Gdynia. 6 rano. Apel poległych.

Nasi grudniowi bohaterowie uczą nas, że o swoje trzeba walczyć. Że nie zbudujemy lepszego państwa, jeśli nasza aktywność ogranicza się jedynie do oglądania telewizji i wpisywania komentarzy w Internecie. Politycy i pracodawcy będą nas źle traktować tak długo, jak długo im na to pozwolimy – mówił podczas dzisiejszego (17 grudnia) Apelu poległych pod pomnikiem Ofiar Grudnia 1970 Roman Kuzimski, wiceprzewodniczący Regionu Gdańskiego oraz przewodniczący KM NSZZ „S” Stoczni Gdynia.

O 4.30 rano młodzież gdyńskich szkół zapaliła na ulicach miasta znicze. W taki sposób oświetlona została droga prowadząca od kolejki SKM Stoczni Gdynia do  pomnika Ofiar Grudnia 1970. O 6 rano jak co roku odbył się tam Apel poległych. Rozpoczął się on salwą honorową wykonaną przez kampanię reprezentacyjną Marynarki Wojennej. Modlitwę poprowadził ks. abp Sławoj Leszek Głódź.

- Ta zbrodnia dotąd nie została rozliczona. Ale Gdynia pamięta. Gdynia ma swoją godzinę W – mówił ks. arcybiskup.

Roman Kuzimski przypomniał wydarzenia masakry grudniowej z 1970 r. Zastanawiał się, dlaczego dziś, choć ofiarę za lepsze, godne życie poniosło tylu ludzi, żyje się wielu z nas nadal tak ciężko.

- 43 lata po masakrze, tu w tym miejscu warto zadać sobie pytanie, dlaczego dzisiaj w swoim wolnym kraju, za który oni ginęli, tak ciężko związać nam koniec z końcem. Dlaczego polscy pracownicy tak doceniani za granicą, w swoim własnym kraju nie mogą zarobić na utrzymanie rodziny. Są pomiatani, wyzyskiwani. Są oszukiwani nie tylko przez pracodawców, ale i polityków. Przecież oni w 1970 r. ginęli za chleb. Wyszli na ulice, bo nie zgadzali się na ponizanie swojej godności. Nie zgadzali się na wyzysk – mówił Roman Kuzimski.

W uroczystym apelu uczestniczyło kilkadziesiąt pocztów sztandarowych „Solidarności” z Regionu Gdańskiego. Warto podkreślić liczny udział uczniów z gdyńskich szkół.

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę