Dovista Polska Sp. z o.o.: Dobra koniunktura i dobre relacje z pracodawcą

– Gdyby ktoś mnie zapytał, czy warto zatrudnić się w naszej firmie, odpowiedziałbym, że jest to dobre miejsce pracy. Przede wszystkim praca jest stabilna, zatrudnienie na umowę o pracę, nie najgorsze wynagrodzenie, możliwość rozwoju zawodowego, dobre warunki BHP – mówi Tomasz Muszyński, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w DOVISTA Polska sp. z o.o. Na sytuację pracowników niewątpliwie wpływ ma dobra kondycja firmy oraz panujący obecnie w Polsce tzw. rynek pracownika, ale także długoletnia działalność zakładowej organizacji NSZZ „Solidarność”.

dovista1

Na zdjęciu od lewej: Krzysztof Osowski, Tomasz Muszyński i Mirosław Żołynia

 

Największa fabryka okien w Polsce

W Wędkowach (powiat tczewski) na terenie Wioski Okiennej DOVISTA znajduje się osiem hal produkcyjnych zlokalizowanych na powierzchni 32 hektarów. To największa fabryka okien w Polsce. Właścicielem zakładu jest duński holding VKR.  Wioska Okienna DOVISTA to także największy pracodawca w regionie, obecnie zatrudnionych jest tam blisko 2500 pracowników. W ciągu ostatnich trzech lat firma zainwestowała 100 milionów złotych w rozwój fabryki w Wędkowach, z czego większość nakładów została przeznaczona na modernizację parku maszynowego oraz rozbudowę i rozwój zakładów produkcyjnych. Produkowane są tu drewniane okna fasadowe z okładzinami aluminiowymi, które w większości trafiają do klientów z Europy Zachodniej i Skandynawii.

To, co może szczególnie cieszyć, to fakt, że pojawiają się w zarządzaniu firmą DOVISTA elementy skandynawskiego modelu pracy, który jest jednym z najbardziej przyjaznych dla pracowników. Jedną z cech skandynawskiej kultury zarządzania jest branie pod uwagę zdania pracownika. Cele i kierunki działania są jasno wyznaczone przez zarząd firmy, jednak zamiast podejścia autorytatywnego, przełożony wsłuchuje się w opinie pracowników. W firmie DOVISTA przykładem takich konsultacji z załogą jest, zdaniem jej prezesa Wojciecha Baszkowskiego, ankieta przeprowadzona wśród pracowników.

– Zrobiliśmy między innymi ankietę zaangażowania wśród załogi, w której pracownicy wskazali nam, które obszary w firmie funkcjonują dobrze, a gdzie coś trzeba poprawić. Obecnie przymierzamy się do wprowadzania zmian we wskazanych obszarach. Z roku na rok ten głos pracowników jest coraz ważniejszy. Inaczej mówiąc, siła słuchania jest coraz mocniejsza. Jesteśmy jeszcze daleko od wzorca skandynawskiego, ale niewątpliwie na dobrej drodze – mówi prezes Baszkowski.

 

Partnerskie relacje z pracodawcą

Zmianę podejścia zarządu firmy do pracowników widzą także związkowcy z NSZZ „Solidarność”, którzy dobrze oceniają obecne relacje z pracodawcą. Nie zawsze jednak tak było. Liderzy z zakładowej „Solidarności” przez kilka lat walczyli, o to by zarząd zaczął traktować ich jako partnerów.

– Przed dziewięciu laty wypełniłem deklarację członkowską NSZZ „Solidarność”. I się nie zawiodłem. Doświadczenia zdobywaliśmy w żmudnych negocjacjach. Nie było łatwo. Zarząd firmy nie był przychylny związkowi. Ale to dzięki nam i związkowemu uporowi mamy teraz partnerskie relacje w zakładzie, które przynoszą pracownikom korzyści i są na plus dla firmy. Mam świadomość, że może się to zmienić, gdyby koniunktura była gorsza. Tym bardziej zachęcam innych do wstępowania do Związku – mówi Krzysztof Osowski, wiceprzewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „S”.

Podobnego zdania jest Tomasz Muszyński, przewodniczący zakładowej „Solidarności”.

– Kilka lat nam zajęło, by przełamać lody, by pracodawca sobie uświadomił, że ma w związkowcach partnerów, którym też zależy na firmie, na jej kondycji i stabilności. Dzięki „Solidarności” mamy po latach zdrowe relacje pracownicze oparte na umowach o pracę. My znamy problemy pracowników, wiemy też, co trzeba poprawić w organizacji pracy na dole – mówi Muszyński.

 

Pomoc od „Solidarności”

Obecnie do organizacji zakładowej NSZZ „Solidarność” należy 330 osób. W ostatnich wyborach wyłoniono 15-osobową Komisję Zakładową (władze organizacji zakładowej), której szefuje kolejną już kadencję Tomasz Muszyński.

– Bycie liderem związkowym to jest odpowiedzialność. Trzeba być dobrze przygotowanym i zorientowanym w sprawach pracowniczych, ale przede wszystkim mieć wsparcie kolegów związkowców. Podczas negocjacji z pracodawcą niezbędna jest wiedza i merytoryczne argumenty – podkreśla przewodniczący.

Do sukcesów „Solidarność” w DOVISTA zalicza między innymi uzgodnienie kryteriów oceny pracowników, w tym wprowadzenie punktów za staż pracy. Udało się także wynegocjować pakiet medyczny.

Oprócz reprezentowania interesów członków Związku przed pracodawcą zakładowa „Solidarność” organizuje imprezy integracyjne, w tym wycieczki. Związkowcy byli już w Kudowie Zdroju i Karpaczu, w tym roku wybierają się w Bieszczady.

– Członkowie „Solidarności” mogą skorzystać z bezpłatnych porad prawnych w oddziale w Starogardzie Gd. Uczestniczymy również w szkoleniach organizowanych przez związkowy Dział Szkoleń. To, co planujemy na nową kadencję, to zwiększenie liczebności naszej organizacji. Prowadzić będziemy w tym zakresie akcję informacyjną – mówi Tomasz Muszyński.

Związkowcy pomagają również swoim członkom w indywidualnych sprawach.

– Parę lat temu sam potrzebowałem wsparcia i pomocy. I znalazłem ją w „Solidarności”. Osobiste, dobre doświadczenie spowodowało, że postanowiłem się zapisać. Dzisiaj nie tylko należę do Związku, ale również sam staram się działać na rzecz innych ludzi – podkreśla Mirosław Żołynia, skarbnik Komisji Zakładowej NSZZ „S”.

Małgorzata Kuźma, (asg)

 

O relacjach między zarządem firmy i organizacją związkową oraz o zarządzaniu w stylu skandynawskim rozmawiamy z Wojciechem Baszkowskim, prezesem DOVISTA Polska sp. z o.o.

baszkowski_wojciech

– Jak wygląda współpraca pomiędzy zarządem w kierowanej przez Pana firmie a Komisją Zakładową NSZZ „Solidarność”?

– Z roku na rok ta współpraca układa się coraz lepiej, choć na początku mieliśmy pewne problemy w naszych relacjach. Zmieniają się jednak warunki, także wzajemne zrozumienie stron jest lepsze. Zwiększyły się możliwości zawierania kompromisu, umiemy spojrzeć na problem z różnych perspektyw. Nie rozwiązujemy ich na zasadzie konfliktów i sporów zbiorowych, ale szukając rozwiązań, które będą korzystne dla firmy i dla pracowników. Zależy nam, aby pracownik w naszej firmie czuł się jak najlepiej. Przyjęliśmy strategię na najbliższe trzy lata, w której jednym z celów jest stanie się pracodawcą pierwszego wyboru w regionie.

– Czy udało się wypracować jakieś procedury w waszych kontaktach?

– Staramy się utrzymywać dobrą komunikację z pracownikami bez względu na to, czy sprawy są ważne, czy nie. Na comiesięcznych spotkaniach z Komisją Zakładową „Solidarności” mamy możliwość wymiany uwag na temat tego, co się dzieje w firmie. Dla mnie są one ważne, ponieważ związek zawodowy jest blisko załogi, nie tylko swoich członków, ale wszystkich pracowników. Dla nas informacje, co dzieje się w halach produkcyjnych, są ważne. Na spotkaniach ze związkowcami mamy okazję przedyskutować pojawiające się problemy i rozwiązywać je na bieżąco.

– DOVISTA należy do duńskiego właściciela, a jak wiemy tzw. skandynawską kulturę zarządzania cechuje między innymi dbałość o pracowników. Czy w Pana firmie wprowadza się elementy tego sposobu zarządzania?

– Na pewno staramy się wzorować na przykładach skandynawskich, jeśli chodzi o zarządzanie. Nie wszystko na polski grunt da się od razu przenieść, jednak się staramy. Trzeba tu przywołać jedną z głównych zasad założyciela naszej firmy, która mówi, że powinniśmy traktować klientów, dostawców i pracowników lepiej niż inni na rynku. Obecnie kondycja naszej firmy jest dobra, a co za tym idzie także sytuacja pracowników ulega poprawie. Jeśli firma jest dochodowa i przynosi zyski, możemy więcej zrobić dla pracowników. Jeżeli firma balansuje na zero, wtedy oczywiście postulaty pracownicze są trudniejsze do spełnienia.

– Jesteście jednym z największych pracodawców w regionie. Czy odczuwacie brak pracowników, a jeśli tak, czy staracie się Państwo te braki uzupełniać zatrudnianiem obcokrajowców?

– Obecnie zatrudniamy około 2500 osób, z czego 100 pracowników pochodzi z Ukrainy. Dążymy jednak do tego, aby pracowników z Ukrainy było stosunkowo mało i oczywiście nie chodzi tutaj o jakieś względy narodowościowe, gdyż traktujemy wszystkich jednakowo. Dla nas bardzo ważna jest lojalność i przywiązanie do firmy. Ze względu na długi czas szkoleń pracowników i wymogi jakościowe stawiamy na stabilność załogi. Obecne przepisy sprawiają, że pracownikiem z Ukrainy, który ma pozwolenie na pracę na sześć miesięcy, trudno jest zarządzać. Dlatego z naszej perspektywy lepiej jest dbać o polskiego pracownika. Stworzyć mu właściwe warunki, aby odwdzięczył się dobrą pracą i został z nami na dłużej.

Rozmawiała: Małgorzata Kuźma

Download PDF
Powrót Drukuj stronę