„Inka” i „Zagończyk” – wracają Żołnierze Niezłomni niczym mityczna armia cieni

Żołnierze niezłomni w końcu mają należne im godne pochówki. Wyciągani z dołów śmierci, niczym mityczna armia cieni, wpisują się w pamięć narodu. W sobotę wieczorem hołd bohaterom oddało setki gdańszczan i przyjezdnych, którzy niejednokrotnie przemierzyli setki kilometrów. 

Trumny ze szczątkami śp. Danuty Siedzikówny „Inki” i śp. Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” wystawione zostały w sobotę wieczorem w Kaplicy Królewskiej w Gdańsku przy ul. św. Ducha. Bohaterów antykomunistycznego podziemia, których 28 sierpnia 1946 r. rozstrzelali reżimowi siepacze, żegnały setki gdańszczan, turyści oraz członkowie rodzin „Wyklętych”. Do Kaplicy Królewskiej ludzie ustawiali się w długiej kolejce by dotknąć trumien, pomodlić się, odmówić różaniec.

W honorowej asyście marynarzy Marynarki Wojennej RP odbyła się msza święta, której przewodniczył ks. prałat Ireneusz Bradtke, proboszcz Bazyliki Mariackiej.

- Dzisiaj my, Polacy, w większości już z innego pokolenia, stoimy wokół trumien bohaterów tamtego czasu. Odkrywamy wartość ich życia, ale także ich śmierci – podkreślił w homilii ks. Bradtke.

Trumny wprowadził metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź, były kapelan polowy WP. Czuwała przy nich najbliższa rodzina.

- Chcemy w sposób godny i patriotyczny uhonorować naszych bohaterów. Wszyscy, nie tylko tutaj, ale w całej Polsce, mamy świadomość historycznej chwili, podczas której możemy otwarcie oddać hołd żołnierzom powojennego podziemia walczącego o niepodległą Polskę – mówi wiceprezes IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk, kierujący zespołem, który jesienią 2014 r. na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku odkrył szczątki „Inki” i „Zagończyka” pod płytami chodnika w bezimiennych dołach śmierci.

Hołd bohaterom podziemia niepodległościowego złożył m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, który po godz. 18 pojawił się wraz z m.in. marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i ministrem spraw wewnętrznych i administracji Mariuszem Błaszczakiem.

Warty honorowe oprócz marynarzy i żołnierzy sprawowali m.in. delegacje „Solidarności”, grupy rekonstrukcyjne, harcerze z ZHP i ZHR, członkowie Związku Strzeleckiego RP.

Wystawienie trumien „Inki” i „Zagończyka” poprzedza główne uroczystości pogrzebowe, które w Gdańsku odbędą się w niedzielę w Bazylice Mariackiej i na Cmentarzu Garnizonowym.

W grypsie z gdańskiego więzienia „Inka” napisała: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”.

Zdanie to odnosi się nie tylko do jej postawy z okrutnego śledztwa, ale też do odmowy podpisania prośby o ułaskawienie do Bolesława Bieruta. Prośbę skierował za nią obrońca. Bierut, przewodniczący KRN, nie skorzystał z prawa łaski.

Pogrzeb państwowy Danuty Siedzikówny pseudonim „Inka”, sanitariuszki 5 Wileńskiej Brygady AK orazFeliksa Selmanowicza – pseudonim „Zagończyk”, dowódcy 2 kompanii 4 Wileńskiej Brygady AK odbędzie się w niedzielę 28 sierpnia 2016 r.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się mszą św. w Bazylice konkatedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gdańsku o godz. 13, skąd kondukt pogrzebowy uda się na Cmentarz Garnizonowy w Gdańsku, przy ul. Dąbrowskiego 2.

Trzeba było czekać 70. lat, które upłynęły od wykonania wyroku śmierci na bohaterach.

Pochówek bohaterów będzie wspólny. Tak zdecydowały ich rodziny bowiem oboje zginęli tego samego dnia w 1946 r. i porzuceni w bezimiennym grobie.

We wrześniu 2014 r. dowiedzieliśmy się, że na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku pracownicy IPN odnaleźli szczątki młodej kobiety z przestrzeloną czaszką. Okazało się, że to szczątki 17-letniej Danuty Siedzikówny ps. „Inka”.

Przypomnijmy, że 3 sierpnia 1946 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku wydał wyrok śmierci na Danutę Siedzikównę, pseudonim „Inka”, sanitariuszkę 5. Wileńskiej Brygady AK. 28 sierpnia 1946 r. o godz. 6.15 oficer w mundurze KWB zabił 17-letnią dziewczynę w areszcie śledczym.

Nikt nie odpowiedział za ten mord sądowy. Oskarżycielem w procesie sanitariuszki był prokurator Wacław Krzyżanowski, który dla 17-letniej wówczas dziewczyny zażądał kary śmierci. Został pochowany w październiku 2014 r. z honorami, w asyście wojskowej za rządów PO-PSL. Za co zresztą odwołany został dowódca koszalińskiego garnizonu.

A sama bohaterka? To skromna dziewczyna z Podlasia. Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 r. w Guszczewinie nieopodal Narewki, na skraju Puszczy Białowieskiej w powiecie Bielsk Podlaski. Jej pomnik stoi w Narewce przy tamtejszym kościele.

Danuta złożyła przysięgę Armii Krajowej w grudniu 1943 r. Z konwoju NKWD przed wywiezieniem do ZSRS w 1945 r. uwolnił ją patrol Stanisława Wołoncieja „Konusa”, podkomendnego mjr. „Łupaszki”.

Przez krótki czas jej przełożonym był por. Leon Beynar ps. „Nowina”, zastępca mjr. „Łupaszki” (później znany jako pisarz Paweł Jasienica). W konspiracjiwiosną 1946 r. nawiązała kontakt z ppor. Zdzisławem Badochą „Żelaznym”,bohaterem wojny 1920 roku, żołnierzem KOP, dowódcą jednego ze szwadronów „Łupaszki”.

Wbrew propagandzie bolszewickiej pamięć o bohaterach przechowywana była w lokalnych społecznościach.

Wracają jako armia cieni.

Artur S. Górski

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę