Jan Pietrzak: „Solidarność” jest wielką miłością mojego życia

Rozmowa z Janem Pietrzakiem, satyrykiem i komentatorem życia politycznego

janpietrzak

 

– Czy jest jeszcze miejsce na kabaret, skoro życie polityczne mocno konkuruje z twórczością satyryków?

– Proszę się o mnie nie martwić. Daję sobie radę.

– W ostatniej dekadzie skręcił Pan w stronę krzewienia patriotyzmu...

– Ależ ja nigdzie nie skręciłem. To są sprawy kraju, w którym żyję, kraju pięknego i narodu niezwykłego, historii niesamowitej. Od początku w moją twórczość wpisywałem poważniejsze nuty. Od dziesiątków lat uważam, że praca satyryka ma sens, kiedy ma głębokie motywacje. Nie wystarczy opowiedzieć kawału, ale istotne jest i to, co jest w zanadrzu, co jest podtekstem tych żartów. Bez silnej motywacji sam bym się zapewne rozczarował do tego zawodu.

– Nieco prowokacyjnie zapytam…

– Niech Pan nie będzie taki prowokator. Od prowokacji to mamy tutaj lepszych specjalistów… (śmiech).

– Zapytam więc o przewrotny wierszyk z 1981 roku, który szedł mniej więcej tak: „Nie chciałbym być Polakiem, Polakiem być to wstyd”. Jak się czyta niektóre kolorowe tygodniki, przełączy odbiornik na większość stacji TV czy niektóre rozgłośnie, to się okaże, że trendy jest wyobcowanie z polskości, a nawet wstyd być Polakiem, bo jakoby pod biało-czerwoną chowa się co najmniej nacjonalista, a być może i faszysta, oczywiście z Ciemnogrodu…

– Tym nurtem zawiadują zdrajcy ojczyzny, kupieni przez wrogów Polski, których zadaniem jest niszczenie Polski, niszczenie polskości, polskiej wspólnoty, niweczenie patriotyzmu. I niszczą, demolują naszą historię, rugują ją ze szkół, wykreślają z lektur dzieła narodowe. Polskość bez Mickiewicza, Słowackiego, Chopina? Bez nich polskości by nie było. Trwa, celowo i świadomie prowadzona, akcja niszczenia polskości i przekształcania dumnego narodu w rezerwuar taniej siły roboczej i rynek zbytu. Prowadzona zupełnie jawnie na zlecenie naszych odwiecznych wrogów, zaborców, którzy dorwali się do rządzenia Polską.

A jak Pan patrzy dzisiaj na „Solidarność”, na związki zawodowe?

– „Solidarność” jest wielką miłością mojego życia. Mam o niej jak najlepsze zdanie. „Solidarność” jest jedną z bardzo niewielu sił, które jeszcze mogą realnie wpłynąć na los Polski. Wszystkich przyjaciół i kolegów z „Solidarności” zachęcam, by nie rezygnowali, by się nie podłamywali. „Solidarność” ma jeszcze wiele do zrobienia w Polsce.

Rozmawiał  Artur S. Górski

fot. Olga Zielińska

Całość zostałą opublikowana w najnowszym numerze „Magazynu Solidarność”, luty 2014

Zobacz też…

Download PDF
Powrót Drukuj stronę