Dygnitarze MSW z czasów PRL Ciastoń i Sasin skazani za obozy wojskowe

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa 22 lutego br. skazał na dwa lata pozbawienia wolności dwóch dygnitarzy PRL-owskiego MSW Władysława Ciastonia, wiceministra MSW, nadzorującego SB, który rozpoczynał „karierę” w UBP w latach 40 i Józefa Sasina, szefa Departamentu V MSW zajmującego się tzw. ochroną przemysłu. Obaj byli oskarżeni przez Instytut Pamięci Narodowej o bezprawne ograniczenie wolności poprzez wcielenie w stanie wojennym działaczy związkowych do wojska wzywając ich na ćwiczenia wojskowe.

Jednym z oskarżycieli posiłkowych był Stanisław Szukała, przewodniczący ZR Słupsk NSZZ „S”.

Podczas tej swoistej „branki”, jednego z mniej znanych epizodów stanu wojennego, było szykanowanie związkowców w tzw. wojskowych obozach specjalnych. W skali kraju umieszczono w nich 1450 związkowców.

Dramat powołania na zimowe ćwiczenia dotyczył w Pomorskim Okręgu Wojskowym (od Szczecina po Gdańsk, przez Kołobrzeg, Koszalin, Słupsk i Olsztyna oraz Toruń, Bydgoszcz, Włocławek, Łódź) 304 związkowców, którzy na przełomie 1982 i 1983 roku spędzili trzy miesiące na poligonie Jednostki Wojskowej numer 1636 w Chełmnie. Warunki były gorsze niż te w obozach internowania.

Powołani na ćwiczenia spali w namiotach i musieli wykonywać bezcelowe prace fizyczne, między innymi kopali rowy. Władysław Ciastoń był szefem Służby Bezpieczeństwa i wiceszefem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Józef Sasin pełnił funkcję szefa Departamentu V Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który zajmował się tak zwaną ochroną przemysłu i walką z działalnością antypaństwową w zakładach pracy.

Prokurator żądał mniej, czyli kary pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i grzywny 20 tysięcy złotych dla Ciastonia oraz roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 15 tysięcy złotych grzywny dla Sasina.

Wyrok nie jest prawomocny, a obrona zapowiada apelację.

Sprawa kilkakrotnie wracała na wokandę. Zdaniem prokuratora IPN Mieczysława Góry operacja przeciwko opozycji w 1982 r. miała znamiona zbrodni komunistycznej. Nietrafne są zatem wcześniejsze interpretacje tych wydarzeń przez warszawski Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, jako przekroczenie uprawnień urzędniczych, które uległo przedawnieniu.

Sąd wyszedł z założenia, iż stan wojenny był nielegalny nawet w ramach ówczesnego prawa. Masowe szykany miały zaś znamiona zbrodni przeciwko ludzkości.

Operację Jesień’82 opracował Sztab Generalny ludowego Wojska Polskiego tuż przed planowanym na 10 listopada 1982 r. strajkiem. Listy osób podejrzewanych o działania antysystemowe i związkowe sporządziły komórki MSW.

- Celem odizolowania elementu ekstremalnego i wichrzycielskiego od środowisk w dużych aglomeracjach miejskich i poddania go intensywnej reedukacji społecznej w warunkach dyscypliny i porządku wojskowego – określał zadania operacji gen. dyw. Henryk Rapacewicz, dowódca Śląskiego Okręgu Wojskowego.

Rozkaz o powołaniu do służby wojskowej miał na celu uniemożliwienie aktywnym działaczom opozycji wyjście na wolność po ewentualnym zakończeniu stanu wojennego. Ówczesne władze wykorzystały formułę tzw. przeszkolenia wojskowego, czyli de facto umiejscowienie na terenie jednostek wojskowych obozów internowania. Bieg przedawnienia zaczyna się więc od 1990 roku. Jednak i to nie przekonało wcześniej warszawskiego sądu, który po śmierci generała Floriana Siwickiego umorzył postępowanie.

W toku postępowania przygotowawczego pion śledczy IPN przesłuchał gen. Wojciecha Jaruzelskiego i gen. Czesława Kiszczaka. Jednak zarzutów im nie postawiono. Jak wyjaśnił nam prokurator Mieczysław Góra obaj wiedzieli o planowaniu akcji represyjnej, ale nie wydawali w formie pisemnej żadnych rozkazów.

Tymczasem ze względu na stworzone w obozach warunki, sposób przeprowadzenia i bezprawność rozkazu – nawet w obliczu ówczesnego prawa było działaniem represyjnym i bezprawnym. Nadużycie władzy polegało na tym, że na ćwiczenia wojskowe można tylko i wyłącznie powołać w określonym celu: podniesienia specjalności wojskowej, bądź gotowości bojowej. Natomiast celem wskazanym w zarządzeniu ówczesnego szefa Sztabu Generalnego WP było odizolowanie tych ludzi od dużych zakładów pracy.

Przypomnijmy, że władze PRL w drugiej połowie 1982 r. zrezygnowały z izolowania osób niewygodnych poprzez internowanie. Powołani 5 listopada 1982 r. na trzymiesięczne „pozorne ćwiczenia wojskowe” działacze zostali zgrupowani na poligonach.

Była to swego rodzaju pacyfikacja opozycji, bowiem 19 grudnia 1982 roku nastąpiło zawieszenie stanu wojennego, a praktycznie do Bożego Narodzenia 1982 roku zwolniono niemal wszystkie osoby z internowania. Pozostało w nich 80 internowanych. Natomiast w Chełmnie działacze   „Solidarności” przebywali do lutego 1983 roku. Skoszarowani mieszkali w namiotach i zamiast nauki nowej specjalności inżynieryjno-saperskiej zmuszani byli do wykonywania ciężkiej fizycznej pracy polegającej na przykład na wykopywaniu dołów, które następnego dnia zakopywali.

Taki obóz zorganizowano m.in. w  Wojskowym Obozie Specjalnym usytuowanym w rezerwacie Kępa Panieńska w miejscowości Chełmno, koło Torunia.

ASG, MaWer

fot. Paweł Glanert

Download PDF
Powrót Drukuj stronę