Część mediów na państwowym garnuszku.

Skąd brała się przychylność części mediów dla poprzedniej „kasty” rządzącej i ich zastanawiająco wytrwała „antyopozycyjność”? Ulubienicą lub ulubieńcem części mediów stawał się ten, kto „dokopał Kaczyńskiemu”, a to Roman Giertych, czy Kazimierz Marcinkiewicz a to Henryka Krzywonos-Strycharska. Zasłonę z tzw. wolności medialnej próbował zrzucić portal jagiellonski24.pl.

- Coraz powszechniejsze w debacie publicznej jest przekonanie, że instytucje publiczne przy umieszczaniu różnego rodzaju komunikatów i ogłoszeń w mediach, często kierują się nie tylko własnym interesem, ale także politycznymi pobudkami. Sprowadzając tę popularną tezę do konkretu: premierzy, ministrowie i prezesi spółek Skarbu Państwa wykupują reklamy u kolegów z zaprzyjaźnionych redakcji, gwarantując sobie w ten sposób pobłażliwe traktowanie, a czasem nawet przychylne publikacje.

Drugą stroną tych praktyk ma być unikanie przez rządzących wspierania mediów sympatyzujących z opozycją – czytamy w raporcie „Media na państwowym garnuszku. Analiza wydatków instytucji publicznych na reklamy”. W latach 2010-14 dwanaście ministerstw wydało na reklamę w prasie, radiu, telewizji i internecie ponad 260 mln złotych.

- To dwa razy więcej niż wszystkie ministerstwa w poprzednim odstępie czasowym – czytamy w raporcie opublikowanym na portalu jagiellonski24.pl. Z tej puli największa kwota przypadła koncernowi Agora SA, wydawcy „Gazety Wyborczej”.

- Wbrew powszechnej opinii prawicowych dziennikarzy, to nie media liberalne są głównym beneficjentem środków wydawanych przez instytucje publiczne na reklamy. Nie zmienia to jednak faktu, że to właśnie najpopularniejsze tytuły prasowe – z „Gazetą Wyborczą” na czele – bez wsparcia państwowych podmiotów będą miały największe problemy z przetrwaniem na coraz bardziej wymagającym rynku medialnym – piszą autorzy raportu.

Co ciekawe wszystkie 17 ministerstw otrzymało wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Jednak do momentu publikacji raportu na pytania odpowiedziało tylko 12 resortów. Przy tym wysyłały zestawienia, ale bez uwzględnienia konkretnych tytułów medialnych, a jedynie domów mediowych, które pośredniczą w transakcjach.

Kilka ministerstw takiego zestawienia w ogóle nie prowadzi. Z uzyskanych informacji wynika, że spośród czterech segmentów (prasy, radiofonii, telewizji i internetu), instytucje najczęściej korzystają z usług stacji telewizyjnych. Trafiło do nich 79 mln zł.

Najwięcej wśród resortów, które odpowiedziały portalowi, na cele promocyjne 137 mln zł wydało Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju. Wśród gazet dziennych ministerstwa najczęściej reklamowały się w Agorze, która otrzymała prawie 5 mln zł. Po wydawcy „Gazety Wyborczej” uplasowała się spółka Gremi Bussines Communication (wydawca m.in. dziennika „Rzeczpospolita”) – 3,5 mln zł (w tym 24 tys. zł za reklamę w tygodniku „Uważam Rze”). Na trzecim miejscu jest niemiecko-szwajcarski koncern Medialny Axel Springer (wydawca m.in. dziennika „Fakt” i tygodnika „Newsweek”) z 3,2 mln zł.

Kancelaria Prezydenta z 257 tys. zł, które przeznaczyła na komunikaty i ogłoszenia w środkach masowego przekazu, 161 tys. zł przekazała na reklamy w Agorze, a 96,5 tys. wydawcy „Super Expressu” – grupie ZPR Media.

Kancelaria Senatu, która z 140 tys. zł, 100 tys. zł przekazała do „Gazety Wyborczej”, a 34,5 tys. zł do „Rzeczpospolitej”.

Od Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i Kancelarii Sejmu odpowiedzi nie uzyskano.

Jak odbywało się dzielenie pieniędzy i wybór medialnych tytułów? Można było to wyczytać z zapisów nagrań tzw. afery taśmowej. Rozmawiają Paweł Graś, b. rzecznik prasowy rządu Donalda Tuska i Dariusz Krawiec, prezes kontrolowanego przez Skarb Państwa PKN Orlen. Bohaterem fragmentu rozmowy jest Andrzej Klesyk, prezes kontrolowanego przez Skarb Państwa PZU. 

Krawiec: Chłopaki są sprytne, k…a, albo mają więcej czasu, albo mniej przyzwoitości, mi nie wpadło do głowy przez sześć lat, a tu k…a widzisz, j…y, jeszcze Klesyk s…n., wiesz, że on „W sieci” ogłoszenia daje?

Graś: No, widziałem właśnie.  Krawiec: Ja mówię, co ty, k…a, o…sz? A on, że to klienci potencjalni. Wiesz, już się ustawiają, k…a, media, już widać.

Po wyborach stary układ z wolna traci władzę. „Kraj nad Wisłą” już nie będzie systematycznie dostarczała świeżego kapitału – także zagranicznym wydawcom jeśli miotła w ręku ministra Skarbu Państwa skutecznie im pozmiata lukratywne reklamowe kontrakty.

ASG     

Download PDF
Powrót Drukuj stronę