2010 rok. Przerwany lot na miejsce przeklęte…

Nigdy nie wierzyłem w ducha dziejów
wydumanego potwora o morderczym spojrzeniu
bestię dialektyczną na smyczy oprawców
ani w was – czterej jeźdźcy apokalipsy
Hunowie postępu cwałujący przez ziemskie i niebieskie stepy
niszcząc po drodze wszystko co godne szacunku dawne
i bezbronne

Zbigniew Herbert, Elegia na odejście

Zdjęcia: Marek Lewandowski, Paweł Glanert, Jacek Rybicki

– Najlepsze lata mojego życia to działalność w „Solidarności”, bo wtedy powstawała Wolna Polska, bo wtedy powstawał ruch, który nie znajduje precedensu w historii Europy, któremu zawsze będę wierny – mówił Lech Kaczyński na Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ „Solidarność” 13 października 2005 roku w Wasilkowie na Podlasiu.

Zginął 10 kwietnia 2010 roku wraz z 95 innymi osobami: generałami, admirałem, kapłanami ordynariatu polowego, politykami, członkami załogi Tu-154M Sił Powietrznych RP, numer boczny 101.

Wyjaśnienie przyczyn tragedii jest probierzem skuteczności polskiego państwa i tego, jak obywatele będą je postrzegać. Do tej pory nie wrócił do Polski wrak tupolewa. Odpowiedź na dręczące pytanie, czy przyczyną tragedii był splot nieszczęśliwych przypadków, czy może coś i ktoś jeszcze pozostaje otwarta. Jedno jest pewne tej tragedii nie wolno nikomu zamieniać w groteskę i polityczne paliwo.

Sobotniego poranka 10 kwietnia 2010 roku w katastrofie Tu-154M o godzinie 8.41,06 zginął prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński z małżonką Marią, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski i 93 inne osoby – przedstawiciele polskiej elity, szefowie najważniejszych urzędów, generałowie, duchowni, parlamentarzyści, urzędnicy i członkowie stowarzyszeń.

Był to kres ich podróży, podjętej, by oddać hołd polskim oficerom zamordowanym w 1940 roku w katyńskim lesie. Nie wrócili. Tak jak nie wrócili z sowieckiej niewoli nasi oficerowie, polska elita wymordowana przez Sowietów.

Daleko od prawdy

Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, a kluczowy dowód, wrak naszego samolotu, przez zaniedbania poprzednich rządów w Warszawie, przyjętą w 2010 r. Konwencję Chicagowską oraz braku mocy sprawczej rządzącej od ponad dwóch lat nowej ekipy, pozostaje po stronie rosyjskiej i pod kontrolą tamtejszych służb.\

Nadal nie wiadomo, na jakiej i czyjej opinii opierał się premier Donald Tusk, godząc się 13 kwietnia 2010 roku na prowadzenie śledztwa przez stronę rosyjską, przyjmując za jego podstawę Konwencję Chicagowską i uznając lot tupolewa 101M za cywilny. Nie kierował się on polsko-rosyjską umową z 1993 r.

Dowody rzeczowe były niszczone – jak np. rzeczy jednej z ofiar spalone na tyłach gmachu MSZ, a ciała wracające do Kraju błędnie zidentyfikowane. Czy była to li tylko kwestia pośpiechu i specyfiki katastrofy lotniczej?

Czym kierował się ówczesny minister Radosław Sikorski, wycofując błyskawicznie memorandum ambasadora RP o eksterytorialności wraku?

W następnych latach kolejne wnioski i uzupełnienia publikował zespół sejmowy ds. zbadania katastrofy smoleńskiej i specjalna podkomisja powołana przez Antoniego Macierewicza, rosyjska komisja MAK (nazywana „międzynarodową”) i rządowa komisja badania wypadków lotniczych kierowana przez Macieja Laska, tzw. komisja Jerzego Millera (w 2010 roku szef MSWiA).

PiS rządzi już dwa i pół roku. Czy kiedykolwiek dojdziemy do prawdy?

Nieregularny lot międzynarodowy

Dla Rosjan z komisji technicznej MAK był to nieregularny lot międzynarodowy na terenie obcego kraju. Zarówno raport MAK, jak i komisji badania wypadków lotniczych budzą liczne kontrowersje i w świetle badań ekspertów niezależnych. Jak choćby serwowane opinii publicznej tezy o uderzeniu skrzydła w brzozę czy niefrasobliwości i brawurze pilotów.

Takie były też pierwsze liczne komentarze, zgodne z rozsyłanym do polityków Platformy Obywatelskiej SMS-em ujawnionym przez nieżyjącego gen. Sławomira Petelickiego: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”. Generał, twórca GROM popełnił samobójstwo w podziemnym garażu, z dala od kamer monitoringu.

Na kursie i na ścieżce

Powinien być po raz wtóry acz rzeczowo zbadany wątek błędnego naprowadzania naszej maszyny przez rosyjskich kontrolerów. Brakuje zapisów z wideorejestratorów drewnianego baraku na smoleńskim lotnisku, nazywanego „wieżą kontroli lotów”.

Bez dostępu do najistotniejszych dowodów, czyli wraku polskiej maszyny z biało-czerwoną szachownicą, nie jest możliwy postęp w dochodzeniu do prawdy o okolicznościach katastrofy. Nie ma gwarancji, że wrak naszego samolotu kiedykolwiek zostanie udostępniony do szczegółowych badań. Wiele śladów zostało bezpowrotnie zniszczonych. Także próbki pobrane po dwóch i trzech latach od katastrofy, a trzymane w Moskwie, nie są wiarygodnymi dowodami.

Barak na lotnisku

Naprowadzaniem samolotu na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj kierowali płk gwardii Nikołaj Krasnokutski, ppłk Pawieł Plusnin, mjr Wiktor Ryżanko, autor komendy „Na kursie, na ścieżce” i mjr W. Łubancew. Plusnin, który na lotnisku w Smoleńsku był kierownikiem lotów, chciał odesłać nasz samolot na lotnisko zapasowe, ale jego decyzję anulował Krasnokutski, nadzorujący pracę funkcjonariuszy kontroli lotów lotniska „Korsarz”.

Zdecydował o tym po konsultacjach z dowództwem sił powietrznych w Moskwie. Lotnisko Siewiernyj nie miało wieży kontroli lotów i systemu precyzyjnego naprowadzania ILS. Wskazania bliższej radiolatarni były niestabilne, a system świetlny lotniska wadliwie działał w dniu katastrofy. Tuż przed katastrofą nad lotniskiem zalegała warstwa gęstej, szarej mgły, jednak nie zostało zamknięte.

Gra

Tragedia smoleńska zaczęła się od gry rządu Donalda Tuska z ambasadorem Rosji Władimirem Grininem o to, kto ma reprezentować Polskę w Katyniu.

27 grudnia 2009 roku w pismach do MSZ, do ambasady Federacji Rosyjskiej i ambasadora w Moskwie Jerzego Bahra kancelaria Lecha Kaczyńskiego poinformowała o planowanej wizycie w Katyniu. Jednak 3 lutego 2010 roku premier Putin do złożenia wspólnej wizyty w Katyniu zaprosił w rozmowie telefonicznej premiera Tuska.

Splot przypadków?

Czy zatem katastrofa smoleńska to efekt ciągu nieszczęśliwych przypadków? Nazbyt ich wiele…Dlaczego nie przeprowadzono rekonstrukcji wraku tupolewa, co przewiduje Konwencja Chicagowska i jak miało to miejsce na przykład po zamachu nad Lockerbie w 1988 r. Wrak malezyjskiego samolotu MH17 został przekazany w grudniu 2014 roku Holandii, mimo że do zestrzelenia maszyny nad Ukrainą i do jej upadku doszło na terenie działań wojennych. Jest on zabezpieczony w wojskowej bazie Gilze-Rijen i badany przez specjalistów. My znamy zdjęcia z niszczenia szczątków Tu-154M.

Dlaczego nie zbadano wraku Tu-154M i ciał ofiar pod kątem użycia materiałów wybuchowych bezpośrednio po tragedii? Zamiast tego był zakaz otwierania trumien.

Dlaczego propaganda wmawiała rodakom czterokrotne podchodzenie do lądowania? Dlaczego Polska nie poprosiła sojuszników z NATO o pomoc w wyjaśnieniu tragedii? Czy Amerykanie nam udostępnią swoje satelitarne materiały? Osiem lat po tragedii kolejne kompromitacje związane z próbami wyjaśnienia tamtego dramatu stają się irytująco i boleśnie nie do zniesienia.

Za co najmniej niedopatrzenia członków poprzednich ekip nie spotkała odpowiedzialność, ba! zostali awansowani. Szef BOR Janicki na stopień generalski, minister Ewa Kopacz została premierem, Tomasz Arabski – na dwa lata ambasadorem w Hiszpanii. Dzisiaj inne są ich role. Sama katastrofa staje się dla jednym mitem założycielskim IV RP, dla innych politycznym paliwem. Cześć należy się ofiarom i szacunek dla ich pamięci.

Artur S. Górski

Czytaj też: specjalne wydanie „Magazynu Solidarność”…>>

Kalendarium

1 września 2009 r. – Osobiste spotkanie Donalda Tuska z Władimirem Putinem na sopockim molu.

24 grudnia 2009 r. – samobójstwo popełnia szef kancelarii premiera Tuska

12 stycznia 2010 r. – Mariusz Handzlik (śp.) skierował pismo do strony rosyjskiej z propozycją udziału prezydenta Rosji w uroczystościach.

27 stycznia – Andrzej Przewoźnik (śp.), szef Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, zwrócił się do prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego (śp.) o udział w obchodach 70 rocznicy zbrodni katyńskiej. Kancelaria Prezydenta wysłała do polskiego MSZ pismo z informacją, że prezydent zamierza wziąć udział w katyńskich obchodach.

3 lutego – W trakcie rozmowy telefonicznej premierów Polski i Rosji Władimir Putin zaprosił Donalda Tuska na oddzielne obchody zbrodni katyńskiej.

 25 lutego 2010 r. w Warszawie i 17 marca 2010 r. w Moskwie - Tomasz Arabski spotykał się w restauracjach z Jurijem Uszakowem, szefującym aparatowi rządowemu Rosji i Igorem Sieczinem, ówczesnym wicepremierem rządu Władimira Putina.

3 marca – pismo z Kancelarii Prezydenta do KPRM i Dowództwa Sił Powietrznych zgłaszające zapotrzebowanie na samolot.

15 marca – Minister Handzlik napisał do MSZ i potwierdził przewodniczenie delegacji przez prezydenta oraz prosił MSZ o notyfikację stronie rosyjskiej i ją otrzymał.

24 marca – MON wydało decyzję co do uczestnictwa generałów w uroczystościach.

30 marca – Ambasada RP przekazała do MSZ Federacji Rosyjskiej listę gości.

7 kwietnia – Wizyta premierów Donalda Tuska i Władimira Putina w Katyniu.

9 kwietnia – MSZ Rosji wydało zgodę dyplomatyczną na przelot samolotów; w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego wyznaczono załogę.

9 kwietnia, godz. 11.52 – Załoga Tu-154M sporządziła plan lotu.

10 kwietnia, godz. 4 – Załoga na lotnisku, godz. 7.27 – Start…

Download PDF
Powrót Drukuj stronę