Kwiaty i znicze pod pomnikiem Poległych Stoczniowców

Wspólne składanie kwiatów i zniczy przez stoczniowców ze Stoczni Gdańsk, jak i uczniów pomorskich szkół odbyło się 14 grudnia na Placu Solidarności w Gdańsku, pod pomnikiem Poległych Stoczniowców. Zazwyczaj uroczystość ta odbywa się 16 grudnia, w rocznicę tragicznych wydarzeń w Gdańsku w 1970 r. W tym roku wyjątkowo spotkano się dwa dni wcześniej, gdyż 16 grudnia przypada w niedzielę.

Zdjęcia: Paweł Glanert

W tym roku, w 48 rocznicę wydarzeń z 1970 roku i 37 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego grupa zarówno czynnych, jak i emerytowanych pracowników Stoczni Gdańsk SA była wyjątkowo liczna. Jeśli chodzi o młodzież szkolną, to w uroczystościach wzięli udział przedstawiciele z 23 szkół, głównie z Gdańska i to zarówno ze szkół podstawowych (SP nr 3, SP nr 56, SP nr 58 z oddziałami gimnazjalnymi nr 2, SP nr 69, SP nr 1 z oddziałami gimnazjalnymi nr 10, SP nr 39, SP nr 70, SP nr 82, SP nr 14, SP nr 2, SP nr 59, SP nr 35, SP nr 50, SP nr 67 z oddziałami gimnazjalnymi nr 8), jak i średnich (VII LO, Zespół Szkół Sportowych i Ogólnokształcących, Szkoła Mistrzostwa Sportowego, Zespół Szkół Morskich, Szkoły Okrętowe i Ogólnokształcące Conradinum, Zespół Szkół Katolickich św. Kazimierza, Zespół Szkół Specjalnych nr 2). Na Plac Solidarności przyjechali też uczniowie z Zespołu Szkół Handlowych w Sopocie oraz z Powiatowego Zespołu Szkół nr 2 w Rumi.

Zanim rozpoczęła się uroczystość składania wieńców, kwiatów i zniczy, Wojciech Książek, członek Prezydium Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” przedstawił krótki rys historycznych wydarzeń zarówno z grudnia 1970 r., jak i pierwszych dni wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Przypomniał o 44 osobach zabitych przez w 1970 r. przez przedstawicieli ówczesnej władzy w Polsce, a także o 10 tys. osób internowanych, o ponad tysiącu osób zarejestrowanych jako ranni, o 100 osobach zabitych podczas stanu wojennego. Mówił też o idei tych grudniowych spotkań pod pomnikiem Poległych Stoczniowców pomiędzy starszym pokoleniem ludzi pracy a młodym pokoleniem dopiero wchodzącym w życie.

Świadectwo wydarzeń z 17 grudnia 1970 r. w Gdyni dał Roman Kuzimski, zastępca przewodniczącego Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”. Roman Kuzimski miał wówczas 13 lat, a więc był w wieku wielu uczniów uczestniczących w uroczystościach. Opowiadał jak wyglądał ówczesny poranek w jego domu stojącym nieopodal przystanku SKM Gdynia Stocznia, kiedy to przygotowywał się do wyjścia szkoły. Mówił o ostrzale robotników z ciężkich pocisków maszynowych, o tym jak stoczniowcy chowali się na podwórku jego domu, o szpitalu polowym zorganizowanym w niedaleko znajdującej się szkole gastronomicznej.

– To wszystko co widziałem było dramatyczne, koszmarne, to była egzekucja, strzelano do ludzi jak do kaczek – wspominał Roman Kuzimski. – Aby pamiętać o tych, którzy wówczas zginęli albo zostali ranni wiele lat temu zacząłem stawiać świeczki na krawężnikach jezdni. Po kilku latach zauważyłem, że ten gest pamięci przejęli młodzi ludzie. 17 grudnia jeszcze przed świtem przychodzą i ustawiają zapalone świeczki na krawężnikach drogi przy stoczni. Przekazuję wam informacjach o tych wydarzeniach, ponieważ chcę aby już nigdy nie doszło do podobnych sytuacji.

Oficjalne uroczystości rozpoczęły się odśpiewaniem Hymnu Polski. Następnie Hanna Minkiewicz odczytała apel poległych. Ksiądz Ludwik Kowalski, proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku odmówił modlitwę, podczas której nawiązał do symboliki krzyża, zarówno tego bursztynowego z gdańskiej bazyliki św. Brygidy, jak i krzyży górujących nad Placem Solidarności, i tych z Gdyni, z Kopalni Wujek, krzyża Sybiraków…

Kwiaty, wieńce, świeczki składało kilkadziesiąt delegacji. Wśród nich byli m.in. przedstawiciele „Solidarności”, władz miasta, IPN-u… Roman Gałęzewski, przewodniczący stoczniowej „Solidarności” podziękował młodzieży za ich uczestnictwo, po czym dodał: „jak długo będziecie tu przychodzili i pamiętali o wydarzeniach tamtych dni, tak długo nic złego się nie stanie”.

(mig)

Download PDF
Powrót Drukuj stronę