Jesteśmy coraz bardziej wydajni w pracy, ale pracujemy za dużo

W 2012 roku w czasie 60 minut pracy zatrudnieni wytwarzali w Polsce dobra o wartości średnio 10,4 euro. To o 5,6 proc. więcej niż w roku poprzednim – wynika z danych Eurostatu, odnoszących się do wydajności mierzonej wartością PKB za przepracowaną godzinę, które przytacza Dziennik Gazeta Prawna. Tak dużego wzrostu produktywności nie zanotowano w żadnym innym kraju UE. W niektórych państwach Wspólnoty efektywność pracy spadła – na przykład w Wielkiej Brytanii o 1,8 proc., w Holandii o 1,2 proc., a we Włoszech o 1,1 proc.

Chociaż wydajność pracy rośnie, to pod względem przepracowanych godzin znajdujemy się w absolutnej europejskiej czołówce. Statystyczny Niemiec spędza w pracy w roku ponad 500 godzin mniej niż Polak.

Tymczasem Polacy nadal zarabiają dużo mniej niż by wynikało to z relacji płacy do PKB.

W Polsce wzrost PKB w ubiegłym roku wyniósł 1,9 proc., podczas gdy strefa euro była do połowy tego roku pogrążona w recesji za wyjątkiem Niemiec i Francji. W II kwartale 2013 roku, od kwietnia do czerwca gospodarka w krajach strefy euro urosła w stosunku do I kwartału o 0,3 procent.

Mimo wzrostu wydajności pracy w Polsce, jest ona jednak trzykrotnie mniejsza niż średnia w UE. W Niemczech  wydajność pracy na godzinę przepracowaną wynosiła w ubiegłym roku 42,6 euro.

– To nie znaczy, że Polacy są leniwi lub wkładają w pracę mniej wysiłku – podkreśla w rozmowie z DGP prof. Elżbieta Mączyńska z warszawskiej SGH. Swoje robią biurokracja, zła organizacja pracy, nieuczciwi kontrahenci.

Jeszcze w 2005 r. wydajność pracy w Polsce mierzona wartością PKB w cenach stałych na przepracowaną godzinę była o 72 proc. mniejsza niż przeciętnie w Unii Europejskiej. Co ciekawe do PKB wliczana jest szara strefa gospodarki.

– Jednak przy wyliczaniu produktywności nie uwzględnia się godzin w niej przepracowanych. Gdyby je uwzględniono, wówczas wydajność pracy w Polsce byłaby niższa – twierdzi w rozmowie z DGP prof. Elżbieta Mączyńska z SGH.

Chociaż wydajność pracy rośnie, to pod względem przepracowanych godzin znajdujemy się w absolutnej europejskiej czołówce. Przeciętny Polak przepracował w ub.r. 1929 godzin, co znaczy, że w Unii Europejskiej więcej pracuje tylko statystyczny Grek – o ponad 100 godzin.

W grupie krajów należących do OECD więcej od nas pracują tylko Meksykanie i Chilijczycy, a depczą nam po piętach obywatele Izraela. Za to zdecydowanie mniej od Polaków pracują inne narody Europy Środkowej. Różnica między nami a Czechami to ponad 100 godzin, jeszcze mniej pracują Słowacy. Węgrzy, którzy w 2000 r. pracowali o ponad 40 godzin więcej od nas, teraz pracują o 40 godzin mniej.

Najmniej pracuje się w Europie Zachodniej. Statystyczny Niemiec spędza w pracy ponad 500 godzin mniej niż Polak, a każda godzina pracy nad Renem i Łabą, dzięki organizacji pracy i innowacyjności, wytwarza towary i usługi o cztery razy większej wartości niż godzina pracy nad Wisłą i Odrą.  Statystycznie im bogatszy kraj, tym mniej się tam pracuje. Także wzrost bogactwa powoduje, że przeciętny czas pracy spada. W ciągu 12 lat przeciętny Polak zaoszczędził prawie 60 godzin. To i tak nic w porównaniu do innych krajów europejskich, gdzie wskaźnik ten spadł jeszcze bardziej. Czesi pracują o 100 godzin mniej, a Węgrzy o 145 mniej. Czas pracy spada także w krajach wysoko rozwiniętych. Niemcy przez dekadę zdążyli zaoszczędzić 74 godziny, nawet Norwegom udało się skrócić czas pracy o 35 godzin – analizuje DGP.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę