Ks. abp Głódź: Ten lot smoleński wciąż trwa. Zakończyć się powinien na lądowisku prawdy

W niedzielę 10 kwietnia o poranku, o godz. 8:41, czyli dokładnie o godzinie, w której Tu-154M uległ zniszczeniu, a śmierć spotkała 96 jego pasażerów, spieszących by oddać hołd pomordowanym w Katyniu przez sowietów polskim oficerom, na Pomorzu włączone zostały syreny alarmowe. W ten sposób rozpoczęliśmy obchody szóstej rocznicy katastrofy pod Smoleńskiem, w której zginęli przedstawiciele polskiej elity z prezydentami Lechem Kaczyńskim i Ryszardem Kaczorowskim, generałowie, parlamentarzyści, urzędnicy, społecznicy. 

Rocznicowe uroczystości odbyły się w miejscu spoczynku ofiar smoleńskiej tragedii m.in. na cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku, gdzie znajdują się groby Anny Walentynowicz, współzałożycielki Wolnych Związków Zawodowych, Leszka Solskiego, przedstawiciela Rodzin Katyńskich i posła Arkadiusza Arama Rybickiego, działacza RMP.

Wiązanki kwiatów złożono przy tablicy pamiątkowej dowódcy Marynarki Wojennej admirała Andrzeja Karwety, na budynku dawnego Dowództwa Marynarki Wojennej przy ul. Waszyngtona w Gdyni oraz na jego grobie na cmentarzu w Baninie.

Odprawione zostały msze święte m.in. w kościele p.w. św. Mikołaja w Gdańsku, którą odprawił ojciec Ludwik Wiśniewski.

– Nawet wtedy, kiedy oceniamy w powietrzu niechęć, nie odwracajmy się od siebie. Ojcze spraw, żebyśmy byli jedno. W Twoje ręce składamy tych, którzy sześć lat temu odeszli i w Twoje ręce składamy losy naszych rodzin, naszej Ojczyzny i naszego Kościoła – mówił ojciec Ludwik Wiśniewski 

W samo południe w kościele Niepokalanego Serca Maryi w Gdyni Karwinach odbyła się msza święta w intencji ofiar katastrofy. Zapłonęły znicze przy Epitafium Smoleńskim, umieszczonym przy ścianie kościoła.

W gdańskiej bazylice Mariackiej uroczystościom przewodniczył metropolita gdański ks. abp Sławoj Leszek Głódź.  W tej świątyni znajduje się epitafium – pomnik smoleński i spoczywa w niej były marszałek Sejmu i prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Maciej Płażyński.   

Metropolita gdański w Bazylice Mariackiej nawiązał do początków państwa polskiego.

- Za kilka dni obchodzić będziemy 1050. rocznicę dnia, kiedy ten Boży, dobry łów, rozpoczął się na ziemi praojców naszych. Kiedy w sieć chrztu świętego został złowiony książę Mieszko i jego najbliżsi. Także i my wszyscy, zgromadzeni dziś w Bazylice Mariackiej, znaleźliśmy się – poprzez sakrament chrztu świętego – w tej Bożej sieci Kościoła i katolickiej wspólnoty wiary – mówił abp. Głódź.

I dodał:

- Zgromadziła nas powinność pamięci i uczucie miłości. Wspomnienie tamtego tragicznego, sobotniego poranka sprzed sześciu laty. Każdy z nas pamięta tamte godziny, nie zapomni ich do końca swoich dni. Z lotniska pod Smoleńskiem poczęły napływać tragiczne wiadomości. Początkowo nieskładne, niepewne, potem miarodajne. Polska oniemiała w bólu. Zginęli wszyscy, którzy w służbie ojczyzny udawali się do Katynia na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Delegaci Najjaśniejszej Rzeczypospolitej na czele z jej prezydentem Lechem Kaczyńskim, przedstawiciele Rodzin Katyńskich, oficerowie Biura Ochrony Rządu, obsługa samolotu, piloci. 96 Synów i Córek naszej Ojczyzny. Zginęli w pobliżu katyńskiego lasu, miejsca kaźni elity polskiego narodu dokonanej wiosną 1940 roku. Jeńców niewypowiedzianej wojny. Zamordowanych z rozkazu najwyższych władz Związku Sowieckiego. Zawinili tym, że byli żołnierzami i obywatelami Polski Niepodległej. Że chcieli budować dom Ojczyzny wedle polskiej, chrześcijańskiej miary. Że odparli bolszewicki najazd w 1920 roku, który chciał im odebrać to, co kochali i co po latach niewoli odzyskali – wolność, niepodległość, nieograniczaną obrożą zniewolenia polskość, swobodę wyznawania wiary świętej. Ich ofiara przez dziesiątki lat była przysłonięta zmową milczenia, złowróżbnym kłamstwem katyńskim. Tamtego tragicznego dnia, 10 kwietnia 2010 roku, tam, nad grobami ofiar Zbrodni Katyńskiej, prezydent Lech Kaczyński miał wypowiedzieć następujące słowa: „Zbrodnia Katyńska już zawsze będzie przypominać o groźbie zniewolenia i zniszczenia ludzi i narodów. O sile kłamstwa. Będzie jednak także świadectwem tego, że ludzie i narody potrafią – nawet w czasach najtrudniejszych – wybrać wolność i ją obronić” – powiedział ks. abp Sławoj Leszek Głódź.

Modląc się za ofiary tragedii metropolita przypomniał:

- Dziś Bożemu Miłosierdziu, poprzez ofiarę mszy świętej i naszą modlitwę, polecać będziemy ofiary tragedii smoleńskiej. Pośród nich tych, których życie biegło tu, w Gdańsku, w Trójmieście, na Wybrzeżu. Tu pozostawili swoich bliskich, którzy modlą się dziś z nami. Tu mieszka wielu, którzy doświadczali ich przyjaźni, znali ich, pracowali wspólnie, stykali się z nimi na co dzień. Para Prezydencka Maria i Lech Kaczyńscy, którym w Sopocie, w Gdańsku, zbiegła część ich pięknego życia. Anna Walentynowicz, pamiętna Anna Solidarność. Marszałek Maciej Płażyński. Admirał Andrzej Karweta, dowódca Marynarki Wojennej. Poseł Arkadiusz Rybicki. Leszek Solski – działacz Rodzin Katyńskich. To jego stryj, major Adam Solski, niemal do ostatniej chwili swego życia, tragicznie przerwanego w Katyniu 9 kwietna 1940 roku, prowadził zwięzłe zapiski, wydobyte z dołów śmierci i odczytane. Porażające świadectwo tamtego męczeństwa – przypomniał metropolita gdański, swego czasu kapelan WP, apelując też by „pozostawić znaki pamięci: pomniki, tablice, wydawnictwa, różne formy upamiętnienia, bo spoiwem życia narodów jest pamięć”.

- Wydawać się mogło, mówiłem o tym już wieczorem 10 kwietnia 2010 roku w Katedrze Oliwskiej, że tragiczna śmierć reprezentantów narodu poniesiona w drodze do Katynia, przemieni i odmieni naszą Ojczyznę. Wstrząśnie sumieniami wielu. Przejrzy się w niej i zawróci z drogi to wszystko, co w polskim życiu społecznym, politycznym, wspólnotowym było małe, miałkie, bezduszne. Dyktowane partyjnym egoizmem, jadem zawiści, małostkowości, niechęci, niesprawiedliwości. Doświadczanym w okresie poprzedzającym tragedię smoleńską przez wielu. Szczególnie Prezydenta Rzeczypospolitej. Jakże wymownie uzewnętrzniła się tamtego dnia wspólnota naszego narodu. Tysiące, dziesiątki tysięcy rodaków stały długimi godzinami w modlitewnym skupieniu, często z różańcami w dłoni, na warszawskim Krakowskim Przedmieściu, aby oddać ostatni hołd parze prezydenckiej, przejść przed ich trumnami, pożegnać je znakiem krzyża i spojrzeniem, które zakotwiczy się na zawsze w głębiach serca i pamięci – wspominał arcybiskup.

- Znana to prawda, że narody, tracąc pamięć, tracą życie. Obumierają, duchowo karleją, gubią swoją tożsamość, podatne są na wszelkiego rodzaju manipulacje. Po sześciu latach od tamtej tragedii wielu z nas stawia pytanie, kiedy rozpoczął się proceder zasypywania pamięci o smoleńskiej tragedii, jej niszczenie, spychanie w cień, więcej – wyszydzanie. Co i raz rozlegał się prześmiewczy rechot z kabaretowych kalamburów, knajackich żartów, prostackiej kpiny. Nie zważających na to, co jest podstawową zasadą ludzkiej kultury: szacunku dla zmarłych, powagi wobec ludzkiej śmierci. Powie ktoś, to był margines; to była ciemna plama nihilistycznych postaw, skrajnych zachowań. Ale przecież nikt nie zadysponował, aby siły porządkowe ochroniły obrońców krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego przed agresją wulgarnych napastników. Ale przecież ktoś skierował do akcji śmieciarki sprzątające z pośpiechem wiosenne rozkwitłe tulipany rozłożone na ulicznych krawężnikach w rocznicę przywiezienia do Pałacu Prezydenckiego trumny z ciałem Marii Kaczyńskiej. Można mnożyć przykład oschłości serca, zgasłego sumienia… Jakże bardzo wypełnione były media, te prywatne i te nazwane jak na ironię publicznymi. Z rozmysłem przekreślona została wielka szansa integracji polskiej wspólnoty na płaszczyźnie wyjaśnienia przyczyn tragedii smoleńskiej, ich okoliczności, szerokiego kontekstu. Zdefiniowano je niemal w chwilę po tragedii. Określono kilka miesięcy później na podstawie – wiemy o tym dobrze – niekompletnego materiału źródłowego, często o kluczowym znaczeniu – niedostępność wraku to jeden tego przykład – nauczał metropolita gdański podczas niedzielnych uroczystości rocznicowych.

- Nadchodzi nowy czas dla sprawy smoleńskiej. Nowych impulsów, możliwości, działań. Podjęcia w sposób rzetelny i uczciwy zadań, które państwo winne jest swoim obywatelem. W pierwszym rzędzie Wam, drodzy członkowie Rodzin Smoleńskich. Bo ten lot smoleński wciąż trwa. Zakończyć się powinien na lądowisku prawdy – powiedział ks. abp Głodź.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę