Katolicka nauka społeczna, odc. 21. Papież antykomunista

 Zgodnie z zapowiedzią wracamy do nauki „polskiego papieża” Piusa XI, a ściślej do ogłoszonej w 1937 r. encykliki „Divini Redemptoris”, która na równi z jego „Quadragesimo Anno” i „Rerum novarum” Leona XIII stanowi do dziś podstawowe odwołanie nauki społecznej Kościoła.

fot. Wikimedia Commons. Papież Pius XI

pius_XI_I

 

Zajmując tron piotrowy w 1922 r. Ratti przyjął imię Piusa, które po łacinie oznacza osobę pobożną i cnotliwą. W przypadku następców św. Piotra to może mało oryginalna cecha, ale imię bardzo precyzyjnie określiło misję tego akurat papieża. Podobnie jak przyjęta dewiza „Pax Christi in regno Christi” („Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym”). A przecież wiemy – mając w pamięci, że królestwo Chrystusa „nie jest z tego świata” – iż podstawowym celem nauki społecznej Kościoła jest zbudowanie na Ziemi ładu społecznego opartego na fundamencie wiary.

 

Fałszywa ewangelia

Polski tytuł „Divini Redemptoris” brzmi „O bezbożnym komunizmie”. Polityka? Nic bardziej mylnego. Pius XI dostrzegł, że tę zbrodniczą ideologię zrodziło z jednej strony odrzucenie Boga, z drugiej szukanie prostych i fałszywych recept na zwalczanie nadmiernych nierówności ekonomicznych i zapewnienie „powszechnej równości i sprawiedliwości”. W komunizmie widział wroga innych ruchów politycznych, ale też negację katolickiej nauki społecznej. Obrazował to już podstawowy podział – czerwona ideologia głosiła walkę klas, nauka chrześcijańska – solidarność i współpracę wszystkich grup i stanów dla dobra ogółu.

Dlatego Pius XI wyjątkowo jednoznacznie potępił komunizm: „Nowa Ewangelia, którą bolszewicki i bezbożny komunizm głosi jako orędzie zbawienia i odkupienia ludzkości, to system pełen błędów i sofizmatów, sprzeciwiający się zarówno objawieniu, jak i zdrowemu rozumowi, niszczący wszelki ład społeczny i podważający jego fundamenty, zapoznający prawdziwe pochodzenie, naturę i istotny cel państwa, negujący prawa należne osobie ludzkiej, jej godność i wolność”.

Kościół przy robotnikach

Warto głębiej wczytać się w rozważania „Divini Redemptoris”. Pius XI daje w tej encyklice jasno do zrozumienia, że nie byłoby popularności komunizmu bez… liberalizmu, który odrzucając czynnik religijny rozmył fundamenty ładu społecznego: „Aby jednak lepiej zrozumieć fakt bezkrytycznego przyjęcia tej złudnej doktryny przez tak wielkie rzesze robotników, należy sobie uświadomić, że robotnicy byli na tę propagandę przygotowani przez zaniedbania w dziedzinie religijno-moralnej, będące rezultatem systemu gospodarki liberalnej. Praca na zmiany nie pozwalała robotnikowi spełniać obowiązków religijnych nawet w niedziele i święta. Nie starano się o budowę kościołów w pobliżu miejsc pracy, nie ułatwiano też pracy duszpasterzom”. To zdanie, z pewnością wnikliwie analizowane na Kremlu, a po 1945 r. także w Warszawie, wyjaśnia, czemu reżimy komunistyczne tak zaciekle zwalczały działalność Kościoła. Z tej perspektywy widać też ponownie rolę duchownych katolickich wspierających „Solidarność”. Warto przypomnieć zdziwienie, jakie wywoływała na przyjeżdżających do Polski w latach 80. przedstawicielach zachodnich związków obecność krzyży w strajkujących zakładach czy symboliczna Matka Boska w klapie. Oni, wychowani w doktrynie liberalnej, choć niepozbawieni solidarności społecznej, nie potrafili uchwycić związku między siłą „S” a jej chrześcijańskimi korzeniami i tożsamością.

W kolejnych częściach dokumentu z 1937 r. Pius XI często odwoływał się do odpowiedzialności i sumienia „pracodawców i przemysłowców chrześcijańskich”. Rozumiejąc, że i oni padają czasami ofiarami błędów „niesprawiedliwego systemu ekonomicznego”, apelował: „Czyż nie jest to rzecz godna ubolewania, że czasem nadużywa się prawa własności uznawanego przez Kościół, aby pozbawić robotnika sprawiedliwej zapłaty i należnych mu praw społecznych?”.

Napisana ponad 70 lat temu „Divini Redemptoris” to jedna z najbardziej aktualnych encyklik. Czytając niektóre fragmenty wydaje się wręcz, że powstały zaledwie wczoraj, np.: „Jeśli bowiem usuwa się religię ze szkoły, z wychowania i z życia publicznego, jeśli ośmiesza się przedstawicieli Kościoła katolickiego i jego święte obrządki, czyż wówczas nie popiera się materializmu?” lub: „Władze państwowe (…) przede wszystkim winny dać pracę ojcom rodzin i młodzieży. W tym celu należy nakłonić klasy posiadające, aby ze względu na wspólne dobro wzięły na siebie te obciążenia, bez których nie można ocalić społeczeństwa, a więc i one same nie zostałyby ocalone”. Wreszcie: „Poważny kryzys światowy wymaga dziś bardziej niż kiedykolwiek, aby ci, którzy w swym ręku gromadzą ogromne kapitały, owoc potu i trudu milionów, pamiętali zawsze o dobru wspólnym i w miarę swych sił je popierali. Także przedstawiciele władzy i wszyscy urzędnicy państwowi powinni z nakazu sumienia wiernie i bezinteresownie spełniać swoje obowiązki, wzorując się na dawnych i nowych przykładach ludzi wybitnych, którzy całe swe życie pracowali niestrudzenie dla dobra państwa”. To kolejny dowód na uniwersalizm i ponadczasowość wartości godności człowieka.

Adam Chmielecki

Duch sprawiedliwości

Świat nie podniesie się z upadku, w którym go pogrążył amoralny liberalizm, ani przez walkę klas, ani przez terror, a tym bardziej przez samowolne nadużywanie władzy państwowej, lecz jedynie przez powrót do porządku społecznego, przepojonego duchem sprawiedliwości społecznej i chrześcijańskiej miłości. Powiedzieliśmy, że uzdrowienie może nastąpić na gruncie słusznych zasad systemu korporacyjnego, uznającego konieczną hierarchię społeczną, i że wszystkie korporacje dla dobra ogółu winny się złączyć w harmonijną jedność. Głównym i najwłaściwszym zadaniem władzy państwowej jest właśnie skuteczne popieranie harmonijnej i zgodnej współpracy wszystkich sił społecznych.

Encyklika „Divini Redemptoris”, rozdział III, część 32

Download PDF
Powrót Drukuj stronę