Jan Kulczyk: Zmiana naczelnego? A Merkelowa nic tam nie może?

- To jest psychologiczna mentalność. PiS-iorem jest naczelny – żalił się minister Paweł Graś najbogatszemu Polakowi Janowi Kulczykowi, który dorobił się majątku na styku własnego biznesu i państwa na redaktora naczelnego jednego z dzienników należących do niemieckiego wydawcy.

W najnowszym numerze tygodnika „Do Rzeczy” Cezary Gmyz opublikował rozmowę Pawła Grasia, rzecznika rządu Donalda Tuska, ministra w KPRM i byłego sekretarza generalnego PO z miliarderem Janem Kulczykiem. Rozmowa odbyła się 17 kwietnia 2014 roku w Pałacyku Sobańskich. Rozmowa dotyczyła zwolnienia redaktora naczelnego dziennika „Fakt” Grzegorza Jankowskiego poprzez dojście do niemieckich właścicieli pisma.  Zapis rozmowy rzuca światło na to, kto w rzeczywistości decyduje o popularnych mediach w Polsce.

Polityk i biznesmen opracowują plan, jak pozbyć się szefa największego dziennika wydawanego na trenie Polski. Kulczyk podejmuje się w rozmowie interwencji u Friede Springer, wdowy po   wydawcy Axelu Springerze, szefowej i współwłaścicielki Axel Springer Gesellschaft für Publizistik GmbH & Co, będącej znaczącym udziałowcem naszego rynku medialnego. Mąz kanclerz Niemiec Angeli Merkel prof. dr. Joachim Sauer zasiada w radzie kuratorów fundacji „Friede Springer Stiftung”,

Minister Graś chwali się, że rozmawiał  nawet z kimś od kanclerz Angelą Merkel, że trzeba coś zrobić z  problemem, że „Fakt” atakuje rząd Tuska.

I co się dzieje? Otóż Grzegorz Jankowski w połowie 2014 roku przestaje być redaktorem naczelnym „Faktu”.  Po nim. przed wyborami z 2015 roku, odwołanych zostaje dwoje jego współpracowników. Przypomnijmy, że w 2012 roku głośno było o zmianach w redakcji „Rzeczpospolitej”. Poprzedziła je rozmowa „przy śmietniku” Grasia z nowym właścicielem gazety Grzegorzem Hajdarowiczem.

By zatykać kanały swobodnej artykulacji przez ostatnie lata władze posuwały się do atakowania niezależnych mediów, latami blokując Telewizji Trwam dostęp do miejsca na multipleksie cyfrowym. Bez większego echa u „obrońców demokracji” przeszło zniszczenie tygodnika „Uważam Rze”.  Wojciech Reszczyński, Andrzej Urbański, Jerzy Targalski, Bronisław Wildstein, Wojciech Cejrowski, Krzysztof Skowroński Anita Gargas, Joanna Lichocka Tomasz Terlikowski, czy Jan Pośpieszali (wrócił po zwolnieniu) żegnali się z mediami publicznymi.

Zbiegło się to w czasie z poważnym kryzysem mediów lokalnych, głównie gazet, który nastąpił wraz z ich przejęciem przez obcy, głównie niemiecki, kapitał. Tenże jest też właścicielem prasy kolorowej.  Mowa o spółce mediowej Ringier Axel Springer Media AG z siedzibą z Zurychu, Polska Press (Grupa Wydawnicza Polskapresse) wchodząc w skład koncernu Verlagsgruppe Passau, holdingi Bauer Media Group i Hubert Burda Media.

Determinacja wydawców i dziennikarzy spowodowała, że niewiele z tej akcji wynikło i wyrosły tytuły jak „WSieci”, „Do Rzeczy”, zyskała czytelników „Gazeta Polska” oraz tytuły katolickie jak „Gość Niedzielny”.

Dla opinii publicznej w systemie demokratycznym niezbędne jest istnienie niezależnej od ośrodków władzy pracy, radia, telewizji oraz możliwość prezentowania opinii i poglądów.  Tego nie zagwarantuje żaden pupilek władzy i jej gorący poplecznik.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę