Katastrofa w Gibraltarze, czy operacja wywiadów?

4 lipca 1943 roku, tuż przed północą, runął w morze startujący ze skały w Gibraltarze samolot z Wodzem Naczelnym generałem Władysławem Sikorskim. Uratował się tylko czeski pilot. Archiwa utajniona na sto lat. Kto stał za śmiercią generała? Sowieci i ich agenci w brytyjskim Mi6? Sami Anglicy? A może polska opozycja? Wszyscy razem?

Wraz z nim śmierć poniosło dziewięć innych osób. Ciał czterech pasażerów nie odnaleziono. Samolot, którym leciał generał rozbił się 16 sekund po starcie. Do dzisiaj śmierć Sikorskiego nie jest wyjaśniona – mówi się o zamachu.

Zwłoki generała zostały przetransportowane 10 lipca 1943 r. do Anglii. Został pochowany na cmentarzu polskich lotników w Newark koło Nottingham.

Sikorski po zamachu stanu piłsudczyków w 1926 roku był odsunięty od spraw wojskowych. Po klęsce 1939 roku na nim spoczywał ciężar ratowania całości, niepodległości i honoru Polski.

Zachód zaś potrzebował Stalina, by wygrać wojnę z Niemcami Hitlera, a przede wszystkim – w wojnie z Japonią. Trwały walki na Dalekim Wschodzie. Amerykańscy naukowcy kończyli pracę nad bombą atomową.

W wyniku zdrady aliantów w Teheranie w 1943 roku i w Jałcie Polska utraciła województwa wileńskie, lwowskie, tarnopolskie, stanisławowskie, nowogródzkie, poleskie i wołyńskie. Rekompensatą dla Polski (niepełną, utraciliśmy 60 tys. km kw., czyli obszar Szwajcarii i Słowenii) było Pomorze Zachodnie, część Prus Wschodnich i cały Śląsk.

Trzech wodzów przystało na utworzenie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, który  został zobowiązany do przeprowadzenia wolnych wyborów. Nadzór nad „nowym ładem” otrzymali Smiersz, UBP i NKWD.

Mimo 72 lat od zakończenia wojny archiwa brytyjskie i rosyjskie oraz amerykańskie ciągle   strzegą swych tajemnic. Ciągle wiele niewyjaśnionych historii czeka na opracowanie. Wśród nich – zagadka śmierci gen Sikorskiego w katastrofie gibraltarskiej w 1943 r. Tak, jak katastrofa smoleńska czeka na swoje wyjaśnienie.

Wokół samego gen. Sikorskiego ciągle wiele jest zagadek i tajemniczych postaci. Nie tylko zaufanego brytyjskiej korony Kima Philby’ego, który jako brytyjski oficer MI6 w czasie katastrofy był też rezydentem sowieckiego wywiadu na Bliskim Wschodzie i w Gibraltarze.

Kiedy 1 maja minęła niemal bez echa 13 rocznica przyjęcia Polski do Unii Europejskiej w enuncjacjach zabrakło ponownie nazwiska Józefa Retingera. A postać to arcyciekawa. Nim stał się doradcą ministra Stanisława Kota i jednym z przybocznych Sikorskiego i zaufanym Churchilla, Retinger w latach 20. i 30. działał w Meksyku, wspierając rewolucję, prześladującą meksykański Kościół katolicki i doradzając Plutarco Eliasowi Callesowi, prezydentowi Meksyku. Spędził tam blisko 20 lat. Działał aktywnie w dyplomacji. Jako zagorzały przeciwnik sanacji w 1936 współorganizował Front Morges i zaprzyjaźnił się z Władysławem Sikorskim. W 1940 był już wiodącym doradcą politycznym Sikorskiego. Latem 1941 r. był przy rządzie ZSRR, pierwszym przedstawicielem dyplomatycznym Polski, po wznowieniu stosunków dyplomatycznych. Towarzyszył Sikorskiemu we wszystkich podróżach, z wyjątkiem lotu, w którym Sikorski zginął.

Retinger był też Cichociemnym, zrzuconym do kraju nocą z 3 na 4 kwietnia 1944 r. w okolice Warszawy w akcji pod kryptonimami „Salamander” i „Brzoza”. Liczył wówczas 56 lat. Miał on po konferencji w Teheranie misję ewentualnego stworzenia w kraju podziemnego rządu z reprezentacją prosowieckiej lewicy, który mógłby uznać Stalin. Zdaniem historyków jak m. in. prof. Ryszard Bender w roku 1944, podczas pobytu w Polsce jako emisariusz, Retinger sporo czasu poświęcił na spotkania z Henrykiem Kołodziejskim, liderem masonerii polskiej. Niektórzy stawiają tezę, że Stalin właśnie Kołodziejskiemu zaprezentował prezydenturę powojennej Polski, ten jednak rekomendował Bolesława Bieruta…

Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę