Kornel Morawiecki: ważne jest, aby mieć świadomość ciągłości historycznej, a jednocześnie nie gubić z pola widzenia postępu, starać się świat wyprzedzić, coś od siebie przekazać. Mój syn myśli podobnie…

Rozmowa z Kornelem Morawieckim, w latach 80. liderem Solidarności Walczącej, marszałkiem seniorem Sejmu RP obecnej kadencji, którą przeprowadził Artur S. Górski (Magazyn Solidarność) w trakcie inauguracji roku szkolnego 2016/2017 w Gimnazjum w Kosakowie. 

morawiecki

– Modnym terminem jest innowacyjność. Pański syn, były prezes banku, a dzisiaj wicepremier Mateusz Morawiecki, mimo, że jest magistrem historii  jak mało kto w polskiej polityce jest przygotowany by ten termin urealnić i wprowadzić w życie. Rozmawiamy w dzień rozpoczęcia nauki szkolnej w nowoczesnym gimnazjum w Kosakowie…

– Rzeczywiście jest imponujące. Nie jestem pewien, czy jest taka szkoła we Wrocławiu (miasto, z którego pochodzi K.Morawiecki – dop. red.). Innowacyjność jest obecna w naszym polskim duchu. Jesteśmy twórczym narodem. Sporo mamy jej w tradycji, szczególnie w naukach wyższych. I to w dyscyplinach ścisłych. Przecież szkoła lwowsko-warszawska, szkoła filozoficzna, to światowej klasy myśl filozoficzna i logika.

– Logik Alfred Tarski był wymieniany wśród najwybitniejszych logików…

– Wymienię też Tadeusza Kotarbińskiego, Marię i Stanisława Ossowskich, Kazimierza Twardowskiego, czy Władysława Tatarkiewicza. Dodam i przypomnę matematyczną szkołę lwowską ze Stefanem Banachem i szkołę warszawską. To było coś wspaniałego, przed 1939 rokiem, coś najlepszego na świecie. Także nasz język, nasza literatura, muzyka to są przykłady wysokiej kultury. Niezmiernie odkrywczej. Mamy przecież swoje spojrzenie.

– Mówił pan dzisiaj gimnazjalistom o tradycji, kulturze…

– Mówiłem, że są oni spadkobiercami największej kultury świata, czyli kultury i cywilizacji europejskiej. Wielką swoją nauką, pracą, myślą, talentami. Oni są tego spadkobiercami. A mówiłem też o języku, o polskości, której bronili ich praojcowie na Westerplatte, na Oksywiu.

– Łączy pan tradycję z nowoczesnością, niczym w Japonii, gdzie duch i kultura samurajów w połączeniu z technologią przyniosła dawnemu cesarstwu rozkwit nowoczesności? Druga Japonia?

– Nie szarżowałbym z tym hasłem (śmiech). Ale jest to dobry przykład skuteczności. Bardzo ważne jest, aby mieć świadomość ciągłości historycznej i nie gubić kontaktu z własną historią a jednocześnie nie gubić z pola widzenia postępu świata i starać się świat wyprzedzić, coś od siebie przekazać. Mój syn pod tym względem myśli podobnie.

– Mateusz, dzisiaj wicepremier, był dobrym uczniem?

– Tak, był bardzo dobrym uczniem. Radził sobie. Studentem też był bardzo dobry. Zdobywał różne stypendia. Ukończył historię na Uniwersytecie Wrocławskim…

– Nomen omen był w PRL uniwersytetem imienia Bolesława Bieruta, a chyba jednym z najbardziej zbuntowanych w kraju…

– Na początku jego studiów. Cóż tego patrona sobie studenci nie wybierali, a może właśnie ten patron wywołał w nich ducha przekory.

–  Mateusz potem wyjechał do Szwajcarii?

– Tam nauczył się niemieckiego. Jak sam żartował studiował Europę w Bazylei. Na tyle szybko i dobrze, że ukończył studia w Hamburgu, we Frankfurcie nad Menem, w Stanach Zjednoczonych. Dostał stypendium i ukończył studia podyplomowe prawa europejskiego i ekonomiki integracji gospodarczej. Zrobił szybko dyplom MBA na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.  Miał dwadzieścia kilka lat, był przed 30.  Wygrał stypendium w Bazylei bo był najlepszy. Śmiałem się, że został magister Europae (Mateusz Morawiecki ukończył studia z zakresu prawa międzynarodowego, prawa europejskiego, integracji gospodarczej i walutowej, czyli Master of Advanced European Studies na Uniwersytecie w Bazylei – dop. red). Tam studiowali studenci ze wszystkich krajów Europy. Skończył te studia jako pierwszy z ekonomii i trzeci z prawa. Koncerny mu oferowały olbrzymie pieniądze nie tylko na owe czasy. No i wybrał. Został w bankach i zarabiał. Teraz zarabia o wiele, o wiele mniej.

Rozmawiał Artur S. Górski

Zdjęcie: Paweł Glanert

Download PDF
Powrót Drukuj stronę