Docenić pracownika koncernu!

Związkowcy z NSZZ „Solidarność” i Rada pracowników w międzynarodowym koncernie Delphi upominają się o godziwe wynagrodzenie i docenienie tych, którzy przyczyniają się do rozwoju firmy.

Pracownicy podkreślają, że od lat budują pozycję rynkową Delphi w Europie. Chcą zatem partycypować w efektach jej wzrostu. Żądają po kilkaset złotych. To, jak na światowy koncern jest postulatem niewygórowanym.

- Na wszystko ma być argument, że gdzieś w świecie są tańsi pracownicy, z Ukrainy, czy w Rumunii? Tam też ludzie chcą godnie zarobić. Czy firma mająca ambicje, pracująca w obszarze nowoczesnych technologii, może sobie pozwolić na płynność kadr? Jakich specjalistów pozyska poprzez działających za wschodnia granicą pośredników? – zastanawiają się związkowcy z Delphi.

Jak się nieoficjalnie dowiadujemy centrala Delphi wysłała komunikat, w którym wskazuje filiom na wartość stabilnego i fachowego zespołu.

Delphi Corporation jest jedną z największych w branży produkcji podzespołów, systemów zarządzania silnikami i części w przemyśle motoryzacyjnym. Zatrudnia około 163 tys. pracowników w USA i w innych 45 państwach. Delphi Automotive z siedzibą w angielskim Gillingham jest notowana na giełdzie nowojorskiej.

Delphi Poland zatrudnia 4 tys. pracowników, ma fabryki w Błoniu, Gdańsku i Jeleśni oraz Centrum Techniczne w Krakowie.

W oddziale Gdańsk zatrudnionych jest około tysiąca osób, w tym 540 na produkcji. Wynagrodzenie oscyluje od 2,2 tys. do 3 tys. zł brutto.

W marcu br. podpisano porozumienie z dyrektorem w sprawie kontynuowania dalszych rozmów w przedmiocie podwyżek,z których w maju br. dyrektor Manfred Cattelaens się wycofał, podając za powód brak środków finansowych.

Nie widząc woli rokowań, mających na celu osiągnięcie porozumienia, w lipcu br. „Solidarność”  postanowiła wejść w spór zbiorowy z pracodawcą .

Postulat związkowców zakładał, że zależnie od zaszeregowania oraz stażu pracy podwyżki miały wynieść po 200 zł, 400 zł, 600 zł i 800 zł.

Dyrektor unikał podjęcia negocjacji ze związkowcami, dopiero w październiku br. zdecydował się na  rozmowy. Wydawało się, że wstępne porozumienie zostało osiągnięte. Rada pracowników i „Solidarność” ze zdziwieniem przyjęły więc informację, że dyrektor filii Manfred Cattelaens wycofał się z obietnicy.

Związkowcy podczas negocjacji byli skłonni zmniejszyć postulaty o jedną trzecią. Zarząd podczas rozmów przystał na kwoty o połowę mniejsze. Podwyżka miała wejść od października. Spotkania wskazywały, że porozumienie jest bliskie.

8 listopada br. dyrektor Manfred Cattelaens zapowiedział, że podwyżek nie będzie. Załoga czuje się oszukana. Spisany został protokół rozbieżności, którego dyrektor nie zgodził się podpisać.

- Skoro, jak się nam mówi, nie ma środków finansowych na podwyżkę wynagrodzeń to jaki był sens przystąpienia do negocjacji i obiecywania podwyżek od 1 października br. Było to granie na zwłokę. Postępowanie dyrekcji powoduje, że pracodawca staje się niewiarygodny – stwierdzają związkowcy w przekazanym nam stanowisku i dodają, że stosunek dyrekcji do pracowników z długoletnim stażem w Gdańsku rodzi przekonanie, że ci nie stanowią wartości dla zakładu i są dyskryminowani,  nie doceniani i pomijani w podwyżkach na rzecz nowo zatrudnionych.

Związkowcy z „S” podkreślają, iż fabryka w Gdańsku rozbudowywała się i podwyższyła swoją wartość na rynku, dzięki pracownikom z długoletnim stażem.

17 listopada br. Rada pracowników i KZ NSZZ „S”   wystąpiły o ponowne podpisanie protokołu rozbieżności. Dyrekcja nadal odmawia jego podpisania.

Zadaliśmy pytania o przyczyny zaistniałej sytuacji i perspektywy dyrektorowi Delphi o. Gdańsk i czekamy na odpowiedzi.

ASG

Download PDF
Powrót Drukuj stronę