Kandydaci: Janusz Śniadek – powrót do Polski Solidarnej

reklama_prasowa_214a146mm_tesr.indd

 

- 25 października zdecydujmy o powrocie do budowy Polski Solidarnej – mówi Janusz Śniadek, lider listy PiS w okręgu gdyńsko-słupskim. Były przewodniczący Związku przekonuje, że jego priorytetem jest umowa programowa między NSZZ „Solidarność” i prezydentem Andrzejem Dudą, zakładająca m.in.: obniżenie wieku emerytalnego, podniesienie płacy minimalnej, walkę z ubóstwem i wykluczeniem społecznym, pomoc dla rodzin, wyeliminowanie umów śmieciowych oraz wzmocnienie dialogu społecznego, zwiększenie kwoty wolnej od podatku, program 500+ i darmowe leki dla seniorów.

Rozmowa z Januszem Śniadkiem, posłem i liderem PiS w województwie pomorskim, byłym przewodniczącym NSZZ „Solidarność”

– Potrzebujemy zmiany po ośmioletnich rządach koalicji PO-PSL dla higieny demokracji, dla zmiany politycznej i dodania nowej energii? Od czego zacząć?

– Dobra zmiana to dla Polski konieczność. Program Prawa i Sprawiedliwości jest zbieżny z programem prezydenta Andrzeja Dudy. Polacy dokonali wyboru, pokazując, jakich zmian oczekują. Moim priorytetem jest umowa programowa między NSZZ „Solidarność” a Andrzejem Dudą. Wyliczę jej główne elementy: obniżenie wieku emerytalnego, podniesienie płacy minimalnej, walka z ubóstwem i wykluczeniem społecznym, pomoc dla rodzin, wyeliminowanie umów śmieciowych oraz wzmocnienie dialogu społecznego. Zwiększenie kwoty wolnej od podatku, program 500+ i darmowe leki dla seniorów to hasła kampanii parlamentarnej

– Latem tego roku wytworzyła się w Europie nowa dramatyczna sytuacja pod naporem uchodźców i imigrantów. Skoncentrowana na obronie strefy euro Unia Europejska zlekceważyła problem. Czy migracja mas ludności staje się motywem kampanii wyborczej w miejsce spraw społecznych?

– Nastąpiło przesunięcie środka ciężkości kampanii i całej debaty publicznej. W obliczu tak poważnego kryzysu migracyjnego, budzącego zrozumiałe obawy, premier Ewa Kopacz przestała „słuchać i rozumieć” Polaków. Rząd Platformy, okazując służalczość wobec Niemiec, złamał uzgodnienia z Grupą Wyszehradzką, nie mając na to przyzwolenia społecznego. To pogłębia niepokój i poczucie zagrożenia. Wszyscy mamy w pamięci zbrodnie fanatyków z islamskiego kalifatu.

– Czy Polacy nadal ufają kompetencjom polityków Platformy?

– Zdolność państwowych służb do neutralizacji zagrożeń jest co najmniej wątpliwa. Afera podsłuchowa rodzi pytanie, czy ktoś kontroluje to państwo w państwie. Tymczasem premier Kopacz z mównicy sejmowej, zamiast konkretów i planu działania rządu, zaserwowała moralny szantaż i emocje, próbując sprowokować opozycję do ataków. Sprawa imigrantów może paradoksalnie służyć PO, odwracając uwagę od konwulsji obecnej władzy.

– Czyli jest to odwracanie uwagi od błędów obozu władzy?

– Imigranci to niesłychanie realny problem i nie ma ucieczki od dyskusji publicznej na ten temat. Jednak prowadzona, wbrew oczekiwaniom Polaków i za cenę utraty popularności, polityka uległości wobec Niemiec zastanawia. Czy nie ma w tym drugiego dna? Dlaczego PO, często kierujące się tylko sondażami, przed wyborami idzie pod prąd. Może ten spór wokół humanitarnej katastrofy ma pozwolić na odwracanie uwagi od niedotrzymanych obietnic wyborczych Platformy, na zamiecenie afer pod dywan debaty o stanie finansów publicznych. Obiektywnie tak się właśnie dzieje.

– Nasze zadłużenie zagraniczne sięga biliona dwustu miliardów złotych, w porównaniu z 569 miliardami złotych w 2007 roku, a dług publiczny mimo „skoku na OFE” rośnie i wynosi 886 miliardów złotych…

– Skutki zapaści finansów będziemy odczuwali przez pokolenia. Podobnie jak rujnującej rynek pracy i demografię plagi umów śmieciowych, wyrzucającej na margines młodych ludzi.

– Rządzi nami partia antyobywatelska?

– W czasie autorytarnych rządów PO wszelkie inicjatywy obywatelskie w tak ważnych sprawach, jak wiek emerytalny, edukacja najmłodszych, ochrona polskiego majątku były torpedowane. Zdemolowano służbę zdrowia, która wbrew konstytucyjnej zasadzie równego dostępu dla wszystkich staje się dostępna tylko dla bogatych. Przez lata głos obywateli był lekceważony, choćby w sprawie obowiązku posyłania sześciolatków do szkoły. Problem programów nauczania i wychowania szkolnego itd.

– Rząd PO-PSL twierdzi, że starał się urealnić przepisy do sytuacji, na przykład przy czasie pracy…

– Wydłużenie okresu rozliczeniowego nie było żadnym uelastycznieniem stosunków pracy. Chodziło o zmniejszenie kosztów pracy po stronie pracodawców. Są inne formy wydłużenia czasu pracy, za które pracodawcy musieli zapłacić w postaci nadgodzin. Do kosza trafiła inicjatywa wprowadzenia obligatoryjnego referendum krajowego, gdy z inicjatywą wystąpi co najmniej milion obywateli. W Sejmie wnioski i projekty opozycji są z zasady odrzucane. Przepadły projekty ustaw mojego autorstwa dotyczące ograniczenia umów śmieciowych i walki z pracą na czarno. Ograniczenie plagi umów śmieciowych nastąpiłoby po przyznaniu inspektorom pracy prawa do wydawania nakazów zawarcia umowy o pracę z pracownikiem, jeżeli w trakcie kontroli ocenią, że spełnione są ustawowe przesłanki. Dzisiaj w razie kontroli wszyscy pracujący bez umowy są „pierwszy dzień w pracy”. Inspekcja jest bezsilna. Wprowadzenie obowiązku wręczenia przez pracodawcę umowy o pracę na piśmie przed dopuszczeniem pracownika do pracy ograniczyłoby szarą strefę. Platforma, głosując przeciw tym rozwiązaniom, chroni umowy śmieciowe i pracę na czarno. To pokazuje zakłamanie publicznych deklaracji rządu o walce ze „śmieciówkami”. Liberalna PO robi tak w imię filozofii budowania konkurencyjności naszej gospodarki w oparciu o niskie koszty pracy.

– Kończy się ścieżka tzw. rozwoju opartego na ultraniskich kosztach pracy. To mówi prezes NBP Marek Belka. Politycy PO proponują, by wszystkie formy zatrudnienia były zrównane pod względem składek na ZUS. Neoliberalizm staje się folklorem?

– To prawda, że dzisiaj wszyscy, nawet Platforma, która obiecuje dosłownie wszystko – zaczęli mówić o konieczności likwidacji patologii samozatrudnienia. Szanse są większe niż kiedykolwiek. Nieskromnie powiem, że mam w tym swój udział. (śmiech).

– Nastąpiła zmiana w dialogu społecznym po tym, jak została uchwalona ustawa o Radzie Dialogu Społecznego…

– O tak. Jest to dużą zasługą PO (śmiech). Rządzący, rujnując dialog społeczny w Komisji Trójstronnej, doprowadzili do takiej determinacji partnerów, że ci napisali nową ustawę o radzie dialogu. Tym razem pod patronatem prezydenta Andrzeja Dudy, co dobrze wróży.

– Neoliberalna PO w poszukiwaniu drogi do sukcesu sięga po retorykę prospołeczną?

– Zwycięstwo prezydenta Andrzeja Dudy, akcentującego w swej kampanii politykę prospołeczną, wymusiło ten ruch. To, że PO zaczyna mówić innym językiem, jest szczytem hipokryzji. Ta partia próbuje zaprzeczać temu, co robiła od początku swego zaistnienia i przez osiem lat rządów.

– PO ma kryzys tożsamości?

– To jest problem jej członków i tych, którzy mimo wszystko chcą na Platformę głosować.

– Sukces Janusza Śniadka?

– Wspomniałem przed chwilą, że mam pewien udział w tej powszechnej zmianie świadomości. Teraz powiem nieco przewrotnie, że doprowadzenie do sytuacji, w której neoliberalna partia w kampanii wyborczej, by zyskać zwolenników i zjednać sympatię wyborców, musi mówić językiem prospołecznym, odnieść się do wartości pracy, mówić o solidarności, zmienić retorykę, stanowi sukces ludzi wiernych ideałom Sierpnia. To jest nasz sukces odniesiony nad liberalnymi mrzonkami. 25 października przy urnach wyborczych zdecydujemy o powrocie do budowy Polski solidarnej.

– 21 września prezydent Andrzej Duda przedstawił założenia projektu ustawy o obniżeniu wieku emerytalnego…

– Jego zapewnienia z kampanii nie były obietnicami rzucanymi na wiatr. Za to rząd i PO, by ratować się przed utratą władzy, serwują nam spisane na kolanie projekty 10-procentowego podatku, likwidacji ZUS. Nie ma przy tym pewności, że premier Kopacz wie, co proponuje, skoro jej ministrowie muszą to prostować, długo i zawile ją tłumaczyć.

– Swój brak profesjonalizmu rządzący muszą jakoś społeczeństwu wytłumaczyć i znaleźć tych, których wskażą jako odpowiedzialnych. Padło na związkowców…

– To szukanie wroga, szczucie i konfliktowanie społeczeństwa jest dowodem na deprawację rządzącego obozu politycznego. Po skandalu, jakim były „taśmy prawdy”, ich bohaterowie i promotorzy powinni być wyeliminowani z wpływania na losy współobywateli. Liczyli zapewne na zobojętnienie opinii publicznej i rodzaj znieczulenia. Polacy przyzwyczaili się do niskich standardów polityki i nieustających skandali, ale w maju powiedzieli „dość”. Wierzę, że tak samo jak w maju stanie się w październiku. Ponownie zrobimy dobry użytek z naszej wolności, posługując się bronią, jaką jest kartka wyborcza.

Rozmawiał

Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę