Co nas czeka niebawem w finansach państwa – zapowiada Minister Finansów

Dziura budżetowa dzięki determinacji rządu i Krajowej Administracji Skarbowej w uszczelnianiu systemu podatkowego i bardzo dobrej koniunkturze gospodarczej jest historycznie mała. Minister Finansów przestrzega, że tak nie będzie zawsze i nadejdzie spowolnienie. Rząd Mateusza Morawieckiego niebawem kończy też prace nad nową tzw. matrycą VAT.

Minister finansów Teresa Czerwińska w rozmowie z portalem ekonomicznym money.pl zapowiada niemal cenową rewolucję. Tysiące produktów nabywanych przez konsumentów może zmienić ceny. W listopadzie br. zaprezentowana zostanie nowa matryca VAT. Jej wdrożenie zajmie ponad pół roku.

W wywiadzie minister dr hab. Nauk ekonomicznych Teresa Czerwińska (nota bene absolwenta UG), sugeruje, że zmiany stawek VAT nastąpią po spadku długu publicznego poniżej 43 proc. PKB. Państwowy dług publiczny na koniec I kwartału 2018 roku wyniósł ponad 989,1 mld zł. To o ponad 27 mld zł więcej niż na koniec 2017 r. Relacja długu publicznego do PKB w 2017 r. wyniosła 48,5 proc.

Minister zapowiada również ujawnienie listy firm zalegających z płatnościami. Ma to się odbyć pod hasłem transparentności. Chodzi też o uczciwość konkurencji.

Jak wynika z medialnych informacji tyczących makroekonomii rząd Morawieckiego szykuje się na gorszy okres w gospodarce. W spowolnienie gospodarcze, którego należy się spodziewać w 2020 roku, mamy wejść z rekordowo niską luką budżetową w wysokości 0,4 proc. PKB. Ale uwaga, rozbudzone apetyty i kolejne pakiety socjalne, tak popularne i dobrze przyjmowane przez znaczą część społeczeństwa mogą ten plan zniweczyć. Ale za rogiem jest spowolnienie. Czy więc finansiści i sam premier Morawiecki będzie w stanie okiełznać skalę obietnic i zaspokoić apetyty?

Jak zauważają ekonomiści warunki zarządzania finansami państwa są obecnie niemal komfortowe. Gospodarka jest zrównoważona, a PKB rośnie. Widać też efekty uszczelnienia systemu, za który zabrała się już poprzednia ekipa (vide przepisy o Jednolitym Pliku Kontrolnym), ale czyniła to dość opieszale.

W 2017 r. niedobór w finansach sektora instytucji rządowych i samorządowych spadł do najniższego poziomu od 1990 r. i wyniósł 1,4 proc. Tak dobrze nie było nawet podczas przedkryzysowego boomu gospodarczego w latach 2007–2008. W tym roku deficyt może spaść jeszcze niżej. Prognozowany jest on na 1,4 proc. PKB.

Dziennik Gazeta Prawna podaje nawet, że Ministerstwo Finansów szacuje deficyt optymistycznie na 0,4 proc. Jednak to nie musi oznaczać więcej pieniędzy dla obywateli. Żeby zejść do takiego bezpiecznego poziomu konieczne jest utrzymanie w ryzach tegorocznych, a także przyszłorocznych wydatków.  Cele jest taki, że przy spodziewanym spowolnieniu utworzy się finansowy bufor na 2020 rok. Zagrożeniem dla planów Ministerstwa Finansów może być rozrzutność polityków.

- Jesteśmy na szczycie koniunktury lub właśnie ten szczyt mijamy – mówiła min. Teresa Czerwińska dla money.pl i przestrzega, że mniejsze tempo wzrostu PKB pojawi się za kilkanaście miesięcy.

Jak informowaliśmy już na początku sierpnia br., minister finansów oceniała, że nadmierny deficyt nam nie zagraża. Jednak przy dyskusji m.in. nad wysokością płacy minimalnej na 2018 rok studziła oczekiwania. Skąd zatem te ministerialne obawy? Chodzi o mechanizmy kontrolne nad deficytem. Jej zdaniem trzeba wykorzystać czas bardzo dobrej koniunktury, aby prowadzić konsolidację fiskalną i redukować deficyt – z zastrzeżeniem, że jest kilka programów społecznych, chociażby 500+. Jeśli zaś sprawdzi się prognoza, iż deficyt tegorocznego budżetu wyniesie poniżej 60 proc. zaplanowanej na ten rok „dziury” 41,5 mld zł byłby to wynik znakomity nawet w perspektywie spowolnienia gospodarczego pod koniec 2019 r.

Przypomnijmy, że rząd Mateusza Morawieckiego przyjął wstępny projekt ustawy budżetowej na rok 2019, zakładający wzrost PKB na poziomie 3,8 proc. oraz deficyt budżetu państwa na 28,5 mld zł.

– Głównym celem polityki budżetowej prowadzonej przez rząd jest utrzymanie stabilności finansów publicznych przy jednoczesnym wspieraniu wzrostu gospodarczego oraz solidarnościowej polityki społecznej – czytaliśmy w komunikacie Rady Ministrów.

W projekcie budżetu na 2019 r. zaplanowano dochody budżetu państwa: 386,9 mld zł, a wydatki budżetu państwa 415,4 mld zł.

Polska musi utrzymać niski deficyt sektora finansów, aby bezpiecznie przejść przez trudniejszy okres w gospodarce i ograniczyć deficyt strukturalny na poziomie ok. 1 proc. PKB, aby nie zdestabilizować finansów publicznych w trakcie załamania koniunktury.

A teraz o matrycy VAT.

Z końcem 2018 r. powinny przestać obowiązywać „tymczasowo” podniesione w 2011 roku przez rząd Donalda Tuska stawki podatku VAT (z 22 na 23 procent i z 7 na 8 procent).

Ministerstwo Finansów ogłosi przed końcem 2018 r. projekt zmian w ustawie o podatku od towarów i usług. Zakłada on utrzymanie stawek 23 proc. i 8 proc. VAT. Rząd nie pozwoli na obniżkę podatku VAT ze względu na wpływy budżetowe, czyli utrzymanie dotychczasowych wpływów z VAT do budżetu państwa. W myśl tej filozofii niezbędne jest utrzymanie stawek na dotychczasowym poziomie do momentu, gdy „ich obniżenie będzie uzasadnione z punktu widzenia finansów publicznych.”

Jednak do 31 grudnia 2018 roku mamy obowiązującą klasyfikację PKWiU 2008, na podstawie której ustala się stawkę podatku VAT dla danego towaru lub usługi. W Polsce system stawek podatku VAT jest zbyt rozbudowany i skomplikowany, a to powoduje duże utrudnienia w prowadzeniu działalności gospodarczej. Chodzi głównie o konieczność dokonania przez podatnika prawidłowego przyporządkowania towaru lub usługi do PKWiU.

Na PKWiU 2008 opiera się krajowy system odwróconego obciążenia, system ryczałtowy dla rolników oraz niektóre przepisy dotyczące obowiązku podatkowego, w tym stawki 0 i procedury szczególnej oraz zwolnień z obowiązku ewidencjonowania sprzedaży przy użyciu fiskalnych kas.

Jak to jest ważne podamy jeden przykład sprzed czterech lat. Wówczas tzw. cygara imprezowe i susz tytoniowy po podwyżce stawek akcyzy na papierosy stały się prawdziwym przebojem dla omijających VAT.  Jedno cygaro kosztowało wówczas ok. 1,5 zł. Wystarczyły dwa, by wyprodukować 20 sztuk papierosów. Różnica wynosiła więc około 10-11 zł. Trzeba było tylko wykorzystać tytoń zawarty w cygarze, czyli wyjąć go, pokruszyć i nabić gilzy.

Pozornie wszystko wydaje się zgodne z prawem. Cygaro jest opodatkowane akcyzą.  Tu pojawił się czynnik ustawowej definicji cygara, gdyż chodziło faktycznie o produkcję i sprzedaż papierosów, czyli wyrobów opodatkowanych wyższą akcyzą.

Akcyza i VAT stanowi bagatela 81 proc. ceny papierosów. Jednak uwaga! Przez wysoką akcyzę, klient będzie próbował zapłacić mniej. Jest granica przy której dochody z akcyzy zaczynają spadać.

ASG

 

Download PDF
Powrót Drukuj stronę