Cześć i chwała Żołnierze Niezłomni!

Kilka tysięcy osób wzięło udział w sobotnie popołudnie w obchodach Narodowego Dni Pamięci Żołnierzy Wyklętych na gdańskim Pomorzu.Ludowa” władza obawiała się, że groby „Wyklętych” będą miejscem pamięci polskiej sprawy. Zabitych i pomordowanych chowano   w bezimiennych mogiłach, w dołach z wapnem. Miejsce pochówku wielu bohaterów jest nieznane.

Zdjęcia: Paweł Glanert

Jest w Polsce jedna droga, gdzie prędzej czy później

Z cierpień moc taka wyjdzie, że Boga zadziwi:

Powracają ojcowie, umarli podróżni,

Budzą synów — i walczą — polegli i żywi

(Kazimierz Wierzyński „Jest w Polsce jedna droga”)
Wśród uczestników widać było liczne grupy młodzieży harcerzy, członków drużyn strzeleckich, kibiców. Widoczne były poczty sztandarowe m.in. kombatantów z NSZZ „Solidarność”. Tego dnia bazylika św. Brygidy była wypełniona po brzegi. Następnie uczestnicy uroczystości przeszli w marszu pamięci m.in. pod mur aresztu śledczego w Gdańsku. Pod tablicą „Inki”. Przypomnijmy, że 28 sierpnia 1946 r. o godz. 6.15    oficer w mundurze KWB, najpewniej pracujący „pod przykryciem” (jego autentyczne dane nie zachowały się w archiwum MON i MSW) zabił z dwóch metrów 17-letnią dziewczynę w gdańskim areszcie śledczym, sanitariuszkę 5. Wileńskiej Brygady AK.

Wraz z nią rozstrzelano „Zagończyka”, żołnierza AK. Przed śmiercią oboje byli przetrzymywani w więzieniu przy ul. Kurkowej w Gdańsku. Obecny przy egzekucji ksiądz spowiednik Marian Prusak wspominał, że skazańcy krzyknęli „Niech żyje Polska! Niech żyje Łupaszka!” – tuż przed komendą „Po zdrajcach narodu ognia!”. Wyznaczeni do wykonania wyroku szeregowi żołnierze nie trafili w ciało nastolatki. Dobił ją dowodzący egzekucją.

W przesłanym grypsie z więzienia Siedzikówna napisała: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”.

Danuta Siedzikówna ps. „Inka” urodziła się 3 września 1928 r. w Guszczewinie koło Narewki, na skraju Puszczy Białowieskiej w powiecie Bielsk Podlaski. Jej ojciec Wacław Siedzik, deportowany w głąb Związku Sowieckiego, wstąpił do armii  gen. Władysława Andersa. Pochowany został na cmentarzu polskim w Teheranie. Jej mama należała do AK. Aresztowana w  1942 r., po ciężkim śledztwie została zamordowana przez nazistów w lesie pod Białymstokiem. 15-letnia Danuta złożyła przysięgę Armii Krajowejw grudniu 1943 r.

Młodą Inkę po tzw. wyzwoleniu w 1945 r. z konwoju NKWD uwolnił patrol Stanisława Wołoncieja „Konusa”, podkomendnego mjr. „Łupaszki”. W konspiracji Danka wiosną 1946 r. nawiązała kontakt z ppor. Zdzisławem Badochą „Żelaznym”, dowódcą jednego ze szwadronów „Łupaszki”. Do lipca 1946 r. służyła w tym szwadronie jako łączniczka i sanitariuszka. 20 lipca 1946 r. została aresztowana przez funkcjonariuszy UB i osadzona w więzieniu w Gdańsku.  Po ciężkim śledztwie 3 sierpnia 1946 r. skazana została na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku. Dzisiaj jej imię – Sanitariuszki „Inki” nosi w Sopocie skwer w Sopocie przy ul. Armii Krajowej.

Gdańska uroczystość z udziałem kombatantów, działaczy politycznych głównie z PiS, organizacji narodowych  zakończyła się przy pomniku Polskiego Państwa Podziemnego.

O niezłomnych żołnierzach pamiętała także Gdynia. Marsz „Gdynianie  Żołnierzom Wyklętym”, współorganizowany przez gdyńską oświatową „Solidarność” przeszedł od Placu Kaszubskiego  do pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego przy Urzędzie Miejskim w Gdyni. Podobnie jak w Gdańsku w Gdyni także przeszło w hołdzie niezłomnym kilkaset osób z flagami, transparentami i pochodniami. W Sopocie po wieczornej mszy św. w intencji Ojczyzny w Kościele Garnizonowym Św. Jerzego odbył się przemarsz pod pomnik Armii Krajowej.

Z kolei w samo południe w Lęborku odsłonięta została tablicy upamiętniającej rotmistrza Jana Skroba w kościele Miłosierdzia Bożego.

Dzisiaj już nie musimy milczeć na Ich temat. Jesteśmy im winni prawdę oraz odnalezienie i upamiętnienie miejsca ostatniego spoczynku. W stolicy – na Powązkach mozolnie odszukiwane są szczątki bohaterów Państwa Podziemnego, potajemnie pogrzebanych przez sowieckich zbrodniarzy i ich polskojęzycznych pomocników. Odnajdą się lub już zostali odnalezieni – jak mityczna armia cieni, szef Kedywu Komendy Głównej AK gen. August Emil Fieldorf „Nil”, dowódcy Zrzeszenia WiN m.in. ppłk Łukasz Ciepliński, żołnierz i dobrowolny więzień Auschwitz rotmistrz Witold Pilecki, cichociemny mjr Bolesław Kontrym „Żmudzin”, legendarny dowódca oddziałów partyzanckich AK i WiN na Lubelszczyźnie mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, komendant Wileńskiego Okręgu AK płk Antoni Olechnowicz „Pohorecki”, dowódca 5. Brygady Wileńskiej mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, komendant XVI Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Józef Kozłowski „Las” i setki, steki innych.  Polska jest im to winna.  I Polska się o nich upomina.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę