Dywizjon 303 Historia prawdziwa – nareszcie film o wojennym triumfie

Historia sama w sobie jest, tak jak prawda, ciekawa. Warto zastanowić się jacy byliśmy, by zrozumieć jacy jesteśmy i jacy będziemy. A co ma do tego Dywizjon 303? Ano tyle, że to polscy, angielscy i czescy lotnicy bronili honoru Europy.

150 polskich pilotów myśliwskich w różnych eskadrach w 1940 roku zestrzeliło 203 niemieckie samoloty. Wzbili się w angielskie niebo jako straceńcy, wydani na żer niemieckich asów lotnictwa nim Anglicy uzupełnią braki. Wrócili w glorii chwały. Krótkotrwałej, ale jednak to dzięki nim niemieccy piloci myśliwców i bombowców roztrzaskali swe maszyny o skały białych klifów Dover w hrabstwie Kent.

303 Dywizjon Myśliwski Warszawski im. Tadeusza Kościuszki, z wypożyczonymi do Brytyjczyków myśliwcami, z charakterystycznymi skrzyżowanymi kosami i maciejówką na kadłubach, stał się wreszcie bohaterem filmowym.  Wcześniej pojawili się przez moment na ekranach kin w filmie z 1969 roku „Bitwa o Anglię” (Battle of Britain) z kilkunastosekundową sekwencją walki powietrznej i polskimi komendami.  

Na ekrany kin w tym roku trafiły raptem aż dwa filmy, jednocześnie. Na pierwszy ogień zatem weźmy nasz rodzimy „Dywizjon 303. Historia prawdziwa”, choć wyreżyserowany przez chorwackiego reżysera, to film polski. Otrzymaliśmy w końcu film fabularny nie o rozstrzeliwaniu, wieszaniu, szaleństwie walk w milionowym mieście, śmierci bohatera na śmietniku, ale film o zwycięstwie.

Bohaterami są piloci, którym nie dane było zmierzyć się z wrogiem w 1939 roku, których maszyny zniszczyła Luftwaffe na polskich lotniskach, outsiderzy, skazani przez Anglików na pożarcie, a oni okazują się bohaterami. Malowane na kadłubach samolotów czarnobiałe krzyże symbolizowały kolejne strącone maszyny wroga. Gdzieś w głowie podczas projekcji brzmiał wiersz Jana Lechonia

Zdobywszy wolność innym dłońmi skrawionemi,
Dowiedział się nareszcie, że sam nie ma ziemi.
I wtedy ktoś rozumny, nie rozumny szałem,
Powiedział mu: „Od dawna wszystko to wiedziałem,
Wiedziałem, że nikt twoich ran ci nie odwdzięczy,
Bo czym krew, co płynie, przy złocie, co brzęczy,
I nigdy nikt nie liczył leżących w mogile,
Bo czym jest duch anielski przy szatańskiej sile?
Jak żal mi, że ci oczy nareszcie otwarto!
I powiedz sam mi teraz, czy to było warto.”
A żołnierz milczał chwilę i ujrzał w tej chwili
Tych wszystkich, którzy legli w cudzoziemskim grobie,
Co mówili: „Wrócimy”, nie myśląc o sobie.
I widzi jakichś jeźdźców w tumanach kurzawy,
I słyszy dźwięk mazurka i tłumu wołanie.
Dąbrowski z ziemi włoskiej wraca do Warszawy.
„Czy warto…?” Odpowiedział: „Ach! śmieszne pytanie!”

O tym jest ten film. Naszym pilotom Janowi Zumbachowi (Maciej Zakościelny), Witoldowi Urbanowiczowi (Piotr Adamczyk) o to chodziło by walczyć. W sierpniu 1940 r. polscy piloci rozpoczęli jeden z najbardziej chwalebnych okresów w historii polskiego lotnictwa wojskowego, pilotów służących w Królewskich Siłach Powietrznych. Możemy więc zobaczyć zmagania naszych asów tak z niemieckimi pilotami, jak i z wyniosłymi (do czasu) i nieufnymi Anglikami na ziemi.  Piloci_303

Film Chorwata Denisa Delićia powstał według książki Arkadego Fiedlera. Brakuje mu może dramaturgii i tragedii wojny fotografowanej z bliska, którą symbolizuje jedynie ostrzelanie szpitala wojskowego, nocne bombardowanie kilku pojazdów w lesie oraz informacja o śmierci w walce dwóch pilotów.

To jednak wystarczy, by nie mieć przekonania, że piloci z Dywizjonu 303 jedynie tańczą, piją, dają się podrywać Angielkom, które na czas pobytu w pubie przywdziewają zalotne sukienki, układają starannie włosy, ściągają grube skarpety, wdziewając jedwabne pończochy, a wojskowe buty zamieniają na zgrabne pantofelki. Nasi zaś od czasu do czasu na dźwięk alarmu startują, by zestrzeliwać niemieckich pilotów. A na koniec misji otrzymują list gratulacyjny od króla Jerzego VI Windsora. To jest film o wygrywaniu. W natłoku co rusz obchodzonych rocznic naszych klęsk potrzebujemy filmu o triumfie mającym jednak jakiś sens.

Dywizjon 303. Historia Prawdziwa” na plus zalicza też efekty specjalne scen walk powietrznych oraz muzykę. Hawker Hurricane, choć konstrukcyjnie nie najnowszy, w rękach naszych pilotów okazał się wartościową maszyną, zdolną stawić czoła Messerschmittom Bf 109, podobnie jak myśliwiec Supermarine Spitfire. W filmie maszyny lśniły w promieniach słońca, wzbijając się nad pułap chmur.

Ideologia z którą walczą piloci w filmie nie gra większej roli, chociaż reżyser nie unika wskazania źródeł zła. Widać to w obrazie dwóch niemieckich asów lotnictwa i w scenie, w której pozorny spokój gości restauracji w Austrii przerywa wmaszerowanie werblistów z oddziałów szturmowych, śpiewających pieśń SA „Horst Wessel Lied”, zapowiedź wszechświatowej katastrofy w imię idei narodowego socjalizmu.

Twórcy filmu, siłą rzeczy operując skrótem, skupili się na postaciach  Zumbacha i Urbanowicza z 1 Pułku Lotniczego w Warszawie, później w 145 Dywizjon RAF, Dywizjonie 303 i 75th Fighter Squadron 14th Fighter Group (USA) i 1 Polskie Skrzydło Myśliwskie. Pozostali piloci Dywizjonu 303 traktowani są jak bohater zbiorowy (poza może Czechem Josefem Františkiem.  

Postać Witolda Urbanowicza zasługuje na szersze omówienie. Na mundurze lśniły beretki Krzyża Virtuti Militari i odznaka 303 Dywizjonu Myśliwskiego. Urbanowicz urodził się w Olszance w powiecie augustowskim. Dosłużył się generała brygady WP i podpułkownika (Wing Commander) Królewskich Sił Powietrznych.

W wojnie obronnej nie powalczył. Nie znalazł samolotów, które miały jakoby czekać na pilotów w Rumunii i w  stycznia 1940 roku skorzystał z szansy wstąpienia do RAF-u. 4 sierpnia 1940 roku odbył pierwsze loty operacyjne w Bitwie o Anglię, 8 sierpnia 1940 r. strącił pierwszego Messerschmitta Bf 109.  21 sierpnia objął dowództwo eskadry „A” w Dywizjonie 303. 15 września w najtrudniejszym dniu Bitwy o Anglię, strącił dwa Dorniery 17. 26 września 1940 roku osiągnął wyśmienity wynik 4 samolotów zestrzelonych jednego dnia: dwóch Ju 88, Me Bf 109 i Me Bf 110, a trzy dni później strącił trzy Me „109” i Dorniera 17.   

Drugi as myśliwski, który z racji charakteru i powojennych przygód mniej nadaje się na pomniki, ale jest postacią „krwistą” bo skauci wojen nie wygrywają to Jan Zumbach, polski Szwajcar. Do 1935 mieszkał w Bobrowie niepodal Brodnicy. Zasłużył na Order Virtuti Militari, Krzyż Walecznych nadany czterokrotnie, zaszczytny Krzyż Lotniczy Distnguished Flying Cross nadany dwukrotnie i francuski Croix de Guerre.Jan_Zumbach

Jan Zumbach został 2 sierpnia 1940 przydzielony do Dywizjonu 303 na lotnisku Northolt, wyposażonych w myśliwce Hawker Hurricane Mk I. Pierwsze zwycięstwo Zumbach odniósł 7 września 1940, zestrzeliwując dwa bombowce Dornier Do 17. Do 27 września 1940 zestrzelił 5 myśliwców Bf 109 i bombowiec He 111 oraz 1 Bf 109 (prawdopodobnie). 

Po wojnie Zumbach zajmował się przemytem, był współwłaścicielem firmy lotniczej oraz pod pseudonimem Johnny „Kamikaze” Brown – walczył jako najemnik w Afryce w Katandze i Biafrze. W 1962 z rozkazu pułkownika Czombego tworzył lotnictwo Katangi z Douglasów A-26 Invaderów,  bombardował m.in. siły rządowe Konga, nim po kilku miesiącach odrzutowce SAAB z kontyngentu szwedzkiego ONZ nie zniszczyły większości jego lotnictwa. Zumbach by ratować swój budżet zajał się szmuglem diamentów z prowincji Kasai i zegarków ze Szwajcarii.

W 1967 powrócił do Afryki, by zając się lotnictwem Biafry, jako jego dowódca. Zumbach brał  udział w nalotach kilku bombowców biafryjskich na pozycje nigeryjskie. Podczas nalotu na lotnisko w Makurdi zdezolowanym Invaderem i improwizowanymi bomami zabił szefa sztabu armii nigeryjskiej.  Magazyn „Time” 11 sierpnia 1967 roku napisał, że jedyny bombowiec posiadany przez rebeliantow z Biafry pilotuje John Kamikaze Brown, najemnik niewiadomej narodowości”.

W 1972 roku do paryskiej garsoniery Zumbacha, zgłaszają się dwaj Polacy, proponując sprzedaż złota. Tak as lotnictwa otarł się o operację „Żelazo”. W tym czasie attaché wojskowym PRL w Londynie był inny jego kolega pilot z Dywizjonu 303, Witold „Tolo” Łokuciewski. Jan Zumbach zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach w 1986 we Francji.

Jego losy to gotowy scenariusz na kolejny film. Podobnie jak czas na dokręcenie kolejnej części o losach polskich żołnierzy. Wszystko byłoby piękne, gdyby nie epilog, którego w filmie zabrakło. Otóż po przekazaniu nas w sowiecką strefę wpływów w Teheranie w 1943 roku i rezygnacji z wydawałoby się najbardziej logicznego kierunku natarcia aliantów z Afryki, przez opanowaną przez partyzantów Jugosławię i walczącą ciągle Grecję, ku północy i zachodowi, alianci zdecydowali o lądowaniu na Sycylii w 1943 r. Oznaczało to ni mniej ni więcej, że tereny Polski wyzwoli od okupacji niemieckiej inna totalitarna potęga, czyli Armia Czerwona (w tym czasie Rumunia, Bułgaria, Węgry, Słowacja były po stronie Niemiec)

Polakom zaś Brytyjczycy wystawili wezwanie do zapłaty za samoloty, wyposażenie, amunicję i bomby do lotów operacyjnych, na szkolenie, wyżywienie, umundurowanie, zakwaterowanie, paliwo, transport, pomoc medyczną i materiały do konserwacji podzespołów samolotów oraz za używanie hangarów i warsztatów. I nasi dzielni rodacy zapłacili z resztek rezerw polskiego złota, które udało się0zdeponować w Kanadzie.

W tym czasie Armii Czerwonej (do 24 czerwca 1941 sprzymierzonej z Hitlerem) od 1941 r. w ramach planu i umowy użyczenia Lend-Lease Act Amerykanie przekazali (Uwaga! Uwaga!) :

400 tys. samochodów, 22 tys. samolotów, 13 tys. czołgów, 9 tys. traktorów, niemal dwa tys. lokomotyw i 11 tys. wagonów, 3 mln ton benzyny lotniczej, 350 tys. ton materiałów wybuchowych, 15 mln par butów, Do lat 60 na naszych samochodowych bazach można było podziwiać Studebakery US6 (do ZSRR trafiło ich około 100 tysięcy), a w UB i MO Willysy MB z demobilu.

Londyńska Parada Zwycięstwa (London Victory Celebrations of 1946), która odbyła się 8 czerwca 1946 r. dla uczczenia zwycięstwa nad Niemcami oraz Japonią odbyła się bez polskich żołnierzy. Byli Rosjanie, Amerykanie, Anglicy, Kanadyjczycy, Australijczycy, Czesi, Francuzi. Polscy żołnierze, którzy walcząc w Polskich Siłach na Zachodzie byli jedną z najliczniejszych po stronie sił alianckich zostali z parady wykluczeni.

Jedyną naszą bojową formacją, zaproszoną do udziału w paradzie, byli piloci Dywizjonu 303, którzy mieli maszerować nie pod polską flagą, ale w szeregach RAF. Honorowo odmówili.

Lider opozycji, były już premier Winston Churchill (po wygranej wojnie przegrał wybory) przemawiając w Izbie Gmin powiedział:

Wyrażam głęboki żal że żaden z oddziałów polskich, które walczyły u naszego boku w tylu bitwach i które przelały swoją krew dla wspólnej sprawy, nie zostały dopuszczone do udziału w Paradzie Zwycięstwa. Będziemy w tym dniu myśleli o tym wojsku. Nigdy nie zapomnimy o ich dzielności ani o ich bojowych wyczynach, które związane są z naszą własną sławą pod Tobrukiem, Cassino i Arnhem.

Czekamy więc na drugą część filmu, pokazującą polskie drogi po 1945 roku.

Artur S. Górski

Fot. za: Wikipedia

   

Download PDF
Powrót Drukuj stronę