Górnicy jadą wspierać protest pracowników sądów i prokuratury przed Ministerstwem Sprawiedliwości

Od wtorku 7 maja br. do odwołania trwa w Warszawie przed gmachem Ministerstwa Sprawiedliwości protest związkowców pod szyldem Porozumienia Związków Zawodowych Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości. Domagają się podwyżek i systemowych zmian gwarantujących wzrost wynagrodzeń. Górnicy ze śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” wesprą protest pracowników sądów i prokuratury przed ministerstwem.

Do Warszawy pojedzie stu górników z kopalń Górnego Śląska z kopalń KWK Piast w Bieruniu i KWK Chwałowice w Rybniku, aby wspierać protestujących pracowników sądów i prokuratur. którzy od kilku dni koczują w namiotowym miasteczku.

W „miasteczku” rozbitym przed siedzibą kierowanego przez ministra Zbigniewa Ziobrę resortu odbywają się m.in. dyskusje na temat reformy sądownictwa.

Uposażenia asystentów sędziów, sekretarek, sekretarzy i innych pracowników sądów i prokuratur są zamrożone od 2011 r.

– Uważamy, że to Pan ponosi odpowiedzialność za obecną sytuację w sądownictwie, doprowadzenie do skrajnych reakcji i nieprzewidzianych prawem działań ze strony pracowników, aby zwrócić uwagę na swoją dramatyczną sytuację – napisał do premiera Mateusza Morawieckiego NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa, zwracając uwagę, premierowi, że brak waloryzacji i nieadekwatność wynagrodzeń pracowników sądów (oprócz sędziów) porównując je do poziomu zarobków w Polsce powodują konsekwencje. Są nimi odejścia z pracy na niespotykaną skalę.

Krytyczny poziom wynagrodzeń prowadzi do obniżenia liczby zatrudnionych pracowników, co przekłada się na brak efektywności działalności orzeczniczej sądów.

PiS obiecywało dofinansowanie wymiaru sprawiedliwości, tyle, że pieniądze przerzucono do dwóch nowo powstałych Izb Sądu Najwyższego, w tym przekazując je na o 40 proc. wyższe uposażenia sędziów nowej Izby Dyscyplinarnej wynoszące aż 24,4 tys. zł miesięcznie.

Tymczasem według danych NSZZ „Solidarność” Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP 95 proc. pracowników sądów zarabia niespełna 2,8 tys. zł netto. Dotyczy to też asystentów, na ogół absolwentów prawa.

Akcje protestacyjne pracowników sądów i prokuratur, trwają od połowy grudnia 2018 r. i przyjmują różny charakter. W ostatnim czasie Związek Prokuratorów i Pracowników Prokuratury organizował krwiodawstwo, „Solidarność” Pracowników Sądownictwa apelowała o wysyłanie do Trybunału Konstytucyjnego petycji, by ten rozpoznał wniosek o zbadanie konstytucyjności przepisów o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, na mocy których pracownicy sądów i prokuratur, podobnie jak policjanci, nie mogą strajkować. Na święta związek wysłał do resortów sprawiedliwości i finansów puste koszyki z życzeniami.

- Budujemy je pod skrzydłami resortu, bo gdzie mamy się podziać z naszymi problemami, przecież to Ministerstwo Sprawiedliwości kształtuje rozwiązania i ma wpływ na wiele rzeczy. Pod kancelarią premiera? W naszej ocenie nie ma tam wystarczającej ilości miejsca. Pod Sejmem nie chcemy prowadzić akcji, bo też nie chcemy, by nasze miasteczko było miejscem rozgrywek politycznych – mówiła Edyta Odyjas, przewodnicząca „Solidarności” Pracowników Sądownictwa.

Pracownicy sądów i prokuratury nie mają prawa do strajku i muszą wziąć urlop wypoczynkowy, aby przyjechać do miasteczka.

Głównym postulatem wszystkich związkowców jest wzrost wynagrodzeń. „Solidarność” walczy o 450 zł podwyżek jeszcze w 2019 r. (do 200 zł już zapisanych w ustawie budżetowej na 2019 r.) i 500 zł w 2020 r. , Ad Rem – od początku domaga się dodatkowo w 2019 r. 1000 zł podwyżki.

Wszyscy związkowcy widzą też konieczność zmian systemowych. NSZZ „Solidarność” opowiada się na wejściu w życie opracowywanej ustawy o pracownikach wymiaru sprawiedliwości, z zapisanym mnożnikowym systemem wynagrodzeń.

ASG

 

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę