Duda do Wałęsy: Być może Pan nawet doradzał jak pałować związki zawodowe?

Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” skrytykował Lecha Wałęsę, byłego przewodniczącego NSZZ „Solidarność” za spotkanie z Willardem Mittem Romneyem, zwycięzcą prawyborów w Partii Republikańskiej, prawdopodobnym kandydatem tej partii do Białego Domu.
- Pana spotkanie z Mittem Romneyem jest zaskakujące i po raz kolejny utwierdza nas w przekonaniu o Pana wrogim nastawieniu do związków zawodowych.
Chcę zwrócić Panu uwagę, że Mitt Romney powszechnie znany jest z tego, że był właścicielem firm specjalizujących się w wyprowadzaniu miejsc pracy z USA do krajów gdzie praca jest tania i nie ma niezależnych związków zawodowych. Głównie do Azji. Jego mechanizm był prosty: kupno dobrze prosperującego zakładu, następnie zwolnienia, sprzedaż urządzeń i maszyn, co krótkotrwale zwiększało zyski firmy, a tym samym wartość akcji, a następnie sprzedaż takich „wydmuszek” i transfer dochodów do tzw. rajów podatkowych, aby uniknąć zasilenia budżetu USA i podatków – pisze Piotr Duda w liście otwartym do Lecha Wałęsy, który także formalnie zaprosił Romneya do Polski. Nie mógł tego bowiem zrobić urzędujący prezydent. Fakt, że biznesmen Romney został zaproszony przez byłego lidera NSZZ Solidarność Lecha Wałęsę wywołało komentarze za oceanem. Jego polityka była bowiem oparta na nadmiernym – zdaniem krytyków, fiskalizmie i lansowaniu liberalnego spojrzenia na gospodarkę. W jego rodzimym stanie Massachusetts wielu zwraca jednak uwagę, że nie ma co liczyć na gospodarczą rewolucję, a za gubernatora Romneya odczuwalny był wzrost podatków i innych form obciążeń fiskalnych. Romney także był w konflikcie z amerykańskimi związkowcami, w tym z tymi, którzy w latach 80. wspierali „S”.
- Musi mieć Pan świadomość, że Romney w kampanii oskarża związki zawodowe, iż swymi żądaniami przyczyniają się do likwidacji miejsc pracy (zakładów i branż), zmniejszając ich rentowność dla biznesu. Przede wszystkim oskarża centralę AFL-CIO. AFL-CIO to wielki przyjaciel „Solidarności”, który wspierał nas w najtrudniejszych czasach, także w czasie gdy Pan był przewodniczącym Związku. Dlatego spotkanie z Romneyem było z Pana strony daleko idącą niewdzięcznością wobec amerykańskich przyjaciół związkowców, pomagających Panu w czasie stanu wojennego jak i po reaktywacji związku.
Spotkania Mitta Romneya zarówno z Panem, jak i Premierem czy Prezydentem, mogę podsumować krótko – trafił swój na swego. Mówiąc wprost, były to spotkania ludzi zwalczających związki zawodowe i prawa pracownicze. Kto wie, być może Pan nawet doradzał jak pałować związki zawodowe? Swoją drogą ciekawe, czy zapytał Pan swojego gościa o jego stosunek do związków zawodowych i do AFL-CIO – dopytuje Duda, nawiązując do majowej wypowiedzi Wałęsy, który doradzał pałowanie związkowców blokujących Sejm po tym, jak posłowie przegłosowali tzw. „reformę” emerytalną.
Wałęsa po spotkaniu z republikaninem tłumaczył, że „sprawy pracy i śrdoków produkcji trzeba zostawić przedsiębiorcom, nawet niech budują piramidy”. Wałesa wyraźnie stara się odciąć od swoich związkowych korzeni. W liście Piotr Duda ujawnia też powód dla którego amerykańska delegacja w kampanii wyborczej nie odwiedziła Sali BHP gdańskiej Stoczni.
- Panie Prezydencie, to między innymi z tych powodów, a przede wszystkim jako ukłon i gest szacunku dla naszych przyjaciół z AFL-CIO, nie wyraziliśmy zgody na pańskie spotkanie z kandydatem na kandydata na prezydenta USA w historycznej sali BHP – napisał Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność”.
ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę