Czy dowiemy się prawdy o katastrofie z 10 kwietnia 2010 r.?

Niemal co trzeci Polak uważa, że nigdy nie dowiemy się prawdy o katastrofie z 10 kwietnia 2010 r. – takie wnioski nasuwają się po tym, jak kilka dni przed czwartą rocznicą katastrofy smoleńskiej IBRiS Homo Homini (HH) zapytał Polaków o to, jak oceniają postępowanie wyjaśniające tragedię lotu Tu-154M.

Przyczyn tej tragedii nie wyjaśniono – to opinia niemal 48 proc. Polaków. Większość stanowią zdeklarowani sceptycy – 30 proc. uważa, że przyczyny tragedii nie zostały wyjaśnione i nigdy ich nie poznamy. Z kolei 18 proc. respondentów wierzy w dojście do prawdy w przyszłości.

Spośród przepytanych w sondażu respondentów niemal 38 proc. uważa, że przyczyny tragedii zostały wyjaśnione (ponad 22 proc. twierdzi, że wyjaśniono je w pełni, 15 proc. zaś – że częściowo) – informuje „Rzeczpospolita”.

Śledztwo prokuratury wojskowej w sprawie przyczyn katastrofy trwa już cztery lata, a ostatnio zostało przedłużone o kolejne pół roku. Dotyczy ono „nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym, w wyniku której śmierć ponieśli wszyscy pasażerowie samolotu TU-154 Sił Powietrznych RP, numer boczny 101, w tym prezydent RP, pan Lech Kaczyński oraz członkowie załogi”. Wróciły pytania czy śledztwo da się zakończyć bez kluczowych dowodów, takich jak wrak tupolewa z biało-czerwoną szachownicą.

Tymczasem za kilka dni minie czwarta rocznica tragedii smoleńskiej. Biegli pracujący na zlecenie Naczelnej Prokuratury Wojskowej przyznali, że nie są w stanie wydać całościowej rzetelnej opinii bez dostępu do oryginałów czarnych skrzynek oraz do wraku Tu-154M.

- Jesteśmy coraz dalej od wskazania rzeczywistych przyczyn tamtej katastrofy.  Coraz trudniej dotrzeć do dokumentów, do relacji świadków. Osoby, które są współodpowiedzialne za tragedię pod Smoleńskiem miały i mają wystarczająco dużo czasu na zacieranie śladów, na prowadzenie dezinformacji, a wiele dowodów, także tych kluczowych, nigdy nie zostanie odzyskanych i zbadanych.  Eksperci rzeczywiście nie mogą profesjonalnie i rzetelnie sporządzić opinii bez dostępu do oryginalnych zapisów czarnych skrzynek. Także próbki pobrane po dwóch, trzech latach od katastrofy, a później trzymane w Moskwie nie są wiarygodnymi dowodami. W świat poszedł rosyjski raport wydany przez tzw. MAK, z którego kłamliwie wynikało, że polski generał był pod wpływem alkoholu. Kiedy padło to z ust generał Tatiany Anodiny reakcja rządu Donalda Tuska była daleko niewystarczająca, a sam premier szusował wówczas w Dolomitach. Ten rząd nie był w stanie obronić honoru polskiego oficera. Nie będę zdziwiony, jeśli kolejne tzw. ustalenia komisji Anodiny i komisji ministra Millera padną, ale nie oznacza to, że jesteśmy bliżej prawdy – ocenia poseł Andrzej Jaworski, lider PiS w okręgu gdańskim.

Jak pisze „Rz” zastanawia też ilość osób, które mają wątpliwości co do tego, czy przyczyny katastrofy zostały wyjaśnione. O tym, że tak się stało, przekonana jest tylko jedna trzecia Polaków.

Sondaż obala też lansowaną przez tzw. główny nurt tezę, jakoby Polacy mieli już dość tematu Smoleńska. Tymczasem tylko co dziesiąty badany w sondażu odpowiedział, że nie interesuje się sprawą katastrofy.

Trwa też ostry konflikt między ekspertami z zespołu Antoniego Macierewicza, a rządowym zespołem kierowanym przez Macieja Laska.  Wiceprezes PiS Antoni Macierewicz zapowiedział, że w tym tygodniu przedstawi swój kolejny raport smoleński.

ASG
 

 

 

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę