Godny pogrzeb naszych bohaterów. Cześć im i chwała!

Trumny „Inki” i „Zagończyka” spoczęły w niedzielę w poświęconej ziemi. Wydobyci z jam śmierci Żołnierze Niezłomni doczekali się godnego pochówku 27 lat po transformacji. Państwo żeby mogło być silne, aby mogło wychowywać młode pokolenia, musi mieć swoich bohaterów. I Polska ich ma! Symboliczne były rogatywka i furażerka Żołnierzy Niezłomnych na trumnach w Bazylice mariackiej, przy których straż honorową trzymali oficerowie i marynarze Marynarki Wojennej RP.

Zdjęcia: Paweł Glanert

 

W Gdańsku kilkanaście tysięcy osób przeszło w marszu idei – idei powrotu do tradycji niepodległościowej i zerwania z mitem III RP, czyli teorii, że opozycja antysystemowa zrodziła się dopiero po 1968 roku.

To „zaczadzenie” – jak to ujął na spotkaniu z nami w Sali BHP przed dwoma tygodniami metropolita gdański Sławoj Leszek Głódź – ustępuje przekonaniu, że warto „zachowywać się jak trzeba”. Czy to będzie zaczyn nowego państwa i dlatego były prezydent Lech Wałęsa, który przybył na pogrzeb w stroju wędkarza lub miłośnika safari, opuścił pośpiesznie gdańską świątynię przed zakończeniem uroczystości?

Patrzy Inka na nas z nieba! Zachowała się jak trzeba! Cześć i chwała bohaterom! Pamiętamy! Tymi hasłami rozbrzmiewał w upalne popołudnie Gdańsk gdy rzesza kilkunastu tysięcy osób przeszła w kondukcie pogrzebowym za lawetami z trumnami ppor. Danuty Siedzikówny, sanitariuszki 5 Wileńskiej Brygady AK, awansowanej w niedzielę pośmiertnie na pierwszy stopień oficerski dekretem prezydenta RP Andrzeja Dudy i „urodzonego żołnierza” ppłk. Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Szli od Bazyliki mariackiej do cmentarza wojskowego w wielkiej manifestacji idei niepodległości. Szli żołnierze i marynarze, gdańszczanie i turyści, samorządowcy i członkowie rządu z Beatą Szydło, prezydent RP Andrzej Duda i harcerze. Pieśń o „Ince” oraz oprawę wokalną zapewniła śpiewaczka operowa Alicja Węgorzewska. 

Takiego pogrzebu chyba jeszcze Gdańsk nie widział. 

- To ważny dzień. Czy smutny? Przecież to pogrzeb. Nie! To nie jest smutny dzień. Najbliżsi smutek przeżywają od początkującego życia, bo przecież ta śmierć nastąpiła 70 lat temu. Dzisiaj są z nami potomkowie tych rodzin. Jeżeli smucić się, to tylko z tego powodu, że aż 70 lat trzeba było czekać na pogrzeb i aż 27 lat po 1989 roku! – mówił po mszy świętej prezydent Andrzej Duda podczas uroczystości pogrzebowych „Inki” i „Zagończyka”.

Tutaj żołnierze 5 Brygady Wileńskiej AK, którzy jesienią 1945 roku przybyli na Pomorze znajdując oparcie w miejscowej, kaszubskiej ludności. I to mimo, że od 1945 roku i przez cały okres PRL Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” był jednym z celów propagandy. Robiono z „Łupaszki” symbol „leśnych band”, a przekaz kierowano szczególnie do mieszkańców Pomorza i Mazur.

Dlaczego? Otóż Major nakazał budowę jak najlepszych relacji z ludnością. Za nim stanął Kaszuba służący w Brygadzie, czyli Adolf Hirsz.  Walkę poparł też ceniony tutaj Ottomar Zielkie, przedwojenny działacz (skazany na karę śmierci w 1948 r.). Szybko okazało się, że akcje zbrojne przeciwko funkcjonariuszom UB, NKWD, milicji, KBW, propagującym kolektywizację członkom PPR wzbudziły życzliwe zainteresowanie.

- O ile do 1989 roku można powiedzieć, że rządził ustrój tych samych zdrajców, którzy zamordowali „Inkę” i „Zagończyka”, to przecież po roku 1989 teoretycznie już nie. To jak to się stało, że trzeba było 27 lat czekać na to, aby Polska mogła pochować swoich bohaterów? – pytał retorycznie prezydent i dodał, że to nie będzie tylko pogrzeb, ale będzie to patriotyczna manifestacja zadośćuczynienia jakie państwo polskie czyni wobec  bohaterów.

Słowom tym zdawał się przysłuchiwać obecny na uroczystym państwowym pogrzebie były prezydent Lech Wałęsa, który zajął miejsce w ławce ubrany jak gdyby wybierał się na ryby lub na afrykańskie Safari – w koszulę koloru khaki z krótkim rękawkiem i spodnie tego  samego koloru. Czyżby manifestował w ten sposób zazdrość o ten fragment chwały i sławy, przynależnej Żołnierzom Niezłomnym? Opuścił bazylikę wraz z pierwszymi słowami Andrzeja Dudy,

A prezydent Duda m.in. podziękował za pracę m.in. prof. Krzysztofowi Szwagrzykowi, pod którego kierownictwem zespół archeologów IPN prowadził pracę poszukiwawcze miejsca pochówki „Inki” i „Zagończyka”.

- Dziękuje Panie profesorze za pracę, która mam nadzieje znajdzie miejsce w polskiej historii i podręcznikach. Dziękuję lekarzom i genetykom, którzy złamali klątwę , którą na żołnierzy niezłomnych chcieli położyć komuniści. Wiecie jaka jest największa kara? Nie pamięć, zapomnienie, pochowanie kogoś pod chodnikiem. To jest największa kara dla jego pamięci i dla jego rodziny. To niezwykle okrutne tak się zachować.  Jest coś takiego jak chluba bohatera, która spływa na następne pokolenia, ale jest i też piętno zdrajcy, które też jest bardzo trwałe – mówił Andrzej Duda.

- Nie mam przekonania, żebyśmy poprzez ten pogrzeb przywracali im godność, bo oni jej nigdy nie stracili. My przywracamy godność państwu polskiemu. To państwo polskie po 27 latach odzyskuje wreszcie godność poprzez ten pogrzeb. Również poprzez pogrzeb „Łupaszki” i wszystkich następnych żołnierzy niezłomnych, których uda nam się odnaleźć i godnie pochować – zadeklarował prezydent Duda.

- Cześć i chwała bohaterom! Zachowaliście się jak trzeba! Niech żyje Polska! – rozległo się w świątyni na zakończenie wystąpienia prezydenta.

Metropolita gdański ks. abp Sławoj Leszek Głodź podziękował:

- Panie prezydencie! Przemówił Pan jak trzeba!

 Po godz. 17 trumny „Inki” i „Zagończyka” spoczęły w ziemi cmentarza przy ul. Bema.

– Rodacy, ten wielki marsz, który nas przywiódł tutaj będzie szedł przez całą Polskę i przypominał o wielkich czynach Polaków, którzy walczyli o Polskę i niepodległość i będzie przypominał o czynach „Inki” i Selmanowicza, będzie przypominał o Żołnierzach Niezłomnych i tych wszystkich pokoleniach, które czerpią z ich tradycji. Wiem, jak planowano zabić pamięć o Żołnierzach Niezłomnych. Pamiętamy, jak zespół prof. Szwagrzyka spod trotuarów i spod wielkich pomników katów naszych bohaterów wydobywał szczątki tych, którzy walczyli o niepodległości, czasami przy sprzeciwie tych, którzy chronili pamięć katów, a nie chcieli pamiętać o bohaterów. Dzisiaj państwo polskie zachowuje się wreszcie jak trzeba, ale pozostaje otwarte pytanie: dlaczego trzeba było czekać tak długo? – powiedział  minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

– „Niech żyje Polska”! Tego się boją! I dlatego ten łańcuch pokoleń, który wyszedł z katedry będzie szedł przez całą Polską tak długo aż wszystkie pokolenia i wszystkie stany i wszystkie środowiska zrozumieją, że najważniejsza jest niepodległość Polski, bo bez niej nic nie jesteśmy w stanie zrobić, zrealizować. Bez niej nie będzie ani sprawiedliwości społecznej, ani dobrobytu – dodał Antoni Macierewicz.

Cześć i chwała bohaterom!

– Polska historia jest zapisana krwią bohaterów. My wszyscy jesteśmy winni oddać tym bohaterom cześć i chwałę, ale jesteśmy im winni również pamięć i to, by te ideały, w które oni wierzyli za które ginęli na zawsze pozostały ważne dla nas, pozostały w naszych sercach, by budowały nasza wspólnotę – powiedziała z kolei premier Beata Szydło.

– Co wtedy czuła „Inka”, kiedy bandyta przystawiał jej pistolet do głowy? O czym marzyła? Całe życie było przed nią, ale uznano, że była wrogiem narodu. Kaci nie ponieśli żadnej odpowiedzialności, a bohaterowie „Inki” i „Zagończyka” dopiero po 70 latach mogą być z nami wszystkimi, mogą mieć godny pogrzeb, możemy powiedzieć: „Inko” i „Zagończyku”, jesteśmy waszymi dłużnikami. Dzięki wam możemy żyć w wolnej Polsce – powiedziała premier.

Kilkanaście pocztów sztandarowych NSZZ „Solidarność” asystowało podczas mszy św. i w kondukcie pogrzebowym. Wśród licznych związkowców byli m.in. Piotr Duda, lider „S”, Krzysztof Dośla, przewodniczący ZRG NSZZ „S”, Stanisław Szukała, lider Związku ze Słupska.

– Panie pułkowniku i pani porucznik w imieniu „Solidarności” składam wam hołd. Za dwa dni będziemy świętowali rocznicę podpisania Porozumień sierpniowych w Szczecinie, Gdańsku, Jastrzębiu. W tamte dni rozpoczęliśmy drogę do wolności i do prawdy historycznej – przypomniał Piotr Duda przy grobach bohaterów.

„Inka” i „Zagończyk” zostali pochowani w asyście wojska, marynarzy, harcerzy, Polonii z USA, Kanady, Szwajcarii, kibiców Lechii Gdańsk, Śląska Wrocław, w blasku rac i huku salw oraz tysięcy uczestników pogrzebu na trasie Piwna – Węglarska – Szeroka – Targ Drzewny – Hucisko – 3 Maja – gen. Antoniego Giełguda , a wśród nich siostrzenicy „Inki” Danuty Ciesielskiej, wnuczki „Zagończyka” Barbary Brudzińskiej i sanitariuszki Wandy Bartkiewicz ps. „Basia”.  70 lat po rozstrzelaniu ich w gdańskim areszcie.
– Długo czekałaś, Inko, na ten dzień. Stanowczo za długo – powiedział ks. abp Sławoj Leszek Głódź, gdy w niedzielę serce Polski biło w Gdańsku.

Artur S. Górski

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę