To odcinek około 6 km. W bardzo złej sytuacji znaleźli się właściciele lasów prywatnych. Zniszczeniu uległo sporo domów. Ucierpieli zwykli ludzie, ale czujemy ogromną ludzką solidarność.

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę