Dialog nie może być pozorowany

Rozmowa z Katarzyną Zimmer-Drabczyk, kierownikiem Biura Eksperckiego, Dialogu i Polityki Społecznej Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”

Kryzys dialogu społecznego

– W związkowym stanowisku z grudnia ub.r. Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” daje wyraz temu, iż z niepokojem obserwuje pogarszającą się sytuację społeczną oraz narastające napięcia społeczne. Co prawda trzyletnia współpraca z koalicją rządzącą przynosiła rezultaty, czyli zrealizowano obniżenie wieku emerytalnego, powstała ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele czy ustalono godzinową stawkę minimalną za pracę. Czy „Solidarność”, próbując załatwić konkretne sprawy, napotyka teraz zamknięte drzwi?

zimmer_drabczyk

– Mamy kryzys w dialogu społecznym. Na tenże nakłada się wzrost oczekiwań. Całkiem naturalny wzrost. Po pierwsze mamy ze strony rządu informacje o bardzo dobrej sytuacji budżetu państwa i optymistyczny projekt budżetu na rok 2019. A to spowodowało w naturalny sposób zgłoszenie postulatów odmrożenia wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. Nie jest to nowy postulat. Od lat płace osób w państwowej sferze budżetowej są zamrożone. Ich odmrożenie nie może dotyczyć tylko określonych grup, ale wszystkich pracowników tej sfery. Polityka cząstkowa, prowadzona niejako na chybcika, w sytuacji, gdy protest już wybuchł i pozostawienie decyzji poszczególnym ministrom powoduje, że w budżetówce rosną, nazwijmy to, „kominy” płacowe. Jedni dostają podwyżki, inni nie…

 

– Czy i strategia relacji z obecnie rządzącymi ulega modyfikacji?

– „Solidarność” powołała sztab protestacyjno-strajkowy. Nazwa związku zobowiązuje. Reprezentujemy różne branże. Rozwarstwienia na poszczególnych stanowiskach, w tych samych obszarach, robią się coraz większe. Oczekiwaliśmy zatem od rządu decyzji o odmrożeniu wynagrodzeń oraz zapisu w budżecie kwot niwelujących różnice. To, co rząd proponuje, jest niewystarczające. Pokazują to nasze ekspertyzy, ale też widać po reakcjach niezadowolenia wśród pracowników sfery państwowej i samorządowej oraz w reakcjach pracowników sądów, którzy protestują wobec warunków płacowych. Rewolucyjnym zmianom poddano system oświaty, ale – niestety – w ślad za zmianami systemu edukacji nie uległa korekcie na plus sfera wynagrodzeń, a zaproponowane podwyżki są dalece niewystarczające.

 

Pluralizm związkowy

– Policjanci potrafili szybko wywalczyć podwyżkę 500 plus do pensji, idąc na L4…

– Służby mundurowe, bezpośrednio podporządkowane MSWiA, uzyskały wzrost wynagrodzeń.

 

– Policjanci mają swój jeden związek zawodowy, była walka o ZZFMO w 1981 ze wsparciem „Solidarności”, więc dlaczego „S” nie ma wśród policjantów?

– Domagamy się wprowadzenia pluralizmu związkowego w policji, ale pełne uzwiązkowienie funkcjonariuszy jest niemożliwe, co wynika z ustawy o policji (chodzi o art. 67, pkt 2, że „w policji może działać tylko jeden związek zawodowy i związek ten nie ma prawa do strajku – dop. red.).

 

– Ale przecież strażacy PSP takie prawa do pluralizmu mają…

– Ale już Służba Więzienna nie…

 

– To dychotomia…

– Zgadzam się, i dlatego występujemy o możliwość powołania reprezentacji „Solidarności” w służbach mundurowych. Wnioski już poszły. Mamy w tym wsparcie w zaleceniach i w dokumentach MOP. Rozszerzenie prawa koalicji na mundurowych wydaje się naturalnym krokiem.

 

– „Solidarność” jest związkiem ogólnopolskim…

– I dlatego jesteśmy zobowiązani wobec naszych członków, by reprezentować ich przy wypracowywaniu rozwiązań powszechnych. Dla przykładu – w opiece zdrowotnej chcemy regulacji płacowych, które dotyczą pracowników medycznych, jak i tych spoza tego kręgu. Świadczenia zdrowotne musi wykonywać zespół pracujący dla dobra pacjenta. Podczas ostatniej konferencji „Wspólnie dla Zdrowia” w Lublinie jeden z panelistów użył bardzo adekwatnego sformułowania: „ zawody sprzymierzone”.

 

– Rząd stosuje swoistą kroplówkę i zasadę divide et impera (dziel i rządź – red.). 500 czy 600 złotych dla policjantów i żołnierzy, a nauczycielom 100 złotych i to po żmudnych negocjacjach? Trudno prowadzić dialog, gdy poszczególni ministrowie dbają o swoją pozycję…  

– Staramy się nie ulegać presji. Po to budowaliśmy Radę Dialogu Społecznego, zastępując obumierającą Komisję Trójstronną ds. Społeczno-Gospodarczych, aby tego typu problemy, jak wzrost wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej i innych sektorach, rozwiązywać podczas negocjacji w sali rozmów, wspólnie z umocowanymi przedstawicielami rządu i pracodawców. Niestety, dotarliśmy do kryzysowej sytuacji…

 

– Grozi nam powtórka z czasów premierowania Donalda Tuska i Ewy Kopacz?

– Mam nadzieję, że jeszcze nie jest to powtórka z Komisji Trójstronnej.

 

– Jednak w uchwale Krajówki pojawił się wpis o pomijaniu związków zawodowych w procesie konsultacji, postulaty NSZZ „Solidarność” nie znajdują właściwego rozpatrzenia, a na kierowane wystąpienia nie ma odpowiedzi…

– To jest charakterystyczne dla wszystkich rządów…

 

– Miała być dobra zmiana?

– Mamy ustawę o związkach zawodowych, mamy jej artykuł 19 o tym, że organizacja związkowa, reprezentatywna w rozumieniu ustawy o Radzie Dialogu Społecznego, ma prawo opiniowania założeń i projektów aktów prawnych. Jest w nim zapisany wprost obowiązek przekazywania aktów prawnych do konsultacji. Okazuje się, że są łamane terminy, co skutkuje krótszym czasem na ich zaopiniowanie, a niektóre w ogóle do nas nie trafiają. Jeśli Prezydium Komisji Krajowej nie akceptuje któregoś z zapisów, to strona rządowa musi uzasadnić, dlaczego nie przyjęła uwag związku. Nieliczne resorty przesyłają uzasadnienia. Koronnym przykładem była zmiana ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, czyli likwidacja tzw. 30-krotności, której konsultacja była wadliwa. Stąd wspólna inicjatywa partnerów społecznych u prezydenta RP o przedłożenie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał orzekł o niekonstytucyjności noweli, ale problem braku sankcji w wypadku wadliwej konsultacji pozostał.

 

Składka związkowa

– Strona rządowa ma dbać o budżet i podatki, a tymczasem i związkowcy zajmują się podatkami, przypominając, że rząd Prawa i Sprawiedliwości uchyla się od realizacji obietnic złożonych w kampanii wyborczej 2015 roku o wysokości kwoty wolnej od podatku, waloryzacji zryczałtowanych kosztów uzyskania przychodu osób fizycznych, waloryzacji kwot progów podatkowych. VAT też pozostał na poziomie z czasów premiera Tuska, czyli 23 procent.

– Ależ podatki dotyczą nas wszystkich, każdego obywatela. To one rzutują na naszą kieszeń, na sferę usług publicznych, na sprawność państwa. W 2019 roku przy stawkach procentowych podatku dochodowego od osób fizycznych będą nadal obowiązywały dwa progi podatkowe (tj. 18 i 32 proc.), które nie zostały zwaloryzowane. Nagle w ustawie (bez konsultacji) pojawił się zapis, że pracodawcy mogą „wrzucić” w koszty uzyskania przychodów składkę na swoją organizację, a o stronie związkowej ustawa milczy. Członkowie związków zawodowych płacąc składki obciążani są podatkiem dochodowym od osób fizycznych, natomiast członkowie organizacji pracodawców nie płacą składek osobiście, a jeszcze wliczają je w koszty działalności.

 

– Sprawność państwa to też obsługa pakietów społecznych.

– Faktycznie, wiele istotnych programów społecznych rząd Zjednoczonej Prawicy zaproponował i realizuje. Oczekiwalibyśmy, by założenia tych programów, jak na przykład „300 plus”, Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych, były najpierw prezentowane partnerom społecznym. Chcemy urealnienia kwoty wolnej od podatku tak, aby służyła ona osobom najsłabszym ekonomicznie, chroniąc je przed zagrożeniem ubóstwem. Często brak wstępnej dyskusji lub konsultacji projektu powoduje wady w ustawach, bo diabeł tkwi w szczegółach, które są kilkakrotnie nowelizowane.

– Znów władza wie lepiej?

– No cóż…

 

Odmrozić fundusz świadczeń socjalnych

– W przypadku zakładowego funduszu świadczeń socjalnych jest bariera nie do przeskoczenia. VAT jest ściągany, przedsiębiorcy podatki płacą, pliki zintegrowane działają, a fundusz nie jest wielkim wysiłkiem finansowym. Odpis podstawowy na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych w 2019 roku wyniesie 1229,30 zł. Po roku przerwy ponownie „odmrożona” zostanie podstawa ustalenia odpisu, ale przyjmowane będzie przeciętne wynagrodzenie miesięczne w gospodarce z drugiego półrocza 2013 roku.

– Domagamy się pełnego odmrożenia kwot odpisu na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych. Jestem rozczarowana oporem i nie rozumiem tego uporu. Od lat na posiedzeniach Sejmu i Senatu, w zespołach RDS, słyszymy, że „owszem”, „tak”, ale tylko częściowo, a koszt jest rzeczywiście niewielki. Całkowite odmrożenie to byłoby 470 złotych, a rząd chce 110 złotych. Realnie ta kwota jest coraz mniejsza. Wydaje się, że coraz trudniej będzie wyrównać ów dystans. Drugim tematem jest Fundusz Pracy i wykorzystywanie środków z funduszu na podnoszenie kwalifikacji wybiórczo, adresując je według nie do końca jasnych kryteriów, przede wszystkim niezgodnie z ustawą, a przecież wsparcia potrzebują nie tylko lekarze, położne i pielęgniarki.

 

– Nie ma w uchwale Komisji Krajowej zapisów o płacy minimalnej i dążeniu do pułapu 50 procent przeciętnej płacy w gospodarce…

– Gdyż ten postulat od lat pojawia się we wszystkich stanowiskach Związku. I tym razem też go artykułujemy w opiniach do założeń do budżetu państwa i samego projektu budżetu. Jednak pole negocjacyjne jest dość wąskie, często jest to dwugłos między Ministerstwem Finansów a Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

 

Krok w tył w standardach

– Czy my nie jesteśmy zbyt grzeczni? Widzimy protest „żółtych kamizelek” we Francji, protesty pracownicze przeciwko zmianom i próbom liberalizacji kodeksów pracy w Unii…

– Właśnie powołany został sztab protestacyjny, który przygotowuje akcje protestacyjne.  Skuteczność i rola dialogu zależy od ludzi, którzy uczestniczą w rozmowach zarówno po stronie rządowej, jak i po stronie pracodawców. Pozytywnie oceniam współpracę z panią minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Widzę chęć dialogu i porozumienia się. Jest dialog w kwestiach dotyczących klauzul społecznych przy zamówieniach publicznych. Tutaj odnotowujemy duży postęp. Ale jest i ustawa, która dotyczy ubezpieczeń w rolnictwie. Nazywamy ją nie bez powodu ustawą parobkową. Znajdują się w niej przepisy pozwalające na zatrudnianie pomocników przy zbiorach. NSZZ „Solidarność” skierował już skargę do Komisji Europejskiej, zwracając uwagę na brak odpowiednich przepisów dotyczących BHP.

 

– Ustawa przeszła błyskawicznie przez Sejm i Senat…

– A jest przykładem cofania się w standardach i złego prawa. Ze strony Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie było woli dialogu. Przeszedł zły precedens. Kto nam zagwarantuje, że po rolnictwie nie przyjdą inne branże? Związek czuwa nad stanowionym prawem w interesie pracowników. „Solidarność” ma za zadanie rozmawiać i szukać rozwiązań całościowych. Stąd nasze naleganie, mimo ministerialnej wstrzemięźliwości, że Ministerstwo Finansów we współpracy z KPRM powinno dokończyć analizę systemów wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej, gdyż z dotychczasowych opracowań i naszych obserwacji wynika, że są niezwykle duże rozbieżności w wynagrodzeniach, a systemy są bardzo zróżnicowane. Im dłużej trwa porządkowanie, tym gorzej dla pracowników. Powiększają się dysproporcje w wynagrodzeniach zatrudnionych w sferze finansów publicznych i dochodzi do dyskryminowania całych grup zatrudnionych.

Rozmawiał Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę