Dość lekceważenia społeczeństwa! Wielotysięczna związkowa manifestacja w Gdańsku

W rytmie bębnów, przy dźwięku syren i piszczałek, ponad pięć  tysiące związkowców przeszło w sobotę ulicami Gdańska pod hasłami wymierzonymi w arogancję ludzi władzy – „Dość lekceważenia społeczeństwa”. Manifestację zorganizowały regionalne struktury NSZZ „Solidarność”, OPZZ oraz Forum Związków Zawodowych.

Zobacz też: List otwarty i postulaty branżowe…>>

zdjęcia: Paweł Glanert

 

Obejrzyj relację filmową

Manifestujący wyruszyli z placu przy Pomniku Poległych Stoczniowców i przeszli Wałami Piastowskimi na ul. Długą i Długi Targ do Zielonej Bramy. „Idziemy PO ciebie Donaldzie”, „Dość okłamywania i okradania Polaków”, „chcemy pracować i decydować o sobie” „Robotnik nie jest niewolnikiem”, „Stop dla bezrobocia i emigracji młodych”, a pod adresem rządu – „Powywalać po kolei wszystkich durniów i złodziei” oraz „Dość władzy szkodników”. Wśród przedstawicieli niemal wszyskich branż zawodowych widoczni byli m.in. strażacy, pielęgniarki, nauczyciele, policjanci, funkcjonariusze służby więziennej. Jacek Rybicki, członek Prezydium ZRG „S” wspierany przez Bogdana Olszewskiego przez kilkadziesiąt minut witał kolejne delegacje. A przybyli związkowcy nie tylko w Regionu Gdańskiego. Był reprezentowany Słupsk, Koszalin, Toruń, Kwidzyn, Czersk i Człuchów. Przybyli związkowcy z Siedlec i Poznania, a nawet z Ziemi Lubuskiej.

Pod namiotem ustawionym przez gdańską „Solidarność” wyłożone zostały listy do podpisu pod wnioskiem o skrócenie kadencji Sejmu. Cieszyły się one tak dużym powodzeniem, że gdyby mierzyć tą miarą poparcie polityczne dla rządzącego układu PO i PSL nie znalazłyby się na pewno w parlamencie. Do południa pod wnioskiem wyłożonym na placu Solidarności podpisało się co najmniej trzysta osób.

Kilkakrotnie słuchać było wołanie: Gdzie jest Wałęsa! Panie prezydencie zapraszamy, nie trzeba skakać przez płot! Oczywiście byłego prezydenta Lecha Wałęsy zabrakło. Laureat pokojowego Nobla jest w Meksyku, gdzie uczestniczy w „evencie” jednej z prywatnych stoczni budującej luksusowe jachty.

Tak wielu manifestantów od dawna nie widziało gdańskie Główne Miasto. Kiedy zaczęły się przemówienia przy Zielonej Bramie koniec pochodu był jeszcze daleko za Ratuszem Głównego Miasta. Maszerujący spotykali się z licznymi wyrazami sympatii przypatrujacych się manifestacji. Były zdjęcia, a nawet gesty ułożonych w literę V palców.

Związkowcom chodziło głównie o ochronę praw pracowniczych, ale nie tylko. Wyraźne były postulaty odrzucenia stylu polityki opartego na politycznej korupcji, a wręcz zakończenia szkodliwych, zdaniem związkowców, rządów PO-PSL. Wśród postulatów związkowych pojawił się ten dotyczący zaprzestania likwidacji szkół, nauczania historii ojczystej, zachowania kanonu lektur, prawa do referendum obywatelskiego bez możliwości wyrzucenia do kosza obywatelskich inicjatyw przez rządzących, ochrona zdrowia, zgodna z konstytucyjnymi zapisami oraz prawo obywateli do decydowania o najistotniejszych sprawach.

– Szczęść Boże! Witam ludzi ciężkiej pracy! – zaczął Piotr Duda, przewodniczący KK NSZZ „S”.

– Nie ma na co czekać. Lepiej nie będzie. Z Gdańska, z kolebki Solidarności, mówimy zbierajmy siły by razem przeciwstawić się liberalnej zarazie. Rozpoczęliśmy marsz ku zwycięstwu, by nasze postulaty weszły w życie, a przynajmniej by rząd zechciał z nami rozmawiać, ale nie na poziomie Komisji Trójstronnej bo my do niej nie wrócimy – mówił Duda, podkreślając, że związkowcy nie będą uprawiać „pijaru panu premierowi”.

Lider „S” apelował o politykę proprzemysłową.

– Nie ma polityki przemysłowej w naszym kraju. Nie ma przemysłu okrętowego. Przykładem  jest Stocznia Gdańsk. Buduje się zaś przemysł pogardy, przemysł obłudy. To rezultat polityki PO i PSL – zauważył Duda.

– W odrzuconym właśnie przez Sejm RP wniosku o referendum w sprawie 6-cio latków, jak i wcześniejszym wniosku „Solidarności” o referendum w sprawie wieku emerytalnego, chodziło o prawo wyboru. A rząd co nam powiedział? Wypchajcie się! To obłudnicy – mówił lider „Solidarności” Piotr Duda.

Do tego wątku nawiązał też poseł PiS Janusz Śniadek, który stwierdził, że odrzucając wniosek referendalny koalicja PO-PSL podeptała milion podpisów polskich obywateli.

– Platforma Obywatelska zawłaszcza państwo – mówił Śniadek o arogancji i bucie władzy.

Jakie są kolejne cele związków?

– Docieramy do społeczeństwa, do ludzi młodych. Walczymy o nich. To nasza droga. Za to chcieli niektórzy politycy, posłowie zdelegalizować związki zawodowe. Szczuli propagandą, że jesteśmy tłustymi kotami. Niejaki poseł PO Jaros mówił, że jesteśmy mafią związkową. To kim jest Jaros i poseł Protasiewicz? Jeśli my jesteśmy tłustymi kotami żerującymi na przedsiębiorstwach to tacy jak poseł Jaros, europoseł Protasiewicz z PO są tłustymi bengalskimi tygrysami z nadwagą. Gdzie jest premier, gdzie są jego spotkania ze społeczeństwem? Dość tego cyrku. Zbieramy podpisy by rozwiązać ten Sejm – wołał Piotr Duda nawiązując do antyzwiązkowych projektów zmian w ustawie o związkach zawodowych i korupcji politycznej do jakiej doszło podczas wyborów szefa regionu PO Dolny Śląsk.

Z gromkim przyjęciem spotkali się: szef OPZZ Jan Guz i lider Forum Związków Zawodowych Tadeusz Chwałka.

– Chcę podziękować temu, pożal się Boże, ojcu narodu za to, że jesteśmy tutaj razem, bo przecież nie za to, że mamy pracować nie do emerytury, ale aż do śmierci. Ogłupiają nas, mówią, że jest kryzys. Jest, lecz nie u nich. Nie ma pieniędzy na ZUS, ale są na gigantyczne premie dla urzędników. Mamy płacić za to, że nami rządzą, ale my ich od koryta oderwiemy. Dość takiego rządzenia. Nasze kieszenie są puste – mówił Tadeusz Chwałka, patrząc na symboliczny pomnik Donalda Tuska.

Przy styropianowym, pomalowanym złotą farbą pomniku premiera Tuska, ustawionym na Długim Targu, można było wypełnić i wrzucić do przygotowanych skrzynek specjalne, satyryczne kartki pocztowe. Wokół pomnika premiera zgromadził się tłumek chcących się przy nim sfotografować.

Jan Guz, przewodniczący OPZZ, w ostrych słowach wystawił laurkę obecnej władzy.

– Wychodzimy na ulice by bić się o godną płacę, o pracę, o prawo do godnej emerytury, o kodeks pracy. Nie damy rzucić się na kolana. Dzisiaj musimy zrealizować dawne postulaty by nie zniewolono nas, by nie było obozów pracy. To premier odebrał nam prawo do dialogu i chce nam odebrać kolejne prawa! Biednie żyje oświata, służba zdrowia. Musimy być razem jako ruch związkowy, jako naród. Przyszedł czas byśmy przeprowadzili referendum strajkowe w zakładach pracy Związki razem! – wołał lider OPZZ.

Regionalni liderzy związków zawodowych nie pozostawili złudzeń. Pomorze pod rządami PO – tonie.

– Państwo zaczyna przypominać państwo totalitarne. Nie zgadzamy się na przedmiotowe traktowanie społeczeństwa, na arogancję rządzących. Może droga będzie długa, ale zwyciężymy. Nasz region, wydawałoby się tak dynamiczne, dotknięte jest biedą. Ilość osób, których egzystencja biologiczna jest zagrożona przekracza średnią krajową. Ludzie nie są pewni dnia następnego. Blisko 80 procent osób bez pracy nie ma prawa do zasiłku – wyliczał Krzysztof Dośla, przewodniczący ZRG „S”.

– Brak zgody na likwidację miejsc pracy. Tylko w przemyśle okrętowym straciliśmy 18 tysięcy miejsc pracy. Nie możemy zgodzić się z tym, by likwidować miejsca pracy, a państwo z pieniędzy podatników wspierało tych, którzy promują umowy śmieciowe. Nie możemy godzić się by miejsca pracy były likwidowane przez bezczynność i bierność Agencji Rozwoju Przemysłu. Ludzie opuszczają Pomorze, wyjeżdżają by za granicą szukać szans dla swego życia. I nie może być tak, że jedyną szansą jest samozatrudnienie. Nie może być tak, że co dziesiąty pracujący nie może utrzymać rodziny. Nie możemy się zgodzić na rynek niewolników. Nie godzimy się! Zwyciężymy! – mówił Krzysztof Dośla.

Związkowcy nie dadzą się podzielić.

– Dla takich chwil warto żyć. Jesteśmy tu razem. Ci, którzy nas chronią, uczą nas, leczą nas, są razem. Nie damy się podzielić – zaczął, patrząc na rzeszę manifestów Józef Partyka, lider pomorskiej rady FZZ i zaproponował premierowi i rządowi wirtualny mecz na niespełnione wyborcze obietnice. Efekt był wiadomy: czerwona kartka dla rządu za ograniczenie dostępu do leczenia, za brak waloryzacji, za zmiany w służbach mundurowych, za wydłużanie wieku emerytalnego, za brak polityki morskiej, za zwalnianie nauczycieli. Na czerwoną kartkę za bezradność wobec biedy i brak planu , oprócz prywatyzacji, dla ochrony zdrowia zasłużył też samorząd wojewódzki, zdominowany przez PO. Jego słowa spotkały się z aplauzem.

– Są w ojczyźnie rachunki krzywd, które należy wyrównać. Nieodległość za którą ginęli Polacy to też demokracja, która pozwala na swobodne wyrażanie opinii, ale ci, którzy mieli słuchać i prowadzić dialog są głusi, prowadzą monolog. Premier i jego świta mają złudzenia, że jak Król Słońce prowadzi ku świetlanej przyszłości – mówił Kazimierz Schreiber, przewodniczący pomorskiej rady OPZZ.

Związkowcy żądali przestrzegania dialogu społecznego, obniżenia wieku emerytalnego, tak, by pozostawić pracownikowi po przepracowaniu 40 lat, a pracującej kobiecie – 35 lat pracy, prawo do decyzji o kontynuacji pracy lub o przejściu na emeryturę, wycofania przepisów o elastycznym czasie pracy i ograniczenia stosowania umów śmieciowych. Wśród postulatów demonstrujących są także wzrost płacy minimalnej wraz ze wskaźnikiem wzrostu PKB i wprowadzenie obligatoryjnych referendów po zebraniu odpowiedniej liczby podpisów. Związkowcy podkreślali, że do Komisji Trójstronnej i ich wojewódzkich odpowiedników nie wrócą.

ASG

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę