Krzyż zostaje w Sejmie wbrew „wolnomyślicielom”

Krzyż pozostanie na ścianie sali obrad Sejmu. Warszawski Sąd Apelacyjny uznał, że symbol chrześcijaństwa może wisieć w Sejmie, gdyż nie narusza dóbr osobistych. Oddalił tym samym apelację posłów Twojego Ruchu, domagających się usunięcia krzyża z sali obrad plenarnych Sejmu RP.  

Wyrok jest prawomocny. Posłowie formacji, która ostatnio zmieniła nazwę pozbywając się   nazwiska Janusza Palikota, zapomnieli, lub nie chcą wiedzieć, że kultura naszego narodu została ukształtowana w ostatnim tysiącleciu przez wartości chrześcijańskie. Mieszko I w 966 roku zaczął tkać osnowę, na której on i Bolesław Chrobry, zbudowali Państwo Polskie, wprowadzając nas do zbudowanej na chrześcijaństwie Europie.

- Obecność krzyża w Sejmie nie narusza dóbr osobistych – ogłosiła sędzia Edyta Jefimko, oddalając powództwo posłów Twojego Ruchu. Jednocześnie sąd obciążył Janusza Palikota kosztami sądowymi.

Sędzia Edyta Jefimko w uzasadnieniu mówiła, że ekspozycja krzyża nie narusza dóbr osobistych, takich jak wolność sumienia i wyznania. Stwierdziła, że w Polsce krzyż jest nie tylko symbolem religijnym, ale także kultury i tożsamości. Jak tłumaczyła, nie każdy dyskomfort światopoglądowy niewierzących należy utożsamiać z naruszeniem wolności sumienia i wyznania.
Krzyż wiszący w sali obrad Sejmu RP został zawieszony w nocy z 19 na 20 października 1997 r. przez dwóch posłów Akcji Wyborczej Solidarność Tomasza Wójcika i Piotra Krutula. Pomimo protestów m.in. ze strony ówczesnego Klubu Parlamentarnego Sojuszu Lewicy Demokratycznej, krzyż pozostał na sali sejmowej.

Przypomnijmy, że w styczniu warszawki Sąd Okręgowy oddalił pozew siedmiu posłów Ruchu Palikota (obecnie Twojego Ruchu), bo uznał, że obecność symbolu religijnego w miejscu publicznym nie narusza swobody sumienia. Posłowie TR nadal twierdzą, że krzyż to symbol, który godzi w ich dobro osobiste, jakim jest wolność religijna.
We wtorek mec. Anna Kubica, pełnomocniczka powodów (m.in. Janusza Palikota, Romana Kotlińskiego i Armanda Ryfińskiego) mówiła, sąd nie uwzględnił w nim norm polskiej konstytucji oraz europejskich standardów wolności sumienia i wyznania.  Posłowie Twojego Ruchu twierdzą, że sejmowy krzyż wywiera presję światopoglądową na głosujących.

- W Sejmie krzyż służy jako narzędzie do okładania nim posłów takich jak ja – komentował poseł   Ryfiński z Twojego Ruchu.

Ci  „wolnomyśliciele”, których drażni krzyż są groteskowi w swym zapędzie do nowoczesności. Cóż, posłowie TR może nie wiedzą, że np. symbolika krzyża przewija się – w zaskakujący sposób, ze znakami pradawnych Sarmatów, stepowych jeźdźców, którzy zniknęli około IV wieku po narodzeniu Chrystusa. Filozof Palikot (dawny student KUL, który w pierwszej kadencji składał przysięgę z „Tak mi dopomóż Bóg”) zapewne wie, że czteroramienny krzyż wpisany w koło jest przedchrześcijańskim symbolem światła i słońca. Oznaczał zdrowie i życie. W chrześcijaństwie znaczenie tego znaku w odniesieniu do Chrystusa jako Światłości i Odkupiciela narzuca się samo przez się. Gdy w V wieku po narodzeniu Chrystusa rozpadł się rzymski ład i Cesarstwo Rzymskie przestało istnieć, depozytariuszem łacińskiego ładu stał się biskup Rzymu.

- Wiara skromnych rybaków „ostatecznie rozwinęła triumfalny sztandar Krzyża na ruinach Kapitolu – pisał Edward Gibbon, autor „Zmierzchu i upadku Cesarstwa Rzymskiego”, krytyczny wobec chrześcijaństwa wolnomularz.

Narodowy socjalizm i komunizm, swoją drogę ku totalnej władzy zakończyły rozprawą z religią w jej tradycyjnej formule, wprowadzając na jej miejsce własną obrzędowość: czerwony kolor flag, mumifikowanie świeckich „świętych”, parady i pochody oraz symbole – swastykę oraz skrzyżowane młot i sierp.

ASG

- Kultura naszego narodu została ukształtowana w ostatnim tysiącleciu przez wartości chrześcijańskie. Nie istnieje neutralność światopoglądowa  państwa, na którą powołują się niejednokrotnie przeciwnicy obecności krzyża i innych symboli religijnych w przestrzeni publicznej.
Preambuła naszej Konstytucji głosi: „My, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga, będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i niepodzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł”, wskazuje na oparcie Rzeczypospolitej na wartościach. Neutralności światopoglądowej państwa nie ma, gdyż każde państwo budowane jest na wartościach. Zatem ten argument jest bezpodstawny, chybiony.

Twierdzenie zaś, że symbol religijny obraża, narusza dobra osobiste, musi być poparte obiektywnymi przesłankami, a nie indywidualnymi odczuciami. Wówczas każdy, któremu ład publiczny czy inne formy jego manifestacji się nie podobają, mógłby powiedzieć, że narusza to jego dobra osobiste i należy z tych norm, symboli zrezygnować czy wręcz ich zakazać. Doprowadziłoby to w konsekwencji, że jedna osoba mogłaby narzucać swoją wolę ogółowi, wręcz terroryzując społeczność swoimi poglądami lub subiektywnymi odczuciami. Zdanie pojedynczych osób musiałoby być brane pod uwagę w opozycji do zdania ogółu, a subiektywna opinia jednej osoby przeważałaby nad odczuciami i poglądami ogółu.

Oczywiście trzeba oddzielić dyskomfort osób, które twierdzą, że symbol religijny narusza ich dobra od obiektywnych racji i zasad rządzących społecznością. Osoby podnoszące, że symbol religijny narusza ich dobra osobiste, wykazują się nietolerancją, żądając tolerancji dla własnych przekonań, nie uwzględniając racji innych, zdania większości. Doprowadza to do nierównego traktowania racji i stwierdzenia: „moje poglądy są ważniejsze od zdania większości. Domagam się, by to moje poglądy decydowały”. W oddalającej się od chrześcijaństwa Europie Trybunał Praw Człowieka orzekł, że obecność krzyży i innych znaków religijnych nie narusza dóbr osób niewierzących. To zdanie podzielają nasze sądy oraz Kancelaria Sejmu RP. Polskie rozstrzygnięcia nie należą w tej materii ani do radykalnych, ani wyjątkowych – powiedział Waldemar Uziak, dr nauk prawnych, ekspert ZRG NSZZ „Solidarność”, komentując w styczniu b.r. pierwszy werdykt warszawskiego sądu.

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę