Chwała polskiej kawalerii. Szarża pod Krojantami

Widowiskową inscenizację szarży pod Krojantami, zorganizowaną 4 września br. obejrzało kilka tysięcy miłośników historii i militariów z całej niemal Polski. Obok tradycyjnej inscenizacji szarży ułanów 18 Pułku Ułanów Pomorskich z 1 września 1939 roku na oddział Werhmachtu, widzowie mieli okazję by przyjże się z bliska sprzętowi pancernemu z wyposażenia 11 Dywizji Kawalerii Pancernej z Żagania.

Plakat_2016

Na rozkaz gen. dyw. Jarosława Mika, dowódcy tego związku taktycznego, pod Krojanty przybyły dwa czołgi Leopard 2 wersja A4 i A5. Dowódca 16 Dywizji Zmechanizowanej z Elbląga gen. dyw. Markowi Sokołowskiemu wystawił czołg PT-91 „Twardy” z 9 Brygady Kawalerii Pancernej z Braniewa i Bojowy Wóz Piechoty (BWP-1) z 20 Brygady Zmechanizowanej.

Przyjechały też transportery opancerzone ROSOMAK z 15 batalionu Ułanów Poznańskich, wchodzącego w skład 17 Brygady Zmechanizowanej z Międzyrzecza.

Był pokaz musztry szwadronu kawalerii, „Kawaleryjska powinność”, czyli szarża 18 Pułku Ułanów Pomorskich, z udziałem 120 jeźdźców, zabytkowych motocykli a nawet samolotu  i szarża kawalerii zmotoryzowanej.

Przypomnijmy, że dzięki ułanom z 18 Pułku Ułanów Pomorskich polska piechota uniknęła wzięcia w kleszcze i mogła się wycofać z rejonu Chojnic, a Niemcy nie zdobyli w pierwszym dniu wojny przepraw na Brdzie.

W październiku ub.r. pożegnano Wacława Galasa, ostatniego z kawalerzystów, uczestników  bitwy z 1 września 1939 roku

Jak przebiegła historyczna szarża? O świcie 1 września 1939 roku na polskie linie obronne na Pomorzu Gdańskim, bronione przez jednostki Armii „Pomorze” gen. Władysława Bortnowskiego uderzyły oddziały niemieckiej 4 Armii gen. Günthera von Kluge. Celem wojsk niemieckich było jak najszybsze połączenie Prus Wschodnich z terytorium Rzeszy i opanowanie magistrali kolejowej Chojnice – Tczew. Szczególny nacisk najwyższe dowództwo niemieckie położyło na zajęcie Tczewa i Chojnic, ważnych węzłów kolejowych.

Rejonu Chojnic broniło Zgrupowanie „Chojnice” w ramach Grupy Operacyjnej „Czersk” gen. Stanisława Grzmota-Skotnickiego.  Dowodził płk dypl. Kazimierz Tadeusz Majewski, dowódca Pomorskiej Brygady Obrony Narodowej.

Na odcinek Chojnice – Sępólno Krajeńskie wyjść miało główne uderzenie 4 Armii. Gen. von Kluge zgrupował tam XIX Korpus Pancerny gen. Heinza Guderiana (2 i 20 Dywizje Piechoty Zmotoryzowanej, 3 Dywizja Pancerna wzmocniona batalionem czołgów).  Po przełamaniu obrony polskiej i sforsowaniu Brdy miał on uchwycić brzeg Wisły na południe od Grudziądza, aby w ten sposób odciąć drogę odwrotu oddziałom polskim.

Umocnione pozycje w Chojnicach były bronione przez batalion ppłk. Gustawa Zacnego. Na północ od miasta w kierunku Jeziora Charzykowskiego, pozycje zajął Batalion ON „Czersk”.

Na południe od Chojnic znajdowały się stanowiska ułanów dowodzonych przez płk. Kazimierza Mastalerza. O świcie 1 września 1939 roku na rejon Chojnic uderzyła niemiecka 20 DPZmot gen. Mauritza von Wiktorina.  

Kawaleria, posiadająca niewielki potencjał bojowy w walce „okopowej” i szyku pieszym, do godzin popołudniowych wykonała trzy odskoki i zostało odsłonięte lewe skrzydło broniącego Chojnic batalionu ppłk. Gustawa Zacnego. By uniknąć odcięcia drogi odwrotu dowódca Zgrupowania „Chojnice”, płk Tadusz Majewski przed godz. 14.00 uzyskał zgodę dowódcy GO „Czersk”, gen. Stanisława Grzmota-Skotnickiego opuszczenia Chojnic i przejścia w rejon Rytla.

Płk Tadeusz Majewski wydał po południu płk. Kazimierzowi Mastalerzowi rozkaz oderwania się od nieprzyjaciela, przejścia na tyły nacierających wojsk niemieckich i przeprowadzenia przeciwuderzenia. Manewr ten miał umożliwić odwrót oddziałów polskich broniących rejonu Chojnic za Brdę i powstrzymanie przeciwnika na tym kierunku.

Pułkownik Kazimierz Mastalerz rozkazał, aby dwa szwadrony pułku, wzmocnione dwoma plutonami  przez Kruszkę i Krojanty wyszły w rejonie Pawłowa na tyły piechoty nieprzyjaciela i po przeprowadzeniu z zaskoczenia uderzenia, wycofają się w kierunku Rytla.

Plan ten wydał się nieprawdopodobny. Wiązał się z koniecznością odbycia przez oddział manewrowy  kilkunastokilometrowego marszu, co wiązało się z ryzykiem nawiązania kontaktu bojowego z wrogiem jeszcze przed osiągnięciem wyznaczonego celu. Część oficerów miała więc wątpliwości, które szybko ukrócił pułkownik Mastalerz mówiąc do jednego z oficerów: „Za młody pan, poruczniku, żeby mnie uczyć, jak się wykonuje niewykonalne rozkazy”.

Oddziały kawalerii, wychodząc z lasu w okolicy Krojant, dostrzegły w niewielkiej odległości niemiecki  batalion z 76 Regimentu 20 Dywizji Zmotoryzowanej. Zapadła decyzja o szarży. Ułani w pełnym galopie dopadli wroga, siekąc szablami uciekających. Jednak Niemcy uporządkowali swoje szeregi i   kiedy szwadrony w pościgu wpadły na rozległą polanę ostrzelali je od strony Chojnic. Forpoczta pułku wraz z dowódcą została zmieciona seriami karabinów maszynowych.

Ułani wycofali się. Polegli płk Kazimierz Mastalerz (pierwszy zabity dowódca pułku podczas wojny) i dowódca 1. szwadronu rotmistrz Eugeniusz Świeściak oraz 23 ułanów. Zadanie zostało wykonane kosztem dużych strat własnych. Niemcy nie osiągnęli w tym dniu przepraw na Brdzie.

Szarża odniosła efekt psychologiczny. Heinz Guderian, nota bene urodzony w Chełmnie, jeden z wybitnych dowódców wojsk pancernych II wojny światowej  w swoich wspomnieniach napisał: „Zastałem ludzi z mego sztabu w hełmach bojowych, w trakcie ustawiania działka przeciwpancernego na stanowisku bojowym. Na moje pytanie, co ich do tego skłoniło, otrzymałem odpowiedź, że w każdej chwili pojawić się może polska kawaleria, która rozpoczęła natarcie”.

Propaganda dr Josepha Goebbelsa na kanwie bitwy stworzyła zafałszowany mit szarżowania polskich ułanów na czołgi. Niestety, był on też powielany w PRL-u. szczególnie drastycznie i krzywdząco w filmie „Lotna” w reż. Andrzeja Wajdy.

Niestety bohaterstwo i sztuka wojenna polskiej kawalerii (vide bitwa pod Komarowem w 1920 roku z bolszewikami, czy bitwa pod Mokrą 1 września 1939 r., w której Wołyńska Brygada Kawalerii pod dowództwem płk. Juliana Filipowicza powstrzymywała przez cały dzień niemiecką 4 Dywizję Pancerną gen. Reinharda) została fałszywie i krzywdząco przedstawiona, jako oznaka zacofania polskiej armii.

Artur S. Górski

Download PDF
Powrót Drukuj stronę