Flexicurity – model społeczny i gospodarczy. Rząd jest zbyteczny?

Uczymy się całe życie. Flexicurity – słowo obce, ale coraz częściej używane na określenie idei socjalnej swoistego „Złotego  trójkąta”, czyli modelu socjalnego,  którym zatrudnienie oparto na swobodnym procesie zatrudniania oraz zwalniania pracowników przez pracodawców, ale także na rozwiniętych zabezpieczeniach socjalnych dla tracących zatrudnienie. Większość pracujących ciężko rodaków chciałoby zapewne mieć takie uposażenie jak bezrobotny w Danii (w przeliczeniu ponad 6 900 zł miesięcznie) o Luksemburgu nie wspominając. Ale nie w tym rzecz by śrubować zasiłki, ale by stabilnie i bez szkody dla pracownika i jego rodziny przemodelować jego zatrudnienie. Po raz pierwszy system ten wprowadzony był w Danii w 1990 r. Ten obcy termin pochodzi od słów flexibility (elastyczność) oraz security (bezpieczeństwo).

Jak radzić sobie na rynku pracy, któremu daleko do cywilizowanych norm? Jaka jest różnica między goniącym za zyskiem kapitalistą, a pracodawcą, czym jest społeczna odpowiedzialność biznesu, czy polski rynek pracy może być jeszcze bardziej elastyczny? Czy mamy w Polsce – jak głosi Konstytucja – społeczną gospodarkę rynkową? Czy realny jest dialog obywatelski w systemie oligarchicznym? To niektóre z pytań na jakie starali się znaleźć odpowiedź uczestnicy piątkowej konferencji podsumowującej projekt „Flexicurity – element europejskiego modelu gospodarczego i społecznego” w Sali BHP Stoczni Gdańskiej.

Konferencję zorganizowała Międzyzakładowa Komisja NSZZ Solidarność Stoczni Gdańskiej. Związkowcy nie tylko zdejmują imię Lenina, zawieszone decyzją prezydenta z PO, znad stoczniowej bramy, organizują akcje protestacyjne, ale też realizują projekty europejskie, tworzą własne projekty ustaw, proponują rozwiązania dla gospodarki w sferze mikro i makro. Region Gdańsk NSZZ „S” od 2003 r., a więc na rok przed wejściem Polski do Unii Europejskiej, zrealizował już 12 projektów europejskich.  W konferencji brali udział wśród około 150 osób, m.in. związkowi liderzy „Krajówki” – Piotr Duda,  gdańskiej S” Krzysztof Dośla, stoczniowej „S” Roman Gałęzewski i Karol Guzikiewicz. Zaproszeni zostali też m.in. pomorski marszałek Mieczysław Struk i poseł PiS Andrzej Jaworski.

- Jesteśmy gotowi do działania od akcji związkowych poprzez przygotowywanie projektów ustaw, udział w konferencjach i seminariach, braliśmy i bierzemy udział w programach europejskich. Wszystko to by wymieniać się spostrzeżeniami na temat otoczenia pracownika. Jeśli dojdzie do pozytywnego porozumienia się pracowników i pracodawców to faktycznie rządzący nie są do niczego potrzebni. W poszanowaniu stron możemy wiele osiągnąć wspólnie w ramach porozumienia pracodawców ze zorganizowanymi pracownikami. Rządzący mogą wtedy pójść sobie „haratać w gałę”, nie udając nieudolnie rządzenia. I do tego też namawia związek zawodowy „Solidarność –  powiedział nam w przerwie konferencji Piotr Duda.

Jacek Rybicki, członek Prezydium ZRG „S” omówił szczegółowo przykład Danii, w której wprowadzono zasady „złotego trójkąta” – aktywnej polityki na rynku pracy.

Ta płynność zatrudnienia i bezpieczeństwo pracownika oparte jest tam m.in. na przygotowaniu już na etapie zagrożenia zwolnieniem pracowników do podjęcia nowej formy zatrudnienia.

- Zwolniony pracownik w tym systemie ma gwarancję bezpieczeństwa socjalnego dla siebie i dla rodziny, a dzięki szerokim możliwościom przekwalifikowań szybko wraca na rynek pracy. Przy tym wysokość zasiłku do 90 procent wynagrodzenia za ostatnie miesiące, czyli jest to średnio 6922 zł miesięcznie przeliczone po obecnym kursie euro – podkreśla Rybicki.

Jeszcze wyraźniej widoczne to jest w systemie austriackim, który opiera się na przekwalifikowaniu zamiast wypłacania zasiłków.

Niestety w naszym kraju przy rozbudowanym systemie elastyczności zatrudnienia od umów o pracę po telepracę i umowy zlecenia, często mamy do czynienia ze zjawiskami patologicznymi, gdy umowy tzw. śmieciowe, trwają po kilka lat, a zatrudniani na ich podstawie pracownicy za każdym razem zaczynają od nowa. Na dodatek idzie to w parze z brakami w zakresie bezpieczeństwa, szczególnie tam, gdzie wymaga to środków budżetowych. Tym bardziej, że fundusz pracy zamraża decyzją ministra finansów już 5 miliardów złotych zamiast kierować je na aktywne formy rozbrojenia bomby społecznej jaką jest bezrobocie.  Nie możemy liczyć na parasol państwa jak w przypadku modelu skandynawskiego.

- Rozwarstwienie jakie widoczne jest w dysproporcji miedzy zasiłkiem w krajach starej Unii a wynagrodzeniem za pracę w Polsce obrazuje przepaść cywilizacyjna, która nas odgradza od reszty Europy. To też wyjaśnia dlaczego w ciągu ostatnich kilku lat kilka milionów Polek i Polaków wyjechało z Polski. Większość z nich nie wróci do kraju. Chyba,  że tylko po to by odwiedzić groby rodziców – komentuje Krzysztof Dośla, szef ZRG NSZZ „S”.

Co do Skandynawii i tamtejszych warunków, to np. kilka lat temu bezrobocie w Danii wynosiło 3,8 procenta, by w trakcie kryzysu wzrosnąć do 7,8 procent. Doszło bowiem do zachwiania polityki opartej na dialogu poprzez kryzys. Dla Duńczyków to dramat, skoro są nawet zmuszani do wyjazdów za granicę w poszukiwaniu pracy. Sytuacja w Polsce jest niestety dużo bardziej dramatyczna, a Powiatowe Urzędy Pracy zajmują się li tylko rejestracja bezrobotnych.

- Istotnym modelem flexicurity jest dialog. Ta strategia typu win-win, zakłada, że w dialogu nie Am zwycięzców i zwyciężonych – zauważa Rybicki. Oparcie tego modelu na porozumieniu jest o tyle ułatwione, że 80 procent pracowników objętych jest w Danii układami zbiorowymi, a 67 procent należy do związków zawodowych.  Z kolei aż 95 procent zatrudnionych w Austrii objętych jest układami zbiorowymi. W Niemczech układy zbiorowe też obejmują większość zatrudnionych, przy czym tzw. uzwiązkowienie w RFN wynosi nieco ponad 20 procent.

W Polsce zaś coraz rzadziej stosuje się umowy na czas nieokreślony. Czy można wiec ucywilizować umowy cywilno-prawne? Tak, o ile podejmujący negocjacje będą mieli świadomość, że te umowy mogą wyglądać inaczej. Taka świadoma postawa zatrudnianego u odpowiedzialnego pracodawcy powinna budzić szacunek. Jest ona oznaka, że może to być lojalny i świadomy pracownik. Pracownik świadomy to pracownik szanowany przez pracodawcę i jest to w efekcie sukces wspólny.

- Prywatyzacja i konsolidacja oraz umowy oparte o formy tzw. elastyczne źle się kojarzą  polskim pracownikom. Nie boimy się na te tematy rozmawiać. W Polsce pracodawcy forsują stanowisko: elastyczność – tak, ale bezpieczeństwa nie ma w naszym systemie. Dialogu społecznego de facto w Polsce nie ma. W Polsce brak spójnej polityki społecznej. Nie można płynnie z miejsca pracy do miejsca pracy przechodzić bo dopiero, gdy otrzyma się świadectwo pracy można pomagać zwolnionemu,  a chodzi o to, by go pilotować, tak by mógł podjąć pracę elastycznie. Polki model pracownika to pracownik na rozkaz, coraz częściej pozbawiany elementarnych praw, jak czas pracy, prawo do urlopu, do emerytury – przekonuje Piotr Duda.

Krzysztof Dośla zaś przypomina, że „elastyczność” polskiego rynku pracy idzie za daleko.   80 proc. osób poniżej 25 roku życia zatrudnionych jest na umowy cywilno-prawne.  Czy jednak tzw. liderzy biznesu dostrzega potencjał i korzyści jakie niosą ze sobą inwestycje w pracownika, w warunki pracy? Czy społeczna odpowiedzialność organizacji, tzw. CSR, to klucz do sukcesu ekonomicznego? Te pytania w Polsce roku 2012 pozostają otwarte.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę