Kandydaci: Jerzy Miotke – człowiek dialogu

Odtworzenie przemysłu okrętowego i rybołówstwa, budowa Obwodnicy Północnej Aglomeracji Trójmiasta, lotnisko w Gdyni Kosakowie, budowa farm wiatrowych – to m.in. projekty, którymi chce zająć się w izbie wyższej parlamentu Jerzy Miotke, kandydat PiS w wyborach do Senatu w okręgu obejmującym Gdynię i powiat pucki. Jerzy Miotke to uczestnik protestów społecznych Grudnia 1970 roku, współtwórca „Solidarności” w gdyńskiej stoczni po strajku w sierpniu 1980 roku, przez kilkadziesiąt lat pracy zawodowej związany ze Stocznią Gdynia i gdyńskim samorządem.


reklama_prasowa_214a146mm.indd

Jerzy Miotke, kandydat na senatora z Gdyni i powiatu puckiego z poparcia Prawa i Sprawiedliwości

Gdynianin, Kaszuba, urodzony w Wielkim Kacku. Dziadek Leon Miotke, leśniczy w Gołębiewie, zamordowany w Lesie Piaśnickim w listopadzie 1939 roku. Inżynier elektryk, absolwent Politechniki Gdańskiej. Przez 40 lat zawodowo związany ze Stocznią Gdynia. Uczestnik wydarzeń Grudnia 1970 roku. Współtwórca „Solidarności” w gdyńskiej stoczni po strajku w sierpniu 1980 roku. Od 1998 roku radny miasta Gdyni, w tym cztery lata pracy jako wiceprezydent ds. edukacji, służby zdrowia i spraw społecznych oraz 12 lat jako wiceprzewodniczący Rady Miasta. Aktywny członek Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Honorowy członek stowarzyszeń oświatowych i organizacji pozarządowych zaangażowany w działania lokalnych społeczności. Żonaty. Szczęśliwy ojciec dwóch córek i dziadek dwóch wnuków.

Człowiek dialogu

W pracy parlamentarzysty liczy się skuteczność. Dobry poseł powinien być pracowity, ukierunkowany na konkretne cele i metody działania. A taki bez wątpienia jest Jerzy Miotke, który zabiega o mandat senatorski w Gdyni i powiecie puckim.

Które ze swoich dotychczasowych osiągnięć w kilkunastoletniej pracy samorządowca uważa Pan za najważniejsze i przydatne w funkcji senatora?

– Myślę, że doświadczenie wynikające z mojej pracy w samorządzie gdyńskim warto wykorzystać w pracy senatora, tym bardziej że nasz samorząd jest bardzo dobrze odbierany w kraju. Ważne jest, by na poziomie państwa, podobnie jak w Gdyni, konsekwentnie wdrażać strategię rozwoju i realizować zaplanowane cele. Jako senator będę nadal uważnie i z pokorą wsłuchiwał się w głos ludzi. Przez lata pracy w Urzędzie Miasta Gdyni potrafiłem przyjmować mieszkańców od samego rana do późnego wieczoru, po to, by ich słuchać i pomagać w rozwiązywaniu ich problemów. Jestem rodowitym Kaszebą i nie rzucam słów na wiatr. W dążeniu do końcowego rezultatu jestem niezwykle uparty, choć staram się być obiektywny. Również tę formułę myślenia chciałbym przenieść do pracy senatorskiej.

Jakie problemy Gdyni i powiatu puckiego uważa Pan za najpilniejsze do rozwiązania?

– W Senacie chciałbym się zająć realizacją budowy Obwodnicy Północnej Aglomeracji Trójmiasta. Już od kilku lat samorządy powiatów puckiego i wejherowskiego oraz miasta Gdyni bezskutecznie apelują w ministerstwie o powstanie tej obwodnicy, uważając, że charakter planowanej drogi ewidentnie jest ponadlokalny, a zatem winien być realizowany przez państwo, a nie przez samorząd terytorialny. OPAT będzie istotnym elementem infrastruktury turystycznej i portowej całego Pomorza, usprawni komunikację z zachodnią częścią kraju oraz poprawi parametry komunikacyjne północnej części województwa pomorskiego. Jest więc o co walczyć. Myślę, że warto rozważyć też lepsze skomunikowanie z Półwyspem Helskim poprzez Zatokę Pucką i ponownie uruchomić małe, całoroczne promy lub tramwaje wodne. Chcę też pracować nad odtworzeniem i rozwojem przemysłu okrętowego oraz rybołówstwa, a także doprowadzić do szybkiego uruchomienia lotniska w Gdyni Kosakowie. Przypomnę, że modernizacja lotniska została zrealizowana zgodnie z wymogami dotyczącymi pomocy publicznej. Lotnisko w Kosakowie jest potrzebne i w dalszej perspektywie efektywne.

Jest Pan doświadczonym okrętowcem. Co Pan sądzi o budowie w naszym regionie elektrowni jądrowej?

– Uważam, że należy odstąpić od tego pomysłu. Dzisiaj świat stawia na ekologicznie czystą i bezpieczną energię, która jest wytwarzana za pomocą turbin wiatrowych napędzanych siłą wiatru. Dlaczego mamy kupować od Francuzów licencję na budowę elektrowni jądrowej, której technologia nie jest już chroniona prawem, bo powstała trzydzieści lat temu? Uważam, że mając dostęp do morza powinniśmy jak najszybciej inwestować w budowę farm wiatrowych na wodzie. Jeżeli zostanę senatorem, będę na pewno o to zabiegał.

– Jakimi jeszcze tematami chce się Pan zająć?

– Będę się starał o przywrócenie i przeniesienie dowództwa Marynarki Wojennej z Warszawy do Gdyni. Obecna sytuacja tej formacji polskich Sił Zbrojnych wymaga pilnych zmian. Nie zgadzam się z odsunięciem decyzyjności floty polskiej Marynarki Wojennej daleko poza miejsce jej faktycznej obecności i funkcjonowania. Zmianie ulec powinien system polskiej służby zdrowia. Niedopuszczalne jest w moim odczuciu, traktowanie ludzi chorych jako klientów firmy nastawionej na zysk, jaką jest każda spółka prawa handlowego, do czego prowadzi komercjalizacja szpitali. Chciałbym również przyczynić się do utworzenia sieci szpitali umożliwiających większą dostępność i wyższą jakość usług dla pacjentów. Ze względu na specjalistyczne potrzeby procedur medycznych pracowników gospodarki morskiej należy doinwestować i rozwijać Instytut Medycyny Morskiej i Tropikalnej. Bardzo ważną sprawą jest reaktywacja szkolnictwa zawodowego pod realne potrzeby rynku pracy. Mam na tym polu spore doświadczenie.

Na ile rolą parlamentarzysty jest tworzenie prawa i zajmowanie się sprawami Polski, a na ile ma on być przedstawicielem wyborców z własnego okręgu?

– Obowiązki te należy umiejętnie dzielić pomiędzy pracę dla okręgu i pracę w parlamencie. Równoważyć ich się nie da. Zdaję sobie sprawę, że będą mi bliższe z racji mentalnej i znajomości zagadnienia tematy dotyczące naszego regionu, jednak z pewnością pojawią się sprawy ponadregionalne, jak chociażby problemy związane z energią odnawialną, ochrona polskiego rybołówstwa poprzez zaprzestanie połowów paszowych na Bałtyku oraz przez wprowadzenie abolicji nieuzasadnionych kar za rzekomo przekraczane limity połowowe, nałożonych na polskich rybaków przez Komisję Europejską.

Rozmawiała:
Anna Łopion

(wywiad dla Twojej Gazety)

Download PDF
Powrót Drukuj stronę