Katolicka nauka społeczna (odc. 1). Cel: dobro wspólne

W każdą kolejną niedzielę chcemy Państwu zaprezentować rozważania dotyczące katolickiej nauki społecznej. Dziś odcinek pierwszy.

Kryzys gospodarczy praktycznie na całym świecie, możliwe bankructwo kilku państw członkowskich Unii Europejskiej, tzw. ruchy oburzonych w Stanach Zjednoczonych i innych krajach – historia przyspiesza, także ta społeczno-gospodarcza. Ludzie pracy powinni pilnować, by tworzący się nowy światowy porządek ekonomiczny w jak największym stopniu opierał się na solidarności społecznej i wartościach etycznych. To brak tych elementów doprowadził do obecnego kryzysu.

Nauka społeczna Kościoła to ta część katolickiej doktryny, która odnosi się do wszystkich aspektów życia człowieka w różnych wspólnotach, z ogółem społeczeństwa na czele. Dotyczy zatem bardziej wymiaru materialnego, doczesnego naszego życia, niż aspektów pozaziemskich, choć należy pamiętać, że nauczanie Kościoła katolickiego stanowi spójną całość, w którym działanie człowieka w każdym wymiarze ma go prowadzić w ostatecznej perspektywie do Boga. Wbrew pozorom, ta perspektywa wcale nie musi nas ograniczać w rozwoju ekonomicznym. Wręcz przeciwnie, katolicka nauka społeczna podkreślająca konieczność harmonijnego rozwoju społeczno-gospodarczego czyni z odpowiedzialnego i uczciwego dążenia do osiągnięcia zysku jedną z naczelnych wartości.

Kościół uznaje zysk za wartość pozytywną tak długo, dopóki służy on pełnemu rozwojowi człowieka. Katolicka nauka społeczna nie godzi się na traktowanie sfery ekonomii jako „etycznie neutralnej” i antyspołecznej.

W naszym cyklu przedstawimy społeczne nauczanie papieży (zawarte np. w encyklikach i adhortacjach), przede wszystkim Leona XIII („ojca” katolickiej nauki społecznej), Piusa IX, Pawła VI i Jana Pawła II. Zaprezentujemy historię zaangażowania Kościoła w sferze społeczno-gospodarczej oraz wypowiedzi i działania katolickich hierarchów nie tylko w sprawach ogólnych, ale i konkretnych przypadkach.

Zaczniemy jednak inaczej, od relacji z listopadowego IV Międzynarodowego Kongresu „Katolicy i ekonomia” zorganizowanego przez Wyższą Szkołę Kultury Medialnej i Społecznej w Toruniu. W konferencji udział wzięli zarówno wybitni teoretycy KNS, jak i praktycy biznesu i świata finansów, m.in. z Polski, Filipin, Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych i Włoch. Pozwoliło to pokazać, że nauka społeczna Kościoła to nie tylko „nudne teologiczne wywody”, ale praktyczne wskazówki do budowania ekonomii i stosunków społecznych – na poziomie rządów i organizacji międzynarodowych, ale również poszczególnych przedsiębiorstw – na fundamencie poszanowania godności ludzkiej i sprawiedliwego podziału dóbr.

Fundamenty nauki społecznej Kościoła

Podczas toruńskiego kongresu przypomniano, że zgodnie z nauczaniem Kościoła polityka ekonomiczna powinna być oparta na czterech wartościach: prymacie pracy, zasadzie pomocniczości (rozumianej jako działanie struktur społecznych możliwie najbliższych człowiekowi), zasadzie solidarności oraz działaniu dla dobra wspólnego. Co ciekawe, zauważono, że podobne zasady obowiązują w Unii Europejskiej, jednak jedynie na poziomie formalno-werbalnym, nie zaś w praktyce funkcjonowania unijnych instytucji. Zdaniem ekspertów, obecny kryzys UE wynika właśnie z braku solidarności.

Podstawą polityki społeczno-gospodarczej opartej na chrześcijańskich zasadach powinno być poszanowanie godności człowieka i uznanie go za podmiot (a nie przedmiot) ekonomii i pracy. Czy zatem katolicka nauka społeczna jest antykapitalistyczna?

Nic podobnego. Kościół uznaje kapitalizm za najlepszy z możliwych ustrojów gospodarczych. Społeczne nauczanie Kościoła zrodziło się pod koniec XIX w. na niczym innym, jak tylko rosnącej popularności ideologii marksistowskiej wśród mas robotniczych. Kościół rzymskokatolicki trafnie ocenił, że socjalizm pod pozorem budowania równości społecznej prowadzi do całkowitego zachwiania równowagi społecznej, tak w wymiarze materialnym, jak i etycznym. Jednocześnie Kościół nie zgadza się na „dziki kapitalizm”, w którym zysk stawia się na pierwszym miejscu, a człowieka na drugim.

Zysk: tak, ale dla dobra wspólnego

Kościół uznaje zysk za wartość pozytywną tak długo, dopóki służy on pełnemu rozwojowi człowieka (całemu społeczeństwu, a nie tylko konkretnej jednostce), a reguły biznesowe poddane są normom etycznym. Katolicka nauka społeczna nie godzi się na traktowanie sfery ekonomii jako „etycznie neutralnej” i antyspołecznej.

Uczestnicy kongresu „Katolicy a ekonomia” potrafili te ogólne pryncypia przełożyć na codzienną praktykę polityki państw i poszczególnych przedsiębiorstw. Ksiądz prof. Paweł Bortkiewicz z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu wymienił np. obowiązki katolickiego przedsiębiorcy, który w imię racjonalności musi zwolnić pracowników. To nie tylko odprawa finansowa, ale i „społeczna”, czyli m.in. przedstawienie pracownikowi wizji nowej przyszłości zawodowej, zapewnienie szkoleń i rozpoznanie rynku pracy. Z kolei katolicki pracownik, w sytuacji zwolnienia, powinien rzetelnie ocenić swój stosunek do pracy. Zdaniem ks. Bortkiewicza, w czasach promocji konsumpcjonizmu coraz więcej osób przechodzi kryzys rozumienia sensu pracy, zadowalając się zasiłkiem bądź podejmując prace dorywcze.

Swoją drogą ten przykład dobrze ilustruje, że katolicka nauka społeczna nie ogranicza się do jednostronnego krytykowania kapitału, przedsiębiorców, ogólnie rzecz ujmując – świata pieniądza. KNS stawia obowiązki także przed światem pracy. W sferze ideowo-programowej nadaje się zatem idealnie do roli swoistego milczącego „mediatora” w procesie budowania i rozwijania stosunków społeczno-gospodarczych. Dlatego będziemy nasz cykl kontynuować.

Adam Chmielecki

Download PDF
Powrót Drukuj stronę