Krzysztof Dośla w Radiu Wnet: wierzę, że PLO znów zaczną się rozwijać

– Mam nadzieje, że Polskie Linie Oceaniczne zaczną się z powrotem rozwijać. Niedawno PLO musiały opuścić nawet swój budynek i przeprowadziły się do Domu Marynarza przy alei marszałka Piłsudskiego. Być może symbolicznie będzie to miejsce i moment, od którego PLO zaczną się odradzać. Bo są tam jeszcze ludzie, którzy chcą te linie ratować i mają wiedzę, aby tego dokonać – zaznaczył przewodniczący Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność” Krzysztof Dośla w rozmowie z Radiem Wnet. Szef gdańskiej „S” 24 lipca był gościem specjalnego wydania Poranka Wnet nadawanego na żywo z Gdyni. Rozmowę przeprowadził Krzysztof Skowroński.

Dosla_PLO

Krzysztof Dośla przez 15 lat był pracownikiem PLO. W rozmowie wspominał m.in. swoją karierę zawodową marynarza w latach 1979–1991.

– Ja miałem okazję jako początkujący marynarz płynąć transatlantykiem Batory. Pamiętam, że Batory był dla załogi niewdzięczną jednostką, wielu pasażerów, a warunki dla załogi nie były komfortowe. Ale możliwość popłynięcia za żelazną kurtynę, do Amsterdamu, do Londynu, była dla mnie bezcenna. Można było zweryfikować swoje poglądy, które wyrabiała propaganda. Ja po tych rejsach przekonałem się, że warto poświęcić prawie wszystko, aby zmienić system w naszym kraju – wspominał Dośla.

– W sierpniu roku 1980 strajkowałem na statku, o przepięknej nazwie Ostrołęka i stałem na redzie przy nabrzeżu wiślanym w Porcie Gdańskim. Od pierwszego dnia braliśmy udział w strajku do 31 sierpnia kiedy podpisano porozumienia, do strajku przyłączyli się prawie wszyscy marynarze z PLO. Dla mnie strajki i ich wynik był całkowitym zaskoczeniem – dodał szef ZRG NSZZ „S”.

Krzysztof Dośla mówił na antenie Radia Wnet również o obecnej kondycji Polskich Linii Oceanicznych i przyczynach tego, że stanęły one na krawędzi bankructwa:

– W tej chwili Polskie Lnie Oceaniczne eksploatują 6 statków i walczą o życie, nie dostając jednocześnie żadnej pomocy ze strony państwa. Gdynia pokazuje, że nawet kraj podzielony na trzy zabory, był wstanie wybudować wielki port, który funkcjonuje do dzisiaj. Widać, że tylko mając wizję można stworzyć nowoczesne państwo. W 1926 r. biedne państwo polskie mogło uchwalić ustawę o wsparciu polskiej żeglugi, a dzisiaj rząd nie jest w stanie zapobiec upadłości PLO. PLO nie upadły z dnia na dzień, bo w tedy można by powiedzieć, że spółka była nierentowna i upadła. Ale statki były sprzedawane stopniowo, metodą salami, plasterek po plasterku, statek po statku. My jako „Solidarność” w PLO już 1997 r. złożyliśmy zawiadomienia do prokuratury i do NIK informując, że dzieje się niedobrze w spółce, że ginie polska flota. Ale nie przyniosło to efektu, a dzisiaj mamy sytuację, że polska żegluga znika z oceanów.

Posłuchaj całej rozmowy Krzysztofa Dośli w Radiu Wnet

ACH, radiownet.pl

fot. radiownet.pl

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę