Kodeksowe przymiarki: jaki będzie pracowniczy rachunek za nowe kodeksy pracy?

Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy do 15 marca br. zakończy przygotowanie projektów kodeksów indywidualnego i zbiorowego prawa pracy wraz z uzasadnieniami.

W połowie marca br. powinniśmy dowiedzieć się jakie rozwiązania zostaną zaproponowane rządowi do dalszych prac legislacyjnych i czy udało się pogodzić ogień z wodą, czyli oczekiwania pracodawców i związków zawodowych.

W przypadku indywidualnego kodeksu podstawą jest jego wersja z 1974 roku. Kodeks zbiorowego prawa pracy jest nowatorski.

Ideą nowego spisania prawa pracy jest otwarcie szerszego pola negocjacji nad układami zbiorowymi pracy, czyli stworzenia warunków zwiększających zainteresowanie  pracodawców zawieraniem zakładowych i ponadzakładowych układów pracy.

Są na to dwie metody. To przymus lub zachęta. Swego rodzaju przymus wywiera silny związek zawodowy, wymuszając zawarcie UZP.  Zachętą jest możliwość by pracodawca siadając do stołu negocjacji miał świadomość, że może coś uzyskać np. poprzez „poluzowanie” zapisów kodeksowych.

Niezbędne wydaje się też upowszechnienie zrzeszania się również pracodawców w organizacje, by łatwiej zawierać ponadzakładowe układy zbiorowe pracy.

Podobnie warto bacznie przypatrywać się procedowaniu nad delegatem pracowniczym w zakładzie pracy by pod tym nie skrył się chytrze quasi-związek.

Media skupiły się ostatnio na rozliczeniu czasu pracy w „przerwie na papierosa”, jednak zasadniczym problemem jest próba odejścia od zasady, że żadne postanowienie UZP nie może być mniej korzystne niż zapis w kodeksie pracy. Są bowiem zawarte w projektach tzw. klauzule derogacyjne, czyli dopuszczające „poluzowanie” obowiązujących norm prawnych. Co prawda za zgodą reprezentantów pracowników.

I tak np. zaproponowana zostanie zmiana definicji nadgodzin. Będzie to praca nie tylko wykonywana w godzinach nadliczbowych, ale też wyłącznie na polecenie pracodawcy.  A co jeśli zadanie wymagać będzie dłuższego czasu i pozostania po „fajrancie”? Ryzyko niezapłacenia za poświęcony czas pracy będzie znaczne.

Niepokojący sygnał wysłała w jednym z wywiadów prof. Monika Gładoch, wiceprzewodnicząca Komisji, ekspert Pracodawców RP.

Według niej pensja za godziny ponadwymiarowe trafiałaby na konto powiernicze prowadzone przez firmę i dłużej będą mogli pracować pracownicy twórczy, sezonowi i objęci zadaniowym czasem pracy. Wiceprzewodnicząca komisji ujawniła, że jedną z najistotniejszych zmian, które są przewidziane w obecnej wersji projektu, zakłada wprowadzenie kont wynagrodzeń.

To rozwiązanie podobne do niemieckich kont czasu pracy, tyle że w Niemczech nie ma średniotygodniowej normy czasu pracy. Nie ma też zapisów kodeksowych.  W Polsce obowiązuje 40-godzinna więc na kontach nie będą odkładane nadgodziny (jak w Niemczech w „banku godzin”), lecz wypracowane wynagrodzenie za nie. Czyli pensja za godziny przepracowane ponad wymiar nie byłaby automatycznie wypłacana pracownikowi, ale trafiałaby na konto powiernicze prowadzone przez firmę.

Pracodawca tworzyłby zatem swoisty bank, a oddawałby wynagrodzenie w sytuacjach określonych w Kodeksie, np. w przypadku załamania popytu by wypłacać wynagrodzenie z  konta powierniczego.  Pracodawca będzie zatem przetrzymywać pieniądze, które zatrudniony już wypracował. Jak jednak zdefiniować „szczególne sytuacje organizacyjne”?

Z wypowiedzi medialnych członków komisji kodyfikacyjnej i jej ekspertów przebijają też inne wątki zmian w prawie pracy.

Jeśli ostanie się ów projekt w niezmienionej formie, to wsłuchując się w głosy płynące od członków komisji np. w dzienniku „Rzeczpospolita” można wywnioskować, iż np.  odprawy nie będzie trzeba płacić, jeśli pracodawcy będą rozstawać się z pracownikami (tak jak dzisiaj) z uzasadnieniem wypowiedzenia. Wtedy sprawą będzie mógł zająć się sąd pracy.

W prawie mają się pojawić nowe formy umów o pracę – dorywczą i sezonową. Będą dotyczyć wszystkich firm, nie tylko tych zatrudniających do 10 osób. Dzięki nim firmy mają ograniczyć zatrudnianie na umowy zlecenia. Okres wypowiedzenia w przypadku tych dwóch nowych umów ma wynosić kilka dni. W ramach umowy o pracę dorywczą czy sezonową będzie można w ciągu roku przepracować tylko kilka miesięcy.

Pojawią się też nowe kategorie zatrudnionych: pracownicy mobilni, twórczy i badawczy. Ich czas pracy – oraz osób objętych zadaniowym czasem pracy – będzie mógł wynosić przeciętnie 48 godzin na tydzień.

Jeśli temat prac komisji umknie naszej uwadze, a związkowym ekspertom nie wystarczy siły przekonywania to bardziej elastyczne i korzystne dla pracodawców rozwiązania nie zostaną usunięte z projektu. Wówczas będzie to cena za uchwalenie nowego kodeksu pracy. Czy nie nazbyt wysoka jeśli chodzi o pracobiorców? Okaże się w toku negocjacji w Radzie Dialogu Społecznego i w toku prac parlamentarnych.

Artur S. Górski

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę