Gdańskie ubóstwo – Piotr Gierszewski o pomocy społecznej w stolicy Pomorza

Jak w kwestii ubóstwa i rozwarstwienia społecznego prezentuje się stolica Pomorza? O komentarz poprosiliśmy radnego miasta Gdańska z listy PiS i członka oświatowej „Solidarności” Piotra Gierszewskiego, członka Komisji Edukacji oraz Komisji Spraw Społecznych i Ochrony Zdrowia w Radzie Miasta Gdańska.

Piotr_Gierszewski

– Sprawami społecznymi, w tym pomocą społeczną, zajmuję się w gdańskiej radzie miasta już od 16 lat. W tej perspektywie trzeba stwierdzić, że skala ubóstwa w Gdańsku się zmniejszyła, jednak wciąż pozostaje na przerażająco wysokim poziomie. Miejscem, w którym widać to wprost, wręcz namacalnie, jest szkoła. Ogromna liczba dzieci korzysta tam z darmowych obiadów, do których uprawniają konkretne progi dochodowe w ich rodzinach. To po prostu oznacza, że te dzieci żyją w biedzie. Dzięki szkole od poniedziałku do piątku mogą zjeść przynajmniej jeden ciepły posiłek dziennie, ale nie wiemy, co się z nimi dzieje w dni wolne od zajęć szkolnych. Władze miasta oficjalnie budują narrację o Gdańsku jako nowoczesnym i bogatym mieście. Nie do końca się z tym zgadzam. Wprawdzie oficjalne bezrobocie jest stosunkowo niskie, ale istnieje bezrobocie ukryte. Istnieje także duże rozwarstwienie w poziomie rozwoju poszczególnych dzielnic. Nie trzeba wymieniać ich nazw, mieszkańcy Gdańska dobrze wiedzą, gdzie żyje się łatwiej, a gdzie trudniej. W Gdańsku brakuje spójnej i kompleksowej szeroko rozumianej polityki społecznej. Kilka miesięcy temu w Urzędzie Miasta przeprowadzono prawdziwą rewolucję i utworzono jeden duży Wydział Rozwoju Społecznego. Nadzoruje on ok. 50 proc. miejskiego budżetu. Jednak w kontaktach z takim molochem trudno odnaleźć się mieszkańcom zwracającym się o pomoc społeczną. Można odnieść wrażenie, że chodziło o zdjęcie problemu z głowy miejskim urzędnikom. Wprawdzie stosunkowo sprawnie działa Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie, wypłacający świadczenia społeczne, jednak jest to leczenie objawów, a nie przyczyn problemu – mówi Piotr Gierszewski.

– Rozwiązanie wymaga działań kreatywnych, często pozornie nie związanych z problemem ubóstwa. Coraz bardziej powszechne stają się chociażby funkcjonujące w poszczególnych samorządach karty dużych rodzin, które umożliwiają rodzinom z trójką i większą liczbą dzieci obniżenie kosztów codziennego życia, jak dojazdy do pracy i szkoły itp. Byłem inicjatorem takiego rozwiązania w Gdańsku 8 lat temu. Na podobnej zasadzie osoby bezrobotne w określonych godzinach mogą w naszym mieście bezpłatnie podróżować komunikacją miejską, np. w poszukiwaniu pracy, a więc w celu poprawienia swojej sytuacji materialnych. Tego typu działań powinno być jednak więcej. Wciąż nie działają w ogóle lub nie tak jak powinny tzw. banki żywności, umożliwiające wykorzystanie nadmiaru żywności na rzecz osób najbiedniejszych. Obecnie państwo polskie nie wspiera tej działalności, czego dowodem są głośne sprawy przedsiębiorców, np. piekarzy, ściganych przez urzędy skarbowe za przekazywanie swoich produktów na cele pomocy społecznej. Krótko mówiąc, potrzeba działań kreatywnych i elastycznych, dopasowanych do specyfiki poszczególnych samorządów – ocenia radny.

fot. bip.gdansk.pl

Download PDF
Powrót Drukuj stronę