Koniec z hallówkami?

Likwidację  tzw. godzin karcianych, zwanych również hallówkami (od nazwiska minister Katarzyny Hall, która je wprowadziła) zapowiedziała w połowie grudnia minister edukacji Anna Zalewska. W styczniu ma być gotowy projekt nowelizacji ustawy Karty nauczyciela, który ma je zlikwidować. To odpowiedź na postulaty „Solidarności” w tej sprawie.

Hallówki to dwie godziny w tygodniu, które każdy nauczyciel, bez względu od swego pensum dydaktycznego, a wiec obowiązkowego wymiaru lekcji, musi przepracować z uczniami. Dotyczy to choćby zajęć wyrównawczych z uczniami. Za pracę w ramach godzin karcianych nauczyciele nie otrzymują dodatkowego wynagrodzenia.

Głos w tej sprawie zabrała również premier Beata Szydło, zapowiadając w swoim expose, ze likwidacja „godzin karcianych” będzie jednym z priorytetów Ministerstwa Edukacji Narodowej. Mają zniknąć już od początku nowego roku szkolnego, czyli od pierwszego września 2016 r.

Hallówki to aż 23 milionów godzin rocznie, za które nie trzeba było płacić nauczycielom. To kwota około 1,7 miliarda zł.

zola

Ryszard Proksa, przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”

– Podczas naszej ostatniej rozmowy z panią minister padła zapowiedź likwidacji godzin karcianych. Faktycznie to najbardziej konfliktogenny element pracy nauczyciela. Przez wielu dyrektorów, jak i samorządy „godziny karciane” traktowane są jak darmowa, przymusowa praca nauczyciela daleko wykraczająca poza przepisowe dwie godziny. To praktycznie dziura bez dna. Nauczyciele skarżą się, że często zmuszani są nawet do pracy po sześć dodatkowych godzin tygodniowo. Niestety wiadomo, że nauczyciele będą nadal przymuszani do dodatkowej pracy bez wynagrodzenia, ale będzie to zapewne prowadzone na mniejsza skalę i nie będzie się mówić, że mają to robić w ramach przepisowych „godzin karcianych”.

Bożena Brauer, przewodnicząca KM NSZZ „Solidarność” Pracowników Oświaty i Wychowania w Gdańsku

– Bardzo cieszymy się z tej zapowiedzi. Od kiedy je wprowadzono, postulowaliśmy ich likwidację. Otrzymujemy sygnały od wielu nauczycieli, którzy mówią, że to nie tylko kwestia darmowych, przymusowych godzin pracy, ale również ogromna biurokracja. Wielu dyrektorów szkół wymaga bowiem od nauczycieli, aby pisali różne raporty, statystyki, itp. Uważamy, że uczniowie, którzy wymagali dodatkowego wsparcia nauczycieli, otrzymywali je wyrażając taka potrzebę. Niepotrzebne stało się to sformalizowanie w postaci „godzin karcianych”. Młodzież z kolei powinna uczestniczyć w różnych kołach zainteresowań, czy też zajęciach terapeutycznych. Nie wiemy teraz, czy samorządy otrzymają na to fundusze.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę