Wykorzystać unijne instrumenty w europejskiej polityce socjalnej

Twierdzimy, że koniec kryzysu będzie wtedy, gdy poprawi się sytuacja na rynku pracy. Sytuacje jest bowiem tragiczna. Od początku kryzysu zostało zlikwidowanych 10 milionów miejsc pracy. Głównie na południu Europy, ale negatywne skutki odczuwają wszyscy. Bezrobocie to dramat 27 milionów Europejczyków. Do tego dochodzi pogłębiająca się dysproporcja miedzy poziomem życia bogatej północy i biedniejszego południa Europy. Co jest sprzeczne z samym pomysłem na europejską integrację…

Fragment rozmowy z Józefem Niemcem, zastępcą sekretarz generalnej Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych w Brukseli, odpowiedzialnym za europejską strategię zatrudnienia i politykę przemysłową, który ukaże się w majowym „Magazynie Solidarność”.

- Co robi związkowiec wśród biurokratów i europosłów w Brukseli?  

- To co Piotr Duda w Gdańsku, czy Jan Guz w Warszawie. Oni są  partnerami społecznymi wobec instytucji krajowych, ja zaś wobec instytucji unijnych. Podejmują one sprawy społeczne i gospodarcze. Trzeba by ktoś pilnował, czy jest to zgodne z interesami pracowniczymi. W strukturze EKZZ przypominamy o wymogach polityki społecznej i koordynujemy współpracę ze strukturami krajowymi.

- Przedsiębiorcy też mają swoją europejska strukturę…

- To druga strona dialogu, bo Europa potrzebuje prawdziwego pakietu inwestycyjnego, by ożywić wzrost gospodarczy i rynek pracy.

- Po skardze NSZZ „Solidarność” na nierówne traktowanie pracowników na umowach czasowych Komisja Europejska zajęła się tematem, a orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości zmieni przepisy poprawiając sytuację zatrudnionych na podstawie umów terminowych. Czy związek potrafi wykorzystywać instytucje europejskie by wpływać na niechętny dialogowi rząd?  

- Nie chciałbym być recenzentem kolegów z Komisji Krajowej. To oni decydują jakich instrumentów mają używać i w co zaangażować Komisję. Komisja ma niewielkie kompetencje w sprawach społecznych więc tych instrumentów nie ma aż tak wiele. „Solidarność” stara się wykorzystać fakt, że istnieje kilka dyrektyw europejskich w sprawach społecznych.  Związek wykorzystał ostatnio zalecenia Komisji Europejskiej  by rząd Donalda Tuska ograniczył umowy śmieciowe.

- NSZZ „Solidarność” skierował też do Komisji Europejskiej skargę na nowelizację Kodeksu pracy, na łamanie dyrektywy o czasie pracy…

- Tak, gdyż „Solidarność” od lat domaga się ograniczenia nadużywania umów terminowych,  w których Polska jest liderem.

 - Czy mamy kryzysu europejskiej solidarności?  Czy kryzys jest zagrożeniem dla europejskiej polityki socjalnej, zgodnej z oczekiwaniami pracowników?   

- Tak, kryzys jest zagrożeniem, ale politycy unijni oraz przedsiębiorcy problem minimalizują, twierdząc, że najgorsze mamy za sobą, że Europa pracuje, by ograniczyć skutki kryzysu. My twierdzimy, że koniec kryzysu będzie wtedy, gdy poprawi się sytuacja na rynku pracy. Sytuacje jest bowiem tragiczna. Od początku kryzysu zostało zlikwidowanych 10 milionów miejsc pracy. Głównie na południu Europy, ale negatywne skutki odczuwają wszyscy. Bezrobocie to dramat 27 milionów Europejczyków. Do tego dochodzi pogłębiająca się dysproporcja miedzy poziomem życia bogatej północy i biedniejszego południa Europy. Co jest sprzeczne z samym pomysłem na europejską integrację…

- … zapisanym przez jej ojców założycieli, polityków chrześcijańskiej demokracji, jak Robert Schuman, Konrad Adenauer, Alcide De Gasperi…

- Traktaty unijne odnoszą się do przekonania, że gospodarka to motor integracji społecznej i gospodarczej i do poprawy sytuacji wszystkich mieszkańców Europy.

- Podczas kwietniowej manifestacji w Brukseli 50 tysięcy pracowników, w tym z Polski, wzięło udział w demonstracji, która przeszła pod gmach Parlamentu Europejskiego pod hasłem Koniec zaciskania pasa!Manifestowali nie tylko „południowcy”, ale i związkowcy z Niemiec, Francji, Holandii, Belgii. Żądali zmiany polityki, byli przeciwko dyktatowi Komisji Europejskiej, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku Centralnego. Poszerzają się obszary niezadowolenia?    

- Wolność gospodarcza nie powinna mieć pierwszeństwa przed prawami społecznymi. Związkowcy domagali się sprawiedliwszej polityki. Nie ma zgody na przerzucanie kosztów wychodzenia z kryzysu na pracowników.

- Szczególnie widoczni byli związkowcy z Antwerpii, ścierający się z policją…

- Tym razem spokojnie nie było. W demonstracji brali udział przedstawiciele portowców, dokerzy, którzy czują się zagrożeni planowanymi zmianami przepisów regulujących ich pracę. Dokerzy słyną z tego, że potrafią ostro protestować.

Rozmawiał Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę