Czarne flagi na uniwersytetach – jak w 1977 r.

W środowe południe na 16 polskich uczelniach, w tym i na Uniwersytecie Gdańskim, zawisły czarne flagi. Naukowcy i studenci ostrzegają, że zapaść polskiej humanistyki spowoduje, iż najprostsze kody kulturowe staną się nieczytelne. Protestują przeciwko komercjalizacji nauki i wyższych studiów.

Czarne flagi to symbol „umierającego uniwersytetu” i protestu na Uniwersytecie Gdańskim, w którym uczestniczyli studenci i kilkunastu pracowników naukowych Wydziałów Filologicznego i Nauk Społecznych.

Takie obrazy niektórzy pamiętają z krakowskich uczelni z 1977 roku z marszów protestu po śmierci studenta Stanisława Pyjasa.

Uniwersytet Gdański przyłączył się do ogólnopolskiej akcji protestacyjnej „Śmierć Uniwersytetu”, organizowanej przez Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej. To kolejna faza protestu Komitetu.

- Destrukcyjna polityka rządu wobec nauki polskiej doprowadziła do pierwszego od 1981 roku protestu środowiska naukowego. Dzisiaj, 10 czerwca 2015 roku, na budynkach 16 polskich uniwersytetów na trzy dni zawisną czarne flagi. To może zdumiewać – po 1989 roku wykładowcy uniwersyteccy byli jedyną bodaj grupą, która nigdy nie protestowała. Jednak krótkowzroczna, katastrofalna polityka edukacyjna rządu wyczerpała w końcu naszą cierpliwość. Nadszedł ostatni moment przed protestami jesiennymi na zmianę przez władze kursu polityki naukowej.

Minister Lena Kolarska-Bobińska deklarowała, że zawsze jest gotowa do dialogu. Dotąd jednak mieliśmy do czynienia jedynie z jego pozorami. Systematyczne ignorowanie wystąpień poszczególnych środowisk, arogancki, protekcjonalny i antyobywatelski stosunek rządzących do aspiracji i żądań wspólnoty uniwersyteckiej oznacza, że jedynym językiem zrozumiałym dla władzy jest dopiero język protestów. Czarne flagi na budynkach uniwersyteckich to jasny sygnał – rząd stracił zaufanie i społeczny mandat środowisk uczelnianych – czytamy w stanowisku Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej.

O co w tym proteście chodzi? Mniej o płace, a bardziej o system finansowania nauki.

Dotacje są naliczane przede wszystkim w oparciu o liczbę studentów. Przy niżu demograficznym grozi to likwidowaniem kierunków studiów na mniejszych uczelniach. Dla rządu to ruch czysto ekonomiczny. Naukowcy przypominają więc, że na tych uczelniach prowadzone są także badania mające nieraz znaczenie dla regionów. A same uczelnie są ośrodkami życia społecznego i kulturalnego.

Protestujący kontestują też system przyznawania grantów. Ten obecny ma ich zdaniem, dyskryminować nauki humanistyczne. I co szczególnie istotne – Polska przeznacza na naukę jeden z najniższych odsetków PKB w Europie.

Prezydent-elekt Andrzej Duda poparł aspiracje środowiska naukowego, lokując edukację w kategoriach dobra narodowego, a nie komercyjnej usługi.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę