Koniec straszenia, początek myślenia

W skomentowanie drugiej prezydenckiej debaty poprosiliśmy sekretarza prezydium Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „S” Bogdana Olszewskiego:

I mamy za sobą kolejną debatę prezydencką. Już ostatnią. Ważną, ale przecież nie przesądzającą. Obfitującą w wiele spięć. Wyjaśnień i niedopowiedzeń. Ale też skonstruowanej przez Bronisława Komorowskiego według jednego wzoru: Duda to niesamodzielny polityk, z bagażem PiS i jest nieważne, jakie miał poglądy i propozycje. Prezydent Komorowski zwracał się do kontrkandydata jak do PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego. Nieważne, że Duda przedstawiał własną wizję prezydentury. Ważne było straszenie PiS-em. Andrzejowi Dudzie udało się skutecznie przebić przez tę narrację Bronisława Komorowskiego.

Prezydenta zaś bardzo paliło wspominanie o partii, z której się wywodzi i od której jest zależny. Ciekawe i symptomatyczne było przestawianie proporczyka PO, który wręczył Duda prezydentowi. Flaga wędrowała od prezydenta do Moniki Olejnik, by ostatecznie opaść na podłogę u stóp pani redaktor. Nikt nie chciał się do niej przyznać, choć przecież w ostatnich dniach to ścisła współpraca prezydenta z rządzącą PO owocowała lawiną propozycji ustawowych. To przecież PO przeforsowała w Senacie propozycje referendalne. Ale proporczyk PO parzył. I pewnie coś w tym jest, bo nawet prezydent Wałęsa mówi, że Dudy się nie boi, choć według establishmentu powinien. No i co? Koniec straszenia, początek myślenia. Przy urnach.

Download PDF
Powrót Drukuj stronę