Debata liderów – dzisiaj odsłona druga

Beata Szydło, wiceprezes PiS pretendująca do fotela szefa rządu i urzędująca premier Ewa Kopacz, liderka PO, ponownie spotkają się w przedwyborczej debacie z udziałem liderów wszystkich ośmiu ogólnopolskich komitetów wyborczych.

Udział w debacie, oprócz Kopacz i Szydło zapowiedzieli liderka i kandydatka Zjednoczonej Lewicy na premiera Barbara Nowacka, prezes PSL i wicepremier Janusz Piechociński, liderzy Nowoczesnej – Ryszard Petru, Kukiz’15 – Paweł Kukiz, partii KORWiN Janusz Korwin-Mikke oraz Adrian Zandberg z Partii Razem.

Debata w studiu Telewizji Polskiej będzie transmitowana przez TVP1, TVP Info, TVN24 i Polsat News. Początek dzisiaj o godz. 20.

Ewa Kopacz zapowiedziała, że weźmie udział we wtorkowej debacie telewizyjnej po tym, jak obecność Beaty Szydło na tym spotkaniu potwierdził wcześniej w Polskim Radiu szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.

– Wybieram się na wtorkową debatę wyborczą – obwieściła Kopacz na wstępie poniedziałkowej telewizyjnej debaty z wiceprezes PiS Beatą Szydło i wyraziła nadzieję, że będzie możliwe kontynuowanie debaty na temat m.in. „przyszłości Polek i Polaków”.

Debata ma potrwać 100 minut. W pierwszej części przedstawiciele komitetów wyborczych odpowiedzą na pytania dotyczące spraw społeczno-gospodarczych, w drugiej – o polityce zagranicznej i bezpieczeństwu, a w trzeciej – problematyka ustroju państwa.

Debatę poprowadzą Diana Rudnik, dziennikarka TVP1, Grzegorz Kajdanowicz z TVN i Jarosław Gugała z Polsatu.

W poniedziałkowej debacie z Beatą Szydło premier Ewa Kopacz próbowała zaskoczyć rywalkę i wyprowadzić ją z równowagi. Jednak zabiegi, jakie stosowała, były bardzo przewidywalne. Platforma od lat straszy PiS-em i Jarosławem Kaczyńskim.

Prezentowana przez Ewę Kopacz kartka z napisem „Błąd 404”, która miała pogrążyć opozycję, a w konsekwencji ośmieszył samą premier.

Jednak liderki dwóch największych partii nie zaproponowały wiążących konkretów. Premier Ewa Kopacz mówiła o programie jednolitego kontraktu pracy i reformy podatkowej PO, który – co wytknęła jej Beata Szydło – jest kwestią odległej przyszłości i pozostaje niedookreślony.

Merytorycznym elementem debaty była dyskusja nad minimalną płacą godzinową i programem jednolitego kontraktu zatrudnienia proponowanego przez PO. Obie pretendentki niestety miały na ten temat do powiedzenie po kilka zdań.

Z kolei Ewa Kopacz w studiu straszyła emerytów, że przez PIS… stracą emerytury. Jaka jest gwarancja, że PO im nie zabierze, skoro już raz zabrała gromadzone środki emerytalne, robiąc skok na OFE?

To co widzowie spostrzegli, czyli uciekanie od odpowiedzi, przekonywanie wyborczymi sloganami świadczy o tym, że o szefowanie przyszłemu rządowi ubiegają się panie politycy, które nie dorównują błyskotliwości Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska, czy nawet Aleksandra Kwaśniewskiego. Ten remisowy pojedynek ze wskazaniem wygrała jednak Beata Szydło, która spokojem i powagą przyćmiła roztrzęsioną i uszczypliwą Ewę Kopacz, która w końcowym wystąpieniu opowiadała o państwie wyznaniowym i nieposzanowaniu jakoby przez Szydło praw kobiet. Beata Szydło zachowywała się spokojniej. Kandydatka PiS wypadła też korzystniej w sferze komunikacji niewerbalnej m.in. zwracając się do widzów bezpośrednio i bez nadmiernej gestykulacji.

Na dodatek w końcówce premier Kopacz ze smutkiem prosiła wyborców o głosy i jak zauważyli to niektórzy komentatorzy nie było w tym woli zwycięstwa. Po wyjściu ze studia Kopacz w telewizyjnym korytarzu udzielała zdawkowych odpowiedzi dziennikarzom.

Szansa Platformy Obywatelskiej na przejęcie inicjatywy w ostatnich dniach wyborczej kampanii przepadła. PiS od miesięcy prowadzi w sondażach, gdyż na większości wyborców nie działa czarna propaganda, strasząca Polaków wizją Antoniego Macierewicza w skórzanym płaszczu.

ASG

 

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę